Prof. A. Nowak w „Naszym Dzienniku”: Widać nieustającą, wręcz nasilającą się walkę z kanonem polskiej pamięci i kultury. Dlatego też Muzeum „Pamięć i Tożsamość” jest tak ważne
„Właśnie dzisiaj przypominanie naszej tradycji w najgłębszym wymiarze, sięgającym początku polskiej państwowości i najgłębszych tradycji, jest szczególnie potrzebne. Widać przecież nieustającą, wręcz nasilającą się walkę z kanonem polskiej pamięci, z kanonem polskiej kultury. Dlatego też ta placówka (Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II w Toruniu – red.) jest tak ważna. (…) Zmiany, które idą przez programy szkolne i które są pogłębiane, są falą, która będzie szła coraz głębiej. Będzie to wymagało z naszej strony bardziej energicznych form przeciwdziałania, stopowania tego ruchu programowej amnezji, czyli czyszczenia naszych umysłów z wszelkiej kultury i wpisania do niej wyłącznie wulgarności, chamstwa, nicości jako symboli postępu” – zaznaczył prof. Andrzej Nowak, historyk, członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, doradca społeczny prezydenta Karola Nawrockiego, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.
***
Pomimo ataków ze strony tzw. Koalicji 13 grudnia Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II w Toruniu rozwija się, aby móc opowiedzieć naszą historię przez pryzmat dziedzictwa chrześcijańskiego. Panie Profesorze, czy Polska i Polacy potrzebują takiego miejsca?
– Tak, oczywiście. Sądzę, że właśnie dzisiaj przypominanie naszej tradycji w najgłębszym wymiarze, sięgającym początku polskiej państwowości i najgłębszych tradycji, jest szczególnie potrzebne. Widać przecież nieustającą, wręcz nasilającą się walkę z kanonem polskiej pamięci, z kanonem polskiej kultury. Dlatego też ta placówka jest tak ważna – i to w miejscu szczególnym. Toruń, w odróżnieniu od miejsc już bardzo nasyconych placówkami muzealnymi lub miejscami pamięci o szczególnym znaczeniu dla polskiej tożsamości, jak Kraków czy Warszawa, jest miejscem na naszej mapie, które szczególnie potrzebuje dodatkowego bodźca instytucjonalnego przywołującego wielką pamięć o polskiej historii. To wszystko razem sprawia, że ta inicjatywa w tym momencie i w tym miejscu jest szczególnie potrzebna.
Ktokolwiek zechce zrozumieć to, co zdarzyło się w Polsce i ją ukształtowało, właśnie w Muzeum „Pamięć i Tożsamość” znajdzie odpowiedź na najważniejsze pytanie: „Kim jestem?”. Dzieje Polski widziane oczami św. Jana Pawła II i przez niego opowiedziane odsłaniają nowe perspektywy. Czy spojrzenie na naszą historię przez pryzmat chrześcijańskiego fundamentu może być dzisiaj elementem konstytuującym patriotyzm, zwłaszcza w młodym pokoleniu?
– Powinniśmy mieć tę świadomość, że w odróżnieniu od naszej tożsamości narodowej Kościół ma gwarancję życia wiecznego. Odwołanie się więc do korzeni naszej tożsamości narodowej, czyli do chrześcijaństwa, wzmacnia szansę dotarcia do młodego pokolenia. Nie uda się nigdy zniszczyć w kolejnych młodych pokoleniach tęsknoty za transcendencją, czyli tęsknoty za Bogiem. Uświadomienie sobie, jak bardzo ta tęsknota została wpisana w wielkie dzieła kultury i wielkie dzieła naszej polskiej tradycji, jest ogromną szansą, aby tę tradycję i kulturę przekazywać młodym. Trzeba pamiętać, że jeżeli śpiewamy w kościele: „Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary”, to nie tylko wyrażamy wdzięczność Panu Bogu za dar, jakim jest nasze życie na tej ziemi, ale także przywołujemy wyjątkowe piękno języka polskiego, dzieło Jana Kochanowskiego, które od pięciuset lat towarzyszy polskiej wspólnocie. Możemy iść przez kolejne dzieła i kolejne wieki i uświadamiać sobie to wielkie bogactwo, w którym chrześcijańska tradycja i polska kultura splatają się i tworzą naszą tożsamość.
