By Narodowy Bank Polski - Eryk Łon, CC BY-SA 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=54796443

Prof. E. Łon: Polska polityka pieniężna wykazała przydatność w zwalczaniu zjawisk kryzysowych

Podobnie jak w roku 2020 aktywność koronawirusa latem słabnie, ale biorąc pod uwagę możliwość pojawienia się kolejnych jego mutacji, trzeba wciąż poważnie rozważyć negatywny scenariusz, w którym pod wpływem pojawienia się informacji o wzroście zakażeń w okresie jesienno-zimowym znów pojawiłyby się ograniczenia dotyczące życia gospodarczego – powiedział dr hab. Eryk Łon, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Zbyt wcześnie, by podnosić stopy procentowe

31 maja tego roku wskaźnik PMI w przemyśle w naszym kraju ukształtował się na najwyższym poziomie w historii. Świadczy to o tym, że polska gospodarka nabiera rozpędu i szykuje się do tego, aby w II kwartale 2021 roku realne tempo wzrostu zmian PKB w ujęciu rocznym było już nie tylko dodatnie, lecz także do tego, aby skala wzrostu była bardzo znaczna.

Towarzyszy temu pewne ożywienie zjawisk inflacyjnych. Czy w tej sytuacji polski bank centralny powinien podnosić stopy procentowe ? Moim zdaniem jest na to za wcześnie. Należy bowiem pamiętać, że nie mamy pewności, czy na jesieni tego roku nie wróci do nas kolejna fala epidemii koronawirusa.

Podobnie jak w roku 2020 aktywność koronawirusa latem słabnie, ale biorąc pod uwagę możliwość pojawienia się kolejnych jego mutacji, trzeba wciąż poważnie rozważać negatywny scenariusz, w którym pod wpływem pojawienia się informacji o wzroście zakażeń w okresie jesienno-zimowym znów pojawiłyby się ograniczenia dotyczące życia gospodarczego.

Bezpiecznie będzie poczekać nie tylko na projekcję lipcową, ale i listopadową

Warto zwrócić uwagę na wypowiedź wiceministra zdrowia Waldemara Kraski, który 10 czerwca w wypowiedzi dla TVP Info stwierdził „Jeśli się nie zaszczepimy w takiej liczbie, jak powinniśmy, czyli nie uzyskamy odporności zbiorowej, to ewentualna kolejna fala, czy też kolejne zwiększenie liczby zakażeń, która może być na jesieni, jak prognozują eksperci, może spowodować, że z tych luzowań możemy się wycofać”.

Uważam, że bezpiecznie będzie poczekać na projekcję nie tylko lipcową, lecz także na listopadową. Wówczas będzie można zastanowić się nad optymalnym sposobem prowadzenia polskiej polityki pieniężnej w okresie przełomu 2021 i 2022 roku, nie wykluczając z góry żadnego z potencjalnych rozwiązań, pamiętać jednak o tym, że dochodzenie do celu powinno być tak prowadzone, aby odbywało się to z jak największą korzyścią dla aktywności gospodarczej i sytuacji na rynku pracy.

Niski poziom stóp procentowych jest potrzebny, by zapewnić możliwie łagodne przejście polskiej gospodarki przez okres kryzysu

Pamiętajmy, że aktualny niski poziom stóp procentowych, był i jest nadal – w moim przekonaniu – niezbędny do tego, aby zapewnić możliwe łagodne przejście naszej gospodarki przez okres kryzysu związanego z epidemią koronawirusa. Dzięki niskim stopom procentowym udało się uspokoić uczestników życia gospodarczego, że w okresie największych trudności koszt kredytu będzie jak najbardziej niski. Dzięki temu członkowie gospodarstw domowych mogli być spokojni, że NBP w sposób szczególny dba o to, aby wydatki na kredyty na przykład mieszkaniowe nie tylko się nie zwiększały, lecz nawet doszło do ich obniżenia. Niski poziom stóp procentowych pozwolił również na to, że rząd mógł dzięki temu pozyskiwać stosunkowo tanio środki finansowe na pokrycie wydatków publicznych, za pomocą których realizowane były kolejne tarcze finansowe.

Obniżka rentowności obligacji skarbowych zapowiedzią dalszego łagodzenia polityki pieniężnej

W kontekście tego, o czym piszę, proponuję zwrócić uwagę na to, że na przestrzeni ostatnich 2 tygodni, czyli od czasu opublikowania przeze mnie ostatniego artykułu dla Radia Maryja obniżyły się rentowności 10-letnich obligacji skarbowych w bardzo wielu różnych krajach, w tym także na przykład w USA, Kanadzie, Australii, Wielkiej Brytanii i Włoszech. Doszło również do obniżki wspomnianej rentowności w Polsce, Czechach i na Węgrzech.

