fot. twitter.com/hannagw

Prezydent Warszawy wydała ok. 100 tys. zł z publicznych pieniędzy na obronę własnych interesów

Około 100 tys. złotych pochodzących z miejskiego budżetu wydała na prawników prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz–Waltz.  Przygotowują oni pisma, które są w jej imieniu przedstawiane podczas rozpraw komisji weryfikacyjnej. O sprawie napisał dziennik „Fakt”.

Prezydent Warszawy konsekwentnie odmawia stawiennictwa przed komisją ds. reprywatyzacji, za co już kilkakrotnie została ukarana grzywnami finansowymi. Według dzisiejszej wypowiedzi szefa komisji, wiceministra Patryka Jakiego, wysokość kar nakładanych za brak stawiennictwa może jeszcze w przyszłości wzrosnąć. [czytaj więcej

Poseł Paweł Lisiecki zasiadający w komisji weryfikacyjnej podkreślił, że wydawanie publicznych pieniędzy na obronę własnych interesów to kolejny przykład niegospodarności ze stronny Hanny Gronkiewicz–Waltz.

– Zamiast stanąć przed komisją osobiście, to wysyła prawników, którzy są opłacani z podatków warszawiaków. Mało tego, wygląda na to, że pani prezydent i ta kancelaria nie reprezentują interesów Warszawiaków, tylko wręcz odwrotnie. W wielu przypadkach, tak jak mieliśmy do czynienia z przesłuchaniem świadków, mieszkańców, lokatorów, wygląda na to, że ta kancelaria ma na celu dyskredytowanie tych osób przed komisją, szukanie na nich haków. Ludzie płacąc w podatkach, wydają pieniądze przez panią prezydent na de facto atakowanie samych siebie. To jest niedopuszczalne – wskazał poseł.

W najbliższy czwartek Naczelny Sąd Administracyjny zbada wnioski prezydent Warszawy o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego pomiędzy ratuszem a komisją weryfikacyjną.

Tego dnia zbierze się także kierowany przez ministra Patryka Jakiego organ, który zajmie się skargą dotyczącą decyzji ws. dawnej ul. Chmielnej 70 oraz trzema innymi sprawami. Jeśli Hanna Gronkiewicz-Waltz nie stawi się przed komisją, może zostać ukarana grzywną w łącznej wysokości 19 tys. zł.

Dotychczas polityk Platformy Obywatelskiej unikając posiedzeń komisji weryfikacyjnej mówiła, że jej wiedza ws. reprywatyzacji była pobieżna. Tymczasem Tygodnik Do Rzeczy dotarł do dokumentów, z których wynika, że prezydent stolicy była w pełni informowana o działaniach dotyczących przejęć atrakcyjnych gruntów w stolicy przez aresztowanych już handlarzy roszczeń. [czytaj więcej]

RIRM

drukuj