Dzisiaj atak na polskość i na wiarę katolicką nasila się coraz bardziej. Zaczynając od najmłodszych lat, czyli od poziomu szkoły podstawowej, mamy do czynienia z antyreformami, które są w istocie rewolucją liberalno-lewicową. Jej celem jest odebranie nam właśnie naszej tożsamości. Edukacja została okrojona z treści patriotycznych, chrześcijańskich, a w miejsce nauki wprowadzana jest szkodliwa ideologia. Czy tworzenie instytucji, które oddolnie, przypominając pracę organiczną w czasie zaborów, budują dumę z tego, co polskie i katolickie, jest sposobem na przeciwdziałanie rewolucyjnym i destrukcyjnym zapędom rządzących?
– Na pewno musimy próbować działać w tym kierunku. Nie powinniśmy również ulegać pokusie załamywania rąk i twierdzić, że przeciwnik jest zbyt silny, że zniszczenia są już zbyt duże. Przede wszystkim powinniśmy sobie uświadomić jedną z cech polskiej kultury i tożsamości, której nie udało się jak dotąd zniszczyć. To jest pewnego rodzaju przekora, czy też niechęć do odgórnie narzucanego przymusu polityczno-ideowego. Widać coraz bardziej, że nasz odruch przekory zwraca się przeciwko nowej ideologizacji. Kompletna klęska poniesiona przez minister Barbarę Nowacką w sprawie nowego programu deprawacji młodzieży polskiej jest tego przykładem. Ona nam pokazuje, że wciąż możemy liczyć na zdrowy odruch polskiego społeczeństwa. Częścią naszej tradycji jest to, że niekoniecznie i nie zawsze państwo realizuje pewne działania, które są potrzebne dla podtrzymania naszej tożsamości. W naszych dziejach społeczeństwo oddolnie zastępowało państwo – i to z wielkim sukcesem, przynajmniej jeśli chodzi o dziedzinę kultury. Są oczywiście takie dziedziny, w których państwa nie da się w niczym zastąpić, jednak akurat w przestrzeni kultury bardzo dużo zależy od tego, co robimy w rodzinie, czy tworzymy pewne wspólnoty i stowarzyszenia, jak harcerstwo, czy wiele innych rozmaitych, oddolnych inicjatyw. Dzięki nim zatrzymujemy falę, którą nazywam chamstwem.
Co konkretnie Pan Profesor ma na myśli?
– Co rozumiem przez to brutalne słowo? Mam na myśli nawiązanie do biblijnego Chama i jego postawy szyderstwa z ojca. Można wybrać dwie drogi. Można właśnie tak jak Cham z pogardą śmiać się ze swojego rodziciela albo można okryć jego chwilową słabość i z troską dbać o to, żeby to, co dobre, co wielkie ojciec Noe stworzył, a stworzył przecież coś najważniejszego, bo ocalił ludzkość swoją arką, wydobyć na plan pierwszy. Tak też w stosunku do naszej tradycji możemy skupić się na tym, co było w niej błędne. W każdej przecież tradycji są błędy, tak jak każdy człowiek ma swoje słabości i potknięcia. Kiedy jednak spojrzymy na naszą tradycję, na naszą przeszłość, to powinniśmy widzieć przede wszystkim powody do wdzięczności, a nie do postawy Chama. Walka z kanonem, z pamięcią, z szacunkiem dla polskiej kultury jest w istocie właśnie postawą Chama, którą powinniśmy zawstydzać naszym zaangażowaniem w obronę kultury.
Dzięki takim placówkom, jak Muzeum „Pamięć i Tożsamość”, heroiczne i święte postawy bł. Rodziny Ulmów, św. Maksymiliana Marii Kolbego czy rotmistrza Witolda Pileckiego będą mogły na nowo i w sposób jednoznaczny wybrzmieć. Wiemy, że te wybitne postaci przez obecną zideologizowaną władzę były i są zwalczane, a pamięć o wyjątkowej postawie Polaków jako Narodu podczas II wojny światowej szczególnie uwiera rządzących.
