Prof. M. Mrówczyński: Jeżeli państwa spoza Unii chcą wejść do UE ze swoimi produktami, to powinny uprawiać rośliny według unijnych systemów i stosować tylko dozwolone substancje
„Środki ochrony roślin, które długo działały, Unia Europejska wycofała, a kraje poza Unią Europejską, czy to będzie Mercosur, czy też Ukraina, nie mają integrowanej ochrony roślin i stosują środki nawet sprzed pół wieku albo starsze” – mówił prof. Marek Mrówczyński, dyrektor Instytutu Ochrony Roślin w latach 2007–2021, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja. „Jeżeli państwa spoza Unii chcą wejść do UE ze sowimi produktami, powinny na swoich polach uprawiać rośliny według unijnych systemów” – dodał.
Komisja Europejska przyjęła na początku września umowę handlową z blokiem państw Ameryki Południowej – Mercosur. Jak wskazał prof. Marek Mrówczyński, jest to wielki problem, gdyż Unia Europejska od 12 lat stosuje system certyfikowany i obowiązkowy „Integrowana ochrona roślin”. To – jak dodał – wymaga stosowania mniej chemii.
– Środki ochrony roślin, które długo działały, Unia Europejska wycofała, a kraje poza Unią Europejską, czy to będzie Mercosur, czy też Ukraina, nie mają integrowanej ochrony roślin i stosują środki nawet sprzed pół wieku albo starsze. Wszystkie substancje czynne, które długo działały w glebie – na rośliny, szkodniki, choroby, chwasty – Unia Europejska dawno wycofała, a w krajach spoza Unią są nadal. (…) Unia Europejska nakazuje stosowanie preparatów nowych, ale one są droższe, bo są patenty, są to preparaty innowacyjne. Preparaty, które mają 50 lat albo nawet więcej, są tanie, bo są to preparaty odtwórcze, czyli generyczne. One są bardzo tanie w użyciu, w stosowaniu, a oprócz tego jeszcze długo działają – zaznaczył prof. Marek Mrówczyński.
Gość audycji dodał, że jeżeli państwa spoza Unii chcą wejść o UE ze swoimi produktami, powinny na swoich polach uprawiać rośliny według unijnych systemów i stosować tylko te substancje, które są w Unii Europejskiej dozwolone.
– Na przykład Polska jest bardzo wielkim eksporterem mąki do Chin i Chińczycy przyjeżdżają do Polski, sprawdzają plantacje, jak ta pszenica rośnie, czy spełnia ich warunki. Tak robi każde państwo. Podobnie, jak Polska wysyłała kiedyś bardzo dużo mięsa do USA. Wtedy też sprawdzali rzeźnie, sprawdzali ubojnie. Ten, który importuje, powinien sprawdzać. Tego Unia nie robi ani względem Ukrainy, ani względem Brazylii czy Argentyny, czy całego Mercosur. To się powinno robić, ale tego się nie robi ze względów politycznych. Jest od wielu lat taka tendencja, żeby Unia Europejska produkowała tylko ekologicznie, czyli bardzo mało, żywność ekologicznie certyfikowaną, bardzo dobrą, bez chemii. (…) Gdyby się spoglądało na jakość, to należałoby wymagać w umowach, że ma być według standardów Unii Europejskiej i stosować tylko te środki ochrony roślin, które są w Unii dopuszczone. I to jest warunek – podkreślił.
Ekspert zwrócił uwagę, że umowa Mercosur to decyzja polityczne, a Unia Europejska chroni tylko wybranych.
– Brazylia stosuje obecnie prawie 13 kg substancji czynnej na hektar. Podobnie też jest w Argentynie. Argentyna stosuje połowę tego, co Brazylia. Także te państwa Mercosur stosują bardzo dużo (…) środków ochrony roślin. To są stare preparaty i one stwarzają zagrożenie, bo długo działają, przechodzą do gleby, gdzie zalegają. To jest wielkie zagrożenie i taka żywność nie powinna być wpuszczana absolutnie do Unii Europejskiej. W krajach Ameryki Południowej czy na Ukrainie powinno się sprawdzać, jak ta produkcja wygląda i czy spełnia warunki. Jeśli nie spełnia, to absolutnie te kraje nie powinny eksportować do Unii Europejskiej – podsumował prof. Marek Mrówczyński.
Całość rozmowy w audycji „Aktualności dnia” można wysłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



