fot. PAP/PA

Polska mówi „nie” przymusowej relokacji migrantów

Polska podtrzymuje swój sprzeciw wobec planowanej przez Brukselę przymusowej relokacji nielegalnych imigrantów. Z negatywnymi skutkami otwarcia granic na przybyszów z państw islamskich zmagają się państwa Zachodu.

W poniedziałek zmarł mężczyzna, który w sobotę był jedną z trzech osób ranionych w strzelaninie przy centrum handlowym w Sztokholmie. Na miejscu zginął piętnastoletni chłopiec. Według policyjnych statystyk do końca maja w Szwecji doszło do 140 strzelanin. Zginęło w nich 18 osób, a ponad 40 zostało rannych. Kraj zmaga się z wojnami gangów handlujących narkotykami. Powstają też islamskie enklawy, do których boi się wchodzić policja. Z kolei we Francji trwa śledztwo po brutalnym ataku nożownika na czworo małych dzieci i dwójkę dorosłych.

– Podobno przybył do Szwecji w 2013 r. z Turcji. Opuścił ten kraj w maju 2022 r., aby przemieścić się do Włoch i Szwajcarii przed przybyciem do Francji – mówiła prokurator Line Bonnet-Mathis.

Jednym z głównych czynników zwiększających przestępczość w krajach Zachodu jest nielegalna migracja z krajów islamskich. Przyznał to rok temu australijski szyicki duchowny, Mohammad Tawhidi – orędownik gruntownej reformy islamu dopasowującej tę religię do realiów współczesnego świata. Chwalił równocześnie stanowisko Polski.

– Spójrzmy na Polskę – oni nie narzekają na islamski ekstremizm. Nie było ani jednego ataku terrorystycznego w Polsce. Od razu jak wyczuli, że będzie problem, zasłonili się przed nim polską polityką. Pięknie! Francuzi – nie – zwrócił uwagę imam.

Państwa zachodniej Europy zdają sobie sprawę ze skali problemu i chcą jego skutkami podzielić się m.in. z Polską – wskazał prof. Marcin Szewczak.

– Nie da się współistnieć z osobami, dla których kultura europejska nic nie znaczy i po prostu dążą do tego, aby wprowadzać swoje elementy funkcjonowania, swojej religii, swojej kultury i to jest niebezpieczne dla całej Europy – zwrócił uwagę ekspert.

Stanowisko polskiego rządu ws. przymusowej relokacji nie podoba się Berlinowi. Niemieckie media krytykują Warszawę.

„Celem polskiego rządu jest obrona w Unii Europejskiej interesów, ale nie wartości. Ktoś taki nigdy nie zrozumie, że migracja może być też wzbogaceniem” – czytamy na łamach „Süddeutsche Zeitung”.

Sprzeciw Węgier i Polski nie powinien nikogo dziwić – zauważyła politolog Małgorzata Molenda.

– W tych dwóch krajach tożsamość religijna i kulturowa jest bardzo wysoka. My bronimy wartości chrześcijańskich i nie zgadzamy się na to, by ideologia czy religia islamska wpływała na nasze życie – wskazała.

Warszawa i Budapeszt zostały jednak przegłosowane. Porozumienie w sprawie relokacji migrantów zostało przyjęte większością kwalifikowaną m.in. dzięki Francji, Niemcom i Włochom. Władze w Warszawie przypominają o ogromnej pomocy, jaką państwo polskie oraz sami Polacy udzielili prawdziwym uchodźcom uciekającym przed wojną na Ukrainie. Ukraińcy chcieli przyjeżdżać do Polski – mówił Marcin Przydacz, szef Prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej.

– Wielu z tych migrantów, o których dziś rozmawiamy w ramach polityki europejskiej, do Polski tak naprawdę przyjechać nie planuje; planuje zostać na zachodzie Europy, nie można więc mówić o zmuszaniu ani o karaniu ich za tego typu plany – zaznaczył Marcin Przydacz.

Wicepremier Jacek Sasin zapewnił, że póki rządzi jego partia, Polska nie zgodzi się na przymusową relokację.

– Potrafimy wyciągać wnioski z błędów innych. Widzimy, do jakich wielkich problemów prowadzi polityka migracyjna na zachodzie Europy, jak wielkie niebezpieczeństwa ta polityka przynosi dla tamtych społeczeństw – mówił szef MAP.

Unijni urzędnicy chcą wysłać do Polski blisko dwa tysiące migrantów. Jeśli nie zostaną przyjęci, Bruksela na podstawie proponowanych przepisów mogłaby nałożyć na Polskę blisko 40 milionów euro kary.

TV Trwam News

drukuj