Pos. dr Z. Kuźmiuk o stałej bazie wojsk USA w Polsce: Na stałą bazę potrzebne jest kilkaset miliardów złotych. Nie chodzi tylko o to, żeby pojawiły się magazyny na sprzęt, ale by powstało tam coś na kształt miasteczka
Tak naprawdę na stałą bazę potrzebne jest kilkaset miliardów złotych. Tutaj nie chodzi tylko o to, żeby pojawiły się tam magazyny na sprzęt, ale także, by powstało tam coś na kształt miasteczka, gdzie mogą przebywać żołnierze wraz z rodzinami. To jest rzecz niezwykle kosztowna, więc my musimy przedstawić kosztorys i pokazać, w jakim tempie będziemy całą infrastrukturę budować. Wszystko jest w rękach rządu, bez tego to będą tylko puste deklaracje z polskiej strony – mówił dr Zbigniew Kuźmiuk, poseł PiS, w programie „Polski punkt widzenia” emitowanym w TV Trwam.
W czwartek prezydent USA, Donald Trump, napisał na swojej platformie, że są postępy w kierunku ustanowienia bazy wojsk lądowych w Polsce. Amerykański przywódca zaznaczył, iż to wszystko dzięki odważnemu przywództwu Karola Nawrockiego. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, wkrótce zostanie ogłoszona lokalizacja bazy.
– Niewątpliwie to jest piękny gest prezydenta Donalda Trumpa. Wiadomo było, że to, co odbywa się w tej sprawie, to dzięki bardzo dobrym relacjom prezydenta Karola Nawrockiego z prezydentem USA. Dodatkowego smaczku temu wpisowi dodaje to, iż dzieje się to 17 września, a więc w 87. rocznicę napaści Rosji na Polskę. Prezydent Donald Trump pokazuje w ten sposób, iż Republikanie jednak dotrzymują zobowiązań – wskazał dr Zbigniew Kuźmiuk.
Stała baza wojskowa to koszt kilkuset miliardów złotych. By amerykańscy żołnierze mogli się osiedlić, potrzebne są także miasteczka, gdzie będą mogli zamieszkać i żyć razem z rodzinami. By to wszystko zrealizować, potrzebny jest kosztorys i pokazanie, w jakim tempie będzie to powstawać.
– Tak naprawdę na stałą bazę potrzebne jest kilkaset miliardów złotych. Tutaj nie chodzi tylko o to, żeby pojawiły się tam magazyny na sprzęt, ale także, by powstało tam coś na kształt miasteczka, gdzie mogą przebywać żołnierze wraz z rodzinami. To jest rzecz niezwykle kosztowna, więc my musimy przedstawić kosztorys i pokazać, w jakim tempie będziemy całą infrastrukturę budować. Wszystko jest w rękach rządu, bez tego to będą tylko puste deklaracje z polskiej strony – wyjaśnił poseł PiS.
Premier Donald Tusk straszy polską opinię publiczną coraz większą liczbą możliwych ataków ze strony Rosji. Oczywiście sprawy nie można bagatelizować, ale w obliczu tego, co się dzieje, rząd powinien zacząć działać, a nie tylko mówić i stać bezczynnie z boku.
– Premier Donald Tusk powinien ostrożniej informować polską opinię publiczną o tych sprawach. Odnoszę wrażenie, iż to jest próba straszenia na wyrost polskiego społeczeństwa. To wszystko, co robi premier, świadczy o jego niestabilnych emocjach, a to w czasach niebezpiecznych nie najlepiej świadczy o Polsce. Oczywiście nie można bagatelizować tej sprawy. Nie ulega wątpliwości, że wojna hybrydowa z Polską zaczęła się wiele miesięcy wcześniej niż agresja Rosji na Ukrainę. Szturm imigrantów, który był organizowany przez białoruskie i rosyjskie służby, nie był przypadkowy. Wtedy obecna opozycja zachowywała się inaczej. Później mieliśmy bardzo wiele przykładów ataków hybrydowych: podpalenia, próba wysadzenia torów, mordy rosyjskich obywateli, którzy wypowiadali się przeciwko Władimirowi Putinowi. Wszystko to przy rządach Donalda Tuska odbywa się bezkarnie. Ludzie, którzy chcieli wysadzić tory zadaniowo, wjechali do Polski i wyjechali, a tylko dzięki Opatrzności nie doszło do katastrofy kolejowej. To nie są dobre sygnały, one pokazują, że na działania hybrydowe nie potrafimy działać ani nim przeciwdziałać, dodatkowo nie jesteśmy w stanie ustalić sprawców i ich zatrzymać. To pokazuje, że państwo i służby są słabe – akcentował polityk.
radiomaryja.pl



