Propagandowe warsztaty in vitro

Problem niepłodności dotyka co szóstego małżeństwa w Polsce. A więc trudności z poczęciem ma około miliona par. Jako szansę na urodzenie potomstwa proponuje im się przede wszystkim tzw. metody wspomaganego rozrodu, jak zazwyczaj określa się zapłodnienie pozaustrojowe. Nad zagadnieniem leczenia niepłodności kobiet i mężczyzn w Polsce debatowało wczoraj podczas warsztatów edukacyjnych gremium medyków Sekcji Płodności i Niepłodności Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego oraz redakcja pisma „Służba Zdrowia”.

Uczestnicy warsztatów zastanawiali się, w jaki sposób ustawodawstwo w Polsce powinno umożliwić wielu parom „uzyskanie ciąży”, a w zasadzie wyhodowanie zarodków, które można by wszczepić do macicy kobiety i w ten sposób „uzyskać ciążę”. W praktyce biorący udział w spotkaniu ginekolodzy gremialnie opowiedzieli się za nieograniczoną produkcją zapłodnionych komórek macierzystych, nieograniczoną liczbą zarodków, które można poddać zapłodnieniu, a także zamrażaniem zarodków. Według nich, metoda in vitro to najbardziej skuteczna i właściwie jedyna metoda leczenia niepłodności, która powinna być refundowana z budżetu państwa.

Uzasadniano konieczność selekcji zarodków, co w praktyce wiąże się z procederem wszczepiania co najmniej pięciu zarodków przy próbie jednego zapłodnienia. Niewygodna była dla prelegentów prawda, o której nie nikt nie wspomniał, że w przypadku zapłodnienia pozaustrojowego potrzebna jest większa ilość podobnych zabiegów, gdyż prawdopodobieństwo zagnieżdżenia się zarodka w pierwszej próbie jest w praktyce żadne.

Przy ogólnym banalizowaniu skutków in vitro można było jednak usłyszeć istotne informacje na temat zapłodnienia pozaustrojowego. Profesor Sławomir Wołczyński wspomniał o ciążach wielopłodowych jako największym ryzyku niekorzystnym dla dzieci. Zauważył, iż w wyniku zapłodnienia na szkle „nieznacznie rośnie ryzyko wrodzonych anomalii chromosomowych”, wypowiedział się również o nieznacznym ryzyku przedwczesnych porodów i wystąpienia dużych wad dziecka. Uznał również, że rozwój psychosomatyczny dzieci poczętych w wyniku IVF jest prawidłowy, chociaż może być opóźniony w wyniku problemów okresu noworodkowego i prawdopodobnie rośnie ryzyko rzadkich schorzeń. Profesor Wołczyński dodał również, że nie ma żadnych dowodów, że stymulacja mnogiego jajeczkowania zwiększa ryzyko wystąpienia raka jajnika i piersi. Innego zdania jest dr Maciej Barczentewicz, ginekolog położnik i współorganizator szkolenia metody NaPro Technology w Lublinie, który, powołując się na badania przeprowadzone w Tel Awiwie w 2007 r. (z zastosowaniem cytrynianu klonifenu), wskazuje na kilkakrotny wzrost ryzyka raka piersi po zastosowaniu procedur in vitro.

Znamienne, że podczas wczorajszych warsztatów niezwykle rzadko padały takie określenia, jak: „matka”, „ojciec”, „dziecko”, „poczęcie”, zastępowały je wyrażenia: „embrion”, „zarodek”, „hodowla embrionów”…

Niestety, znawcy tematu nie pokusili się o zgłębienie wiedzy na temat nauki zwanej NaPro Technology, która od przeszło 10 lat staje coraz bardziej popularna w światowej medycynie. NaPro Technology szanuje ludzką godność, umożliwia poczęcie dziecka w naturalnych warunkach aktu małżeńskiego, a poprzez uporządkowany, systematyczny sposób rozpoznawania, a później leczenia schorzeń, w tym zaburzeń płodności, bez stosowania środków i metod antykoncepcyjnych i technik sztucznej prokreacji. Ta metoda leczenia wykorzystuje aktualną i nowoczesną wiedzę w zakresie endokrynologii, chirurgii, naturalnego rozpoznawania płodności.

Tym bardziej dziwi ignorancja rodzimych specjalistów, gdyż doniesienia na temat NaPro Technology są publikowane w pismach medycznych, cieszą się coraz większym zainteresowaniem w medycynie światowej. Prestiżowe pismo Amerykańskiego Komitetu Medycyny Rodzinnej („Journal of the American Board of Family Medicine”) w dziale badań oryginalnych opublikowało zarys metody NaPro Technology i analizę danych z pierwszych 10 lat jej stosowania w praktyce lekarza rodzinnego dr. Phila Boyle’a w Irlandii. Szczegółową analizę statystyczną skuteczności leczenia przeprowadzono na podstawie 1072 leczonych małżeństw. Były to małżeństwa, które średnio już 5-6 lat, czyli bardzo długo, starały się o uzyskanie poczęcia bez powodzenia przed zgłoszeniem się do NaPro Technology. Spośród nich w tej grupie, która kontynuowała leczenie przez pełen dwuletni cykl, połowa urodziła zdrowe dzieci. Odsetek niewytłumaczonej niepłodności spadł u nich do 0,5 procent.


Małgorzata Jędrzejczyk
drukuj