Prof. Oręziak: pozostanie w OFE działa na szkodę państwa
W OFE może pozostać jedynie 200 tys. Polaków – napisał jeden z dzienników. Taka liczba wynika z dotychczasowej tendencji w składanych oświadczeniach.
Od kilkunastu dni możemy decydować gdzie trafią nasze składki emerytalne: do ZUS czy OFE. Termin mija pod koniec lipca. Z danych ZUS-u wynika, że w okresie od 1 do 11 kwietnia wpłynęło do niego ponad 18 tys. oświadczeń o pozostaniu w Otwartych Funduszach Emerytalnych.
Daje to zaledwie ok. 1600 deklaracji dziennie. Jeśli nic się nie zmieni, to docelowo w funduszach znajdzie się tylko 200 tys. osób – ok. 1,5 proc. spośród 13 mln aktywnych członków OFE.
Prof. Leokadia Oręziak, ze Szkoły Głównej Handlowej, podkreśla że to i tak o 200 tys. za dużo. Jak tłumaczy – wszyscy, którzy pozostaną w OFE działają na szkodę dla kraju. Przez taką decyzję będzie powiększał się dług państwa.
– Jeśli dalej OFE ma być utrzymywane, to dalej nie mamy na to pieniędzy i dalej musimy pożyczać, albo będziemy przy nim wszyscy boleśnie cierpieć – albo przez wyższe podatki, albo przez redukcję wydatków na rzeczy najbardziej potrzebne, wydatków publicznych: na szpitale, leki, protezy, dzieci, na pomoc niepełnosprawnym itd. Trzeba uczciwie spytać tych ludzi, którzy chcą zostać w OFE: z czego oni planują pokryć ten ubytek, który powstaje na skutek ich decyzji, że chcą tam zostać? Jeśli ktoś chce zostać w OFE, to powinien zapłacić ze swojej pensji dodatkową stawkę. Proszę bardzo – niech sobie ujmie – komentuje prof. Leokadia Oręziak.Rząd przyjmując ustawę o zmianach w OFE założył, że do funduszy trafi połowa ubezpieczonych, czyli ponad 6,5 mln Polaków.
Towarzystwa liczyły, że będzie to 20–30 proc., czyli ok. 4 mln ubezpieczonych.
słabe tempo składania oświadczeń o przystąpieniu do OFE prezesi PTE obwiniają rząd, który w ustawie wprowadził zakaz reklamy.
RIRM
