fot. flickr.com

Powraca sprawa łódzkiej drukarni. Kolejne środowiska reagują

Kolejne środowiska zabierają głos ws. odmowy wydrukowania materiałów dla jednej z organizacji gejowskich. Sprawa dotyczy pracownika łódzkiej drukarni, który nie chciał przygotować materiałów promocyjnych dla dewiantów seksualnych.

Według ekspertów z Ordo Iuris sprzeciw sumienia, na który mogą powołać się pracownicy nie musi być zapisany w ustawie. O sprawie napisał Nasz Dziennik.

Pracownika łódzkiej drukarni bronił Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro. Tymczasem, była sędzia Trybunału Konstytucyjnego Ewa Łętowska, na łamach „Gazety Wyborczej”, uznała, że w przepisach nie ma klauzuli sumienia, która zakazuje obsługiwania określonych klientów.

Mecenas Bartosz Lewandowski z Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris zauważa, że w ramach wolności działalności gospodarczej nikt nie jest zmuszony do zawierania umów z każdym podmiotem.

– My w ramach swobody kontraktowania możemy w gruncie rzeczy wybrać z kim chcemy zawrzeć umowę, a z kim nie chcemy zawrzeć tej umowy. W tej sprawie doszło do ograniczenia tej wolności z działalności gospodarczej. Ten drukarz, do którego zwróciła się organizacja LGBT powiedział wyraźnie, że nie wydrukuje tych plakatów bowiem treść tych materiałów promocyjnych jest sprzeczna z wyznawanym przeze mnie światopoglądem, z moim sumieniem. W tym zakresie jakiekolwiek wyciąganie przez państwo sankcji wobec tego obywatela jest złamaniem wszelkich standardów konstytucyjnych, wszelkich standardów, które znajdują oparcie w prawie międzynarodowym i dlatego instytut Ordo Iuris przystąpił do tej sprawy – poinformował Bartosz Lewandowski.

W procesie pracownika drukarni weźmie udział łódzka prokuratura. Zdecydował o tym Zbigniew Ziobro. W oświadczeniu, Prokurator Generalny zaznaczył, że „sądy są zobowiązane strzec konstytucyjnej wolności sumienia a nie ją łamać”.

RIRM

drukuj