Można odnieść wrażenie, że uczestnicy rynku obligacji w różnych krajach zakładają, iż prawdopodobieństwo rozpoczęcia lub kontynuacji fazy podnoszenia stóp procentowych w różnych krajach jest na razie nieznaczne. Być może nawet biorą oni pod uwagę taki oto wariant, że gdyby na jesieni tego roku doszło do powtórnego wzrostu liczby zakażeń na koronawirusa, niezbędne stałoby się dalsze łagodzenie polityki pieniężnej, co mogłoby polegać nie tyle nawet na obniżeniu stóp procentowych, lecz na zwiększeniu skali skupu aktywów.

Bank Indii i EBC w dalszym ciągu kontynuują łagodną politykę pieniężną

W tym momencie warto odwołać się do dwóch przykładów: banku centralnego Indii oraz Europejskiego Banku Centralnego. W obu przypadkach stopy procentowe zostały utrzymane na dotychczasowym niskim poziomie, a dodatkowo zdecydowano o utrzymaniu programu skupu aktywów. Przy czym w przypadku EBC podjęto decyzję o tym, że skala skupu w III kwartale 2021 roku będzie znacznie większa, niż w dotychczas. Myślę, że warto zdecydowanie zwrócić uwagę na te 2 przypadki. Pokazują one, że w obecnej rzeczywistości makroekonomicznej łagodzenie polityki pieniężnej polega w dużym stopniu nie tyle właśnie na redukcji stóp procentowych, ile na skupie aktywów.

Niskie realne stopy procentowe szansą na pobudzenie wzrostu gospodarczego

W Polsce mamy obecnie ujemne stopy procentowe. Sytuacja ta nie jest czymś wyjątkowym. Obserwując politykę pieniężną wielu innych banków centralnych, można zauważyć, że także w innych krajach zdarzają się takie oto sytuacje, że stopy procentowe banku centralnego kształtują się na niższym poziomie, niż inflacja. Nie jest więc to niczym wyjątkowym. W sytuacji kryzysowej, gdy zachodzi potrzeba szczególnej mocnej stymulacji monetarnej, zastosowanie ujemnych realnie stóp procentowych wydaje się niezbędne dla tego, aby doprowadzić do jak najszybszego pobudzenia wzrostu gospodarczego.

Koncepcji polityki ciepłej kluchy mówię zdecydowanie: nie!

Używając pewnej przenośni, nie należy wahać się użyć szczególnie mocno zaostrzonej siekiery, kiedy pojawia się potrzeba porąbania drzewa. Oczywiście można by także w okresie kryzysowym starać się za wszelką cenę utrzymać politykę dodatniej w ujęciu realnym stopy procentowej, tyle tylko, że osobiście skłonny byłbym uznać taką politykę monetarną za tzw. politykę ciepłej kluchy opartą na szkodliwym doktrynerstwie.

Polityka ciepłej kluchy, sprowadzająca się do tego, aby w każdych warunkach –  niezależnie od uwarunkowań – stosować politykę dodatnich w ujęciu realnym stóp procentowych, mogłaby skutkować silnym wzrostem stopy bezrobocia, gdyż mogłaby w okresach kryzysowych zmniejszać skłonność do podejmowania ryzyka. Skutkowałoby to obniżeniem dynamiki nakładów inwestycyjnych, prowadząc do zwalniania pracowników. Dlatego koncepcji polityki ciepłej kluchy mówię zdecydowanie: nie.

Lepszy dla Polski jest scenariusz: niższe bezrobocie przy nieco wyższej inflacji niż wyższe bezrobocie przy inflacji nieco niższej

Poza tym na użytek osób ostrzegających przed nadmiernie ich zdaniem wysoką obecnie inflacją pragnę oświadczyć, że wolę niższe bezrobocie przy nieco wyższej inflacji, niż wyższe bezrobocie przy inflacji nieco niższej. Ponadto należy zauważyć, że wynagrodzenia rosną szybciej, niż ceny artykułów i usług konsumpcyjnych, co oznacza, że zwiększają się one w ujęciu realnym.

