Premier Węgier: Osoby idące na zakazany „marsz równości” muszą liczyć się z konsekwencjami prawnymi
Osoby próbujące zorganizować bądź idące na tzw. marsz równości w Budapeszcie muszą liczyć się z prawnymi konsekwencjami – oznajmił w piątek w radiu Kossuth premier Węgier Viktor Orban. W czerwcu policja zakazała organizowania wydarzenia środowisk LGBT planowanego na sobotę.
„Jesteśmy dorosłymi ludźmi i sugeruje, aby każdy zdecydował, czego chce (…) Trzymajcie się reguł. W wypadku, gdy nie będą tego robić, będą musieli stawić czoła jasnym konsekwencjom prawnym” – wskazał Viktor Orban w swoim cotygodniowym wystąpieniu.
Premier zapowiedział, że w wypadku nielegalnego zgromadzenia, policja będzie mogła rozpędzić protest. Zarazem zaznaczył, że Węgry to cywilizowany kraj, a rolą policji jest przekonanie ludzi do stosowania się do regulacji prawnych.
W połowie marca br. parlament Węgier przyjął nowelizację ustawy o zgromadzeniach w praktyce delegalizującą tzw. parady równości. Projekt zmian złożyła rządząca partia Fidesz. Zakaz pozwala nakładać grzywny na organizatorów wydarzeń i zabrania przedstawiania lub promowania homoseksualizmu wśród nieletnich poniżej 18. roku życia.
PAP




