prezydent.pl

Prezydent w Podlaskiem o rodzinie i wyrównywaniu szans regionów kraju

O konieczności wspierania słabszych regionów kraju, by wyrównywać poziom rozwoju i rodzinie jako „największym skarbie RP”, mówił w środę wieczorem w Kuleszach Kościelnych (Podlaskie) prezydent Andrzej Duda. Dziękował za rekordowe w tej gminie poparcie w wyborach.

Kulesze Kościelne to gmina rolnicza w powiecie wysokomazowieckim, w której w 2015 r. w drugiej turze wyborów prezydenckich na Andrzeja Dudę zagłosowało 93,58 proc. osób uczestniczących w wyborach (w pierwszej turze 78,57 proc.).

„Przyjechałem, żeby podziękować za zaproszenie i za zaufanie, za to, że 4,5 roku temu obdarzyliście mnie państwo tym zaufaniem i dzięki państwa głosom mogłem, przez 4,5 roku, sprawować ten niezwykle zaszczytny urząd, jakim jest misja, służba prezydenta RP dla rodaków i dla ojczyzny” – mówił Andrzej Duda na spotkaniu zorganizowanym w Szkole Podstawowej w Kuleszach Kościelnych.

Podkreślał znaczenie równomiernego rozwoju wszystkich części kraju i – wynikającej z tego – konieczności wspierania słabszych regionów. Odnosząc się do określeń, że wschodnia część kraju to Polska B mówił, że „Polska wszędzie jest Polską A”.

„Dlatego, że jest jedna i to podstawowy i zasadniczy dogmat, który powinien przyświecać każdej władzy w Polsce, niezależnie od tego, kto w danym momencie ją sprawuje” – mówił Andrzej Duda.

„Polska jest jedna i dobra muszą być sprawiedliwie dzielone. To oznacza także, że tam gdzie dawano do tej pory mniej, tam, gdzie inwestowano mniej, teraz trzeba zainwestować więcej. To właśnie dlatego tutaj muszą zostać dokończone wcześniej zaplanowane drogi ekspresowe i autostrady, to właśnie dlatego musi powstać Via Carpatia” – dodał prezydent.

Przyznał, że przez ostatnie 4,5 roku „nie wszystko się udawało i być może nie wszystkie decyzje były trafne, czy też nie były w pełni trafne”.

„Ale chodzi o to, że kto nie działa i kto nie ma dobrych intencji, ten nic nie robi, a ja nie należę do ludzi, którzy przychodzą po to, żeby nic nie robić. Ja zakasuję rękawy i przychodzę po to, żeby pracować. Jeżeli coś tu nie wychodzi, zgłoście państwo to jako uwagę – będę się starał to poprawić” – podkreślił.

„Nawet to, co się nie udało, można zawsze naprawić. Trzeba tylko umieć spojrzeć na to uczciwie i powiedzieć >>no, po prostu nie wszystko się udaje<<. Ja mam takie właśnie podejście, nikt nie jest nieomylny” – dodał prezydent, prosząc mieszkańców o zgłaszanie takich uwag.

Andrzej Duda mówił o rodzinie wychowującej dzieci, jako o „największym skarbie RP na teraz i na przyszłość”.

„To jest kwestia tego, czy będzie miał kto dalej w Polsce żyć i będzie miał kto dalej dla Polski pracować, czy będzie miał kto, w razie potrzeby, Polski bronić” – powiedział prezydent.

Mówił o – jak to określił – „bardzo ofensywnej polityce prorodzinnej” rządu PiS.

„Państwo jest silne społeczeństwem, a społeczeństwo jest silne rodziną” – podkreślał.

Prezydent prosił o dalsze wsparcie; mówił, że chciałby, by obecna polityka była nadal w Polsce kontynuowana.

„Wierzę w to głęboko, że ona jest dobra dla Polski” – dodał.

„Że ona jest dobra dla Polski, zarówno w sensie wewnętrznym dla przeciętnego Polaka, dla nas, dla zwykłych obywateli, dla naszych rodzin, dla rozwijania naszych miejscowości, dla rozwijania w Polsce infrastruktury, dla działania w taki sposób, aby Polska stawała się rzeczywiście normalnym państwem. Takim, jak państwa zachodnioeuropejskie, gdzie jest dobrze rozwinięta infrastruktura, gdzie jest wysoki poziom życia, gdzie wszędzie jest dostęp do podstawowych usług, chociażby tych publicznych, gdzie wszystko funkcjonuje – jak to się mówi – normalnie” – mówił Andrzej Duda.

PAP/TV Trwam News

drukuj