fot. prezydent.pl

Prezydent A. Duda o wizycie J. Borrella w Moskwie: To raczej kompromitacja; jest pytanie co on chciał osiągnąć

Gdyby szef dyplomacji Unii Europejskiej Josep Borrell uzależnił wizytę w Moskwie np. od uwolnienia Aleksieja Nawalnego, to miałaby ona sens, ale tak to raczej jest jakaś kompromitacja – ocenił prezydent Andrzej Duda. Trzeba postawić pytanie co Borrell chciał osiągnąć, sytuacja jest tajemnicza i zdumiewająca – ocenił.

Pytany w TVP o niedawną wizytę Josepha Borrella w Moskwie i „falę krytyki, która spadła na niego” za to, że „odpowiednio nie bronił Unii Europejskiej, że nie wspomniał o agresji rosyjskiej na Krymie, że nie upomniał się o opozycjonistę Aleksieja Nawalnego”, prezydent stwierdził w odpowiedzi, że „trzeba postawić zasadnicze pytanie o cel tej wizyty”.

„Po co szef unijnej dyplomacji pojechał do Moskwy, skoro nie załatwił żadnej z tych spraw? Co w ogóle było w jego agendzie? O czym on tam chciał rozmawiać? Jaki był cel tego wyjazdu? Co on chciał osiągnąć?” – pytał Andrzej Duda. Dodał, że „ta sytuacja jest tajemnicza i zdumiewająca” dla wszystkich prezydentów Grupy Wyszehradzkiej, z którymi rozmawiał o tym w ramach szczytu V4 w Juracie.

Przypomniał też swoją opinię, że gdyby Joseph Borrell uzależnił wizytę w Moskwie np. od uwolnienia Aleksieja Nawalnego, to ta wizyta miałaby sens.

„Ale tak? No to przepraszam bardzo, ja bym powiedział, że to raczej jest jakaś kompromitacja. Więc to jest rzeczywiście zdumiewające” – powiedział.

Pytany, czy to świadczy o słabości Josepha Borrella, czy całej unijnej dyplomacji, prezydent stwierdził, że „przede wszystkim świadczy o jego słabości, ale też świadczy o słabości jego ekipy”.

„Taka wizyta musi być przygotowana, a chyba zasługujemy na to, żeby być poinformowani, jaki rzeczywiście był cel, i co zamierzał osiągnąć w ten sposób pan Borrell. Bo jeżeli zamierzał dokonać jakiegoś resetu w relacjach pomiędzy Unią Europejską a Rosją, no to nie dokonuje się resetu w momencie, kiedy jedzie się tam, gdy został aresztowany czołowy przedstawiciel opozycji” – zaznaczył prezydent Andrzej Duda.

Prezydent przypomniał, że nie jest zwolennikiem Aleksieja Nawalnego, tylko nie godzi się z tym, że zostaje on aresztowany „pod byle pretekstem” i „blokuje mu się możliwość prowadzenia jego działalności tylko dlatego, że staje się rzeczywiście poważnym konkurentem politycznym”.

„To nie ma nic wspólnego z demokratycznymi standardami, i choćby to nie wiem kto był, nie wolno się na to zgodzić” – powiedział prezydent Andrzej Duda.

PAP

drukuj