fot. PAP/Marcin Obara

Poselskie małżeństwo nadużywa sejmowych przywilejów

Marszałek Sejmu Szymon Hołownia nie ma zastrzeżeń do nadużywania sejmowych przywilejów przez posłów Kingę Gajewską oraz Arkadiusza Myrchę. Chodzi o wyłudzanie dodatku mieszkaniowego i kilometrówek.

Kinga Gajewska i Arkadiusz Myrcha – małżeństwo posłów Koalicji Obywatelskiej – pobierają co miesiąc blisko osiem tysięcy złotych dodatku mieszkaniowego na wynajęcie apartamentu w centrum Warszawy, mimo że Kinga Gajewska deklarowała w przeszłości, iż mieszka w Błoniu – to 30 minut drogi od Warszawy. Tam też – według medialnych doniesień – małżeństwo ma już gotowy duży dom, w którym co jakiś czas się pojawiają. Mimo poważnych zastrzeżeń bronią ich partyjni koledzy.

– Oboje mają prawo do tego, aby taki ryczałt dostać – stwierdził poseł PO, Jarosław Urbaniak.

Arkadiusz Myrcha jest posłem z Torunia. Jednak w oświadczeniu w urzędzie skarbowym polityk zadeklarował, że mieszka w Warszawie. Tłumaczy on, że było to konieczne, aby jego dzieci mogły korzystać z przedszkoli w stolicy. Tylko to nie podoba się marszałkowi Sejmu.

– Albo mieszkasz, jesteś zameldowany i sprawa jest jasna, albo mieszkasz gdzie indziej, ale jednak piszesz, że zamieszkały jesteś gdzie indziej, bo jest jakaś korzyść podatkowa albo przedszkole dla dzieci, albo coś innego. Tu jest kłopot – ocenił Szymon Hołownia.

Wątpliwości dotyczących nadużywania przywilejów jest więcej. Posłowie do swoich biur zakupili drogi sprzęt. Kinga Gajewska kupiła dwa odkurzacze i robota sprzątającego oraz smartwatcha. Arkadiusz Myrcha zamówił z kolei w ciągu dwóch lat aż cztery ekspresy do kawy. Oboje zadeklarowali też wysokie wydatki na kilometrówkę. W 2022 r. było to po 34 tys. złotych. Oznacza to, że oboje osobno dziennie powinni średnio pokonywać ok. stu kilometrów. Z deklaracji posła Arkadiusza Myrchy wnika, że podróżuje on wspólnie z żoną.

– Używamy jednego samochodu lub też wspólnego samochodu albo pracowników biurowych – powiedział polityk KO.

Opozycja domaga się rozliczeń i dymisji Arkadiusza Myrchy pełniącego funkcję wiceministra sprawiedliwości.

– To jest taka ogromna obłuda, jaka wypływa z ust tych polityków, którzy recenzowali Prawo i Sprawiedliwość – stwierdził Jan Kanthak.

Wszystko jednak wskazuje na to, że małżeństwo polityków nie poniesie żadnych politycznych konsekwencji.

TV Trwam News

drukuj