Premier Donald Tusk zapowiada blokowanie działań prezydenta Karola Nawrockiego
Twarda kohabitacja i ostry polityczny spór. Wszystko wskazuje, że tak przez najbliższe dwa lata będą wyglądały relacje prezydenta Karola Nawrockiego i premiera Donalda Tuska. W ataki na głowę państwa włączają się już prorządowe media.
Prezydent Karol Nawrocki w orędziu do Zgromadzenia Narodowego jasno wyraził dezaprobatę dla rządów Donalda Tuska. Dał do zrozumienia, że nie ma zamiaru akceptować takiego stylu władzy. Koalicja rządząca odebrała to jako atak.
– Karol Nawrocki będzie szedł na spór polityczny i to bardzo ostry – zauważył Miłosz Motyka, minister energii.
Wszystko wskazuje na to, że nowy prezydent nie będzie mógł liczyć na dobrą wolę rządu – przewiduje politolog dr Gaweł Strządała
– To będzie bardzo twarda kohabitacja – zaznaczył politolog.
Karol Nawrocki nie zamierza być dłużnym wobec nastawionego konfrontacyjnie rządu. Prezydent zwrócił się do premiera Donalda Tuska i zaprosił go na Radę Gabinetową jeszcze w sierpniu.
– Czuję się zobowiązany, panie premierze, jako prezydent Polski mieć pełne informacje o tym, jak wygląda stan państwa polskiego – mówił prezydent RP.
Prezydent chce mieć także skuteczny wpływ na polską dyplomację m.in. na stanowiska ambasadorów. „Porozmawiamy o tym z ministrem spraw zagranicznych” – zapowiada Marcin Przydacz, szef prezydenckiego biura polityki międzynarodowej.
– Do takiego spotkania z ministrem Radosławem Sikorskim z całą pewnością musi dojść. Tylko pytanie, czy Sikorski będzie miał zgodę od Tuska by ten spór zamknąć – pytał Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej.
Nowy prezydent zapowiedział szereg aktywności. To przede wszystkim realizacja obietnic wyborczych z „Planu 21” i ofensywa ustawowa. Premier Donald Tusk nie ukrywa, że będzie blokował działania prezydenta.
– Wszędzie tam, gdzie będzie chciał przeszkadzać, zobaczy na czym polega reguła konstytucyjna, kto rządzi w kraju. I będę w tej kwestii bardzo konsekwentny, a jak będzie trzeba też bezwzględny – zapowiedział Donald Tusk.
Z kolei wicepremier i minister cyfryzacji, Krzysztof Gawkowski, chwali się aplikacją we własnym telefonie, która odlicza dni do końca kadencji nowego prezydenta.
– 1825 dni, jedna godzina, 44 minuty i kilkadziesiąt sekund – mówił Krzysztof Gawkowski.
– Ma pan taki licznik w telefonie? – pytała dziennikarka.
– No mam i będę czekał na to – odpowiedział.
Koalicji rządowej wtórują media rządowe i liberalno-lewicowe redakcje. TVP1 nie pokazała transmisji z zaprzysiężenia. W tym czasie emitowano m.in. seriale. Z kolei w programach publicystycznych drwiono z nowego prezydenta i jego rodziny.
– Moje ulubione to jest: „Warto być Polakiem”. Ja nie wiem, co to znaczy – kpiono na antenie TVP Info.
– Przepraszam za złośliwość, ale to jest kibolstwo. To są zwyczaje wzięte ze stadionu – dodawano.
– To jest właśnie ta telewizja czystej wody, jak to zapowiadali ci neo-dziennikarze. To jest absolutnie żenujące – zwrócił uwagę Wojciech Skurkiewicz, senator, PiS.
Nowy prezydent musi przygotować się na co najmniej dwa lata ataków ze strony rządu Donalda Tuska. Wszystko może się jednak zmienić po wyborach parlamentarnych w 2027, po których może powstać rząd chętny do współpracy z prezydentem na rzecz rozwoju Polski.
TV Trwam News



