Prezydent Iranu podczas wizyty w Armenii: Granice na Kaukazie powinny pozostać bez zmian
Prezydent Iranu, Masud Pezeszkian, wezwał we wtorek do pozostawienia granic na Kaukazie „bez zmian”. 8 sierpnia premier Armenii, Nikol Paszynian, i prezydent Azerbejdżanu, Ilham Alijew, podpisali umowę o utworzeniu korytarza łączącego Azerbejdżan z jego eksklawą – Nachiczewańską Republiką Autonomiczną.
Armenia i Azerbejdżan stoczyły w ostatnich dekadach dwie wojny o granice i status enklaw etnicznych położonych na ich terytoriach. Oba państwa zobowiązały się obecnie do zakończenia konfliktu terytorialnego. Ustalony przy współpracy amerykańskiej projekt umowy między Baku a Erywaniem obejmuje utworzenie korytarza tranzytowego łączącego Azerbejdżan z Nachiczewańską Republiką Autonomiczną, graniczącą z Armenią i Iranem. Iran ma prawie 760 kilometrów granicy z Azerbejdżanem i krótką granicę z Armenią.
Teheran sprzeciwia się temu rozwiązaniu i zapowiadał próby torpedowania utworzenia korytarza.
„Popieramy rozmowy pokojowe między Armenią a Azerbejdżanem” – oświadczył Masud Pezeszkian po spotkaniu z premierem Armenii w Erywaniu.
„Stanowisko Iranu jest takie, że granice na Kaukazie muszą pozostać niezmienione. Powierzenie rozwiązywania problemów regionalnych mocarstwom spoza regionu tylko jeszcze bardziej skomplikuje sytuację” – powiedział prezydent Iranu.
Teheran obawia się, że utworzenie korytarza, którego powstanie ustalono przy moderacji USA, mogłoby zagrozić Iranowi. Doradca duchowego i politycznego przywódcy Iranu, ajatollaha Alego Chameneia, Ali Akbar Welajati, zapowiedział, że Teheran nie zgodzi się na utworzenie „szlaku Trumpa”, a korytarz stanie się „cmentarzem jego najemników”.
Nikol Paszynian zapewnił we wtorek irańskiego gościa, że bezpieczeństwo korytarza łączącego Azerbejdżan z Nachiczewanem zapewni „Armenia, a nie państwo trzecie”.
„Dla Armenii, podobnie jak dla Iranu, nienaruszalność granic między naszymi krajami ma kluczowe znaczenie” – dodał Nikol Paszynian.
PAP



