fot. PAP

„Polska nie ma gospodarza ale turystę”

Polska nie ma gospodarza ale turystę – powiedział Prezes PiS Jarosław Kaczyński. Dziś odwiedził on Wrocław na Dolnym Śląsku.

Lider PiS-u zwrócił uwagę, że premier Donald Tusk dwa dni temu straszył Polaków powodzią, a jednocześnie w tym czasie wyjeżdżał z kraju. Na początku twierdził, że niebezpieczeństwo jest wielkie a później próbował uspokajać.

Jarosław Kaczyński podkreślał, że niebezpieczeństwo trwa w dwóch wymiarach.

Jak tłumaczył,w tym doraźnym, bo występują intensywne opady deszczu, w wielu miejscach przekroczone zostały stany alarmowe. Ponadto jest niebezpieczeństwo w szerszym wymiarze, bo w Polsce nie ma zabezpieczeń przeciwpowodziowych  z prawdziwego zdarzenia.

Prezes PiS przypominał po raz kolejny, że rząd PO PSL wycofał się z przygotowanych jeszcze przez jego rząd planów na zapewnienie bezpieczeństwa Polakom na wypadek nadejścia wielkiej wody.

– To jest proszę państwa postępowanie skrajnie nieodpowiedzialne. Polska – można powiedzieć – nie ma gospodarza. Polska ma turystę, który nieustannie gdzieś wyjeżdża – szczególnie ostatnio – i coś próbuje załatwić. Wymyśla sobie jakąś ideę, ale kończy się tak, jak się musi kończyć w wypadku tego typu polityków. Jak ktoś chodził bez przerwy na czworakach, a później próbuje wstać, to dostaje po głowie. Ostatnio tak było z paktem energetycznym. To jest polityka, która kończy się fatalnie w skali międzynarodowej, kiedy chodzi o bezpieczeństwo Polaków i kończy się fatalnie tutaj w Polsce, kiedy chodzi o bezpieczeństwo inaczej rozumiane – zaznaczył Jarosław Kaczyński.

Wciąż rośnie poziom wody. Na rzekach w Małopolsce, na Podkarpaciu i Śląsku przekraczane są stany alarmowe. Są również lokalne podtopienia. Silny wiatr uszkodził też  linie energetyczne.

 Najtrudniejsza sytuacja jest na terenie powiatu bieszczadzkiego w Ustrzykach Dolnych, Krościenku, i Olszanicy, gdzie po gwałtownych opadach woda przybrała w rzece Strwiąż i potokach górskich. Konieczna była ewakuacja mieszkańców.

Synoptycy ostrzega przed gwałtownymi opadami punktowymi.

– Teraz ciągłych opadów raczej w Małopolsce i na Podkarpaciu nie będzie. Będą jednak punktowe, intensywne opady, które również niestety w wielu miejscach mogą pogorszyć sytuację powodziową. Lokalne zalania, powodzie błyskawiczne mogą się pojawić podczas takich gwałtownych opadów pochodzenia burzowego. Po południu, wieczorem i również jutro takie opady punktowe, bardzo intensywne na Podkarpaciu, w Małopolsce, w centrum i na wschodzie są możliwe. Ziemia już tej wody nie pochłania dlatego wszystko co spadnie, będzie dość szybko spływać do cieków wodnych –mówił Rafał Maszewski, z IMGW w Toruniu.

Na Wiśle formuje się fala wezbraniowa. W Krakowie stan alarmowy spodziewany jest w sobotę, a w Warszawie 22-23 maja .

RIRM

drukuj