– Myślę, że niestety możemy spodziewać się pogłębienia tych ataków na postaci najważniejsze dla naszej tożsamości, najbardziej bohaterskie, na tych wielkich świętych, których pani wymieniła. Zmiany, które idą przez programy szkolne i które są pogłębiane, są falą, która będzie szła coraz głębiej. Będzie to wymagało z naszej strony bardziej energicznych form przeciwdziałania, stopowania tego ruchu programowej amnezji, czyli czyszczenia naszych umysłów z wszelkiej kultury i wpisania do niej wyłącznie wulgarności, chamstwa, nicości jako symboli postępu. Trzeba sobie uświadomić, że walka dopiero się zaczyna i że właśnie takie inicjatywy, od których zaczęliśmy naszą rozmowę, czyli Muzeum „Pamięć i Tożsamość”, są bardzo ważnymi punktami oporu w tej walce. Musimy jednak bardzo mocno angażować się w następne miesiące i lata tej walki, bo ona nie skończy się jutro.
Obchodzimy właśnie 107. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach zaborów. Dzięki wielkiej pracy, ofiarności i miłości do ojczystej ziemi Polacy dźwignęli ciężar odbudowy własnej państwowości. Jakie dziś stoją przed Polską – naszą Matką – największe wyzwania i zagrożenia?
– Słowo „Matka”, które pani przywołała, przypomina mi dramatyczny krzyk św. Jana Pawła II na lotnisku w Kielcach-Masłowie w 1991 roku. W homilii wtedy wygłoszonej Papież podniósł głos na Polaków, przypomnijmy, że był pierwszy raz w Polsce wolnej od komunizmu. Krzyczał wtedy, że nie możemy zabijać swoich dzieci, że musimy się troszczyć o dzieci, bo „to jest moja Matka, to jest moja Ojczyzna”. Z tego wołania wyłania się troska o najbardziej fizyczną obecność, istnienie Narodu. My musimy zmienić nastawienie do rodziny, do dzieci i do Ojczyzny. To wszystko ze sobą się wiąże. Tylko wtedy, gdy poczujemy, że mamy odpowiedzialność wobec Boga za dar życia, który przedłużamy poprzez prokreację, i że mamy jednocześnie obowiązek wobec tej wspaniałej wspólnoty, która od wieków się tworzy, która dała nam cudowny język, tyle dzieł kultury, nie tylko cofniemy się znad krawędzi przepaści, nad którą stanęliśmy obecnie, czyli w momencie dramatycznego spadku dzietności, ale również ocalimy polskość. Jeśli co roku zacznie ubywać kilkaset tysięcy ludzi, to rodzi się pytanie, co będzie dalej. Rodzi się pytanie o przyszłość Narodu. Właśnie zmiana nastawienia do rodziny i dzieci wydaje mi się dzisiaj najważniejsza.
Czy dzięki kulturze i edukacji możemy od najmłodszych lat wykuwać postawę odpowiedzialności za Ojczyznę?
– Oczywiście, zarówno edukacja, jak i kultura są potrzebne. Przypominają mi się jednak w tym miejscu słowa św. Jana Kantego, patrona akademików, którego święto niedawno obchodziliśmy, a mianowicie „lepszy przykład niż wykład”. To znaczy, że trzeba swoim przykładem, poczynając od własnych dzieci, własnej rodziny, przekonywać do tego, że warto być Polakiem, że rodzina i dzieci są bezcennym darem. Nie możemy czekać na wykłady uniwersyteckie, programy szkolne czy filmy w wielkim hollywoodzkim stylu. Wszystko to jest oczywiście bardzo potrzebne i ma duże znaczenie. Musimy jednak zacząć od samych siebie i po prostu opowiadać dzieciom, wnukom historie, które budują polską tożsamość, które budują polski kanon. Otwierać im oczy, uszy, wyobraźnię na wrażliwość, która pozwoli im chłonąć absolutny cud, jakim jest „Pan Tadeusz” Adama Mickiewicza, „Ogniem i mieczem” Henryka Sienkiewicza, poezja Zbigniewa Herberta, obrazy Józefa Chełmońskiego, Jacka Malczewskiego, muzyka Fryderyka Chopina czy muzyka polskich kolęd. Ocalimy polskość, jeśli będziemy ją pielęgnować i o niej opowiadać codziennie w swoim najbliższym otoczeniu.
Dziękuję za rozmowę.
Wzór formularza protestu obywatelskiego Polaków w obronie Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II w Toruniu jest dostępny [tutaj].
„Nasz Dziennik”/Paulina Gajkowska



