Problemy w polskim eksporcie

Minister Marek Sawicki zapowiada szukanie nowych rynków zbytu na świecie. W ocenie szefa resortu rolnictwa dla krajowego sektora owoców i warzyw ważne jest budowanie „przyczółków przechowalniczo-dystrybucyjnych”.

Według Sawickiego, miałyby one powstać na odległych rynkach m.in. w Singapurze, Indiach i Iranie. Byłaby to odpowiedź krajowego sektora owoców i warzyw na wprowadzenie przez Rosję embarga na polskie jabłka.

Minister rolnictwa zaznaczył jednak, że sprzedamy nie więcej niż 40 proc. tego, co chcielibyśmy ulokować na rynkach zagranicznych.

Tomasz Solis, wiceprezes Związku Sadowników Rzeczpospolitej Polskiej, mówi, że obecnie minister powinien skupić się na rozwiązaniu bieżących trudności z którymi zmagają się sadownicy.

Problemy eksportowe są i one są dosyć duże. Na pewno, pomijając ilości jakie zostały wysłane na eksport, musimy wziąć pod uwagę również różnicę cen w stosunku do ubiegłego roku i w stosunku do opłacalności produkcji. Koszty produkcji kilograma deserowych, eksportowych jabłek oscyluje powyżej 80 gr, a średnia cena uzyskana przez przeciętnego sadownika jest w granicach 50 gr przy hura optymistycznym wariancie. Liczby mówią same za siebie. Dostosowanie się do wymogów nowych rynków jest pewnym procesem, nie da się tego zrobić ad hoc. Przed nami – podejrzewam – kolejny trudny rok. W dniu dzisiejszym powinniśmy się skupić na tym, jak zapobiec spadkowi produkcji. Są to rzeczy, które są do rozwiązania na szybko – ocenia Tomasz Solis.

Rosja wprowadziła embargo na początku sierpnia 2014 r., a więc przed sezonem zbioru jabłek.

Według Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, po wprowadzaniu embarga przez Rosję eksport jabłek od sierpnia do grudnia zmalał o 23 proc.

Zazwyczaj największy eksport jabłek do Rosji miał miejsce od stycznia. Jeszcze w 2013 r. na rosyjski rynek wysłaliśmy ponad połowę naszego eksportu jabłek – ok. 676 tys. ton wartych przeszło 255 mln euro.

RIRM

drukuj