Wprawdzie od pewnego czasu rośnie inflacja, lecz także rosną wskaźniki nastrojów konsumenckich obliczane przez GUS. Co ważne wzrost ten dotyczy nie tylko wskaźnika konsumenckich nastrojów bieżących, lecz także wskaźnika nastrojów wyprzedzających. Moim zdaniem świadczy to o tym, że polscy konsumenci skłonni są traktować wzrost inflacji jako wzrost swobody przedsiębiorców w zakresie podnoszenia cen na swoje towary i usługi, co może mieć miejsce w sytuacji, gdy konsumenci są skłonni akceptować wspomniany wzrost cen.

Banki centralne starają się opóźnić moment rozpoczęcia fazy zaostrzania polityki pieniężnej

Analizując politykę największych banków centralnych na świecie, można wyraźnie dostrzec, że starają się one, na tyle na ile są w stanie, opóźnić moment, w którym uznałyby za uzasadnione rozpoczęcie fazy zaostrzania polityki pieniężnej. Przykładowo z ostatniego komunikatu opublikowanego po posiedzeniu banku centralnego Australii w dniu 1 czerwca wynika, że zakłada on, iż warunki makroekonomiczne, w których pojawiłaby się konieczność podwyżki stóp procentowych, mogłyby zaistnieć dopiero w 2024 roku.

To podawanie tak odległej daty ma zapewne służyć przekonaniu uczestników życia gospodarczego, że jeszcze przez długi czas będą oni mieli do czynienia z niskimi stopami procentowymi, co powinno nadal zwiększać ich skłonność do podejmowania ryzyka. W tej sytuacji nie dziwi to, że na australijskim rynku akcji notujemy kolejne rekordy historyczne.

Bank Izraela chce nadal prowadzić łagodną politykę pieniężną

Warto zwrócić także uwagę na ostatni komunikat Banku Izraela z 31 maja, w którym możemy przeczytać, że bank ten będzie „nadal przez dłuższy czas prowadził bardzo łagodną politykę pieniężną”. Szczególnie ciekawe jest to, że bank centralny Izraela wspomina nie o łagodnej, a o bardzo łagodnej polityce pieniężnej, chcąc zapewne przez to powiedzieć, że w aktualnych uwarunkowaniach potrzebna jest nadzwyczajna ekspansja monetarna, typowa dla wychodzenia z kryzysów o szczególnym nasileniu.

Kluczowa rola amerykańskiego banku centralnego

Myślę, że rola amerykańskiego banku centralnego jest wciąż bardzo istotna i prawdopodobnie dopiero wtedy, gdy FED zacznie podwyższać stopy procentowe, inne duże banki centralne postąpią podobnie. Powstaje pytanie: dlaczego Bank Szwecji, Bank Anglii, Bank Norwegii, Bank Japonii, czy inne duże banki centralne czekają na rozpoczęcie fazy zaostrzania polityki pieniężnej przez FED ? Myślę, że czynią tak dlatego, że obawiają się, że gdyby już teraz rozpoczęły fazę zaostrzania polityki pieniężnej, w sytuacji gdy zanosi się na to, że FED jeszcze przez kilka lat utrzyma stopy na obecnym poziomie, to narażałyby się na ryzyko dość silnego umocnienia krajowej waluty, co mogłoby pogorszyć rentowność ich eksportu oraz turystyki.

Własna waluta i własny bank centralny wspierają rozwój krajowej gospodarki

Ten przykład bardzo wyraźnie pokazuje, że na świecie trwa wojna ekonomiczna, która polega między innymi na tym, że każdy kraj mający własną walutę narodową i własny bank centralny stara się czynić, co tylko możliwe, aby wspierać rozwój krajowej gospodarki poprzez takie kształtowanie uwarunkowań walutowych, aby było to najkorzystniejsze dla rodzimego eksportu i krajowej turystyki. Po raz kolejny możemy więc się przekonać, jak ważne znaczenie ma posiadanie przez Polskę prawa do prowadzenia własnej waluty.

Co ciekawe ostatnio Paweł Szałamacha, członek zarządu Narodowego Banku Polskiego, wskazał na to, że posiadanie własnej waluty powoduje, że polska gospodarka jest bardziej odporna na zjawiska kryzysowe. Bardzo dobrze, że takie wypowiedzi się pojawiają. Im więcej będzie takich publicznych wypowiedzi ze strony osób pełniących ważne funkcje publiczne, tym większa szansa na to, że większość naszych rodaków będzie wciąż opowiadać się za utrzymaniem złotego.

prof. Eryk Łon/radiomaryja.pl

drukuj