fot. wikipedia.org

Prof. E. Budzyńska na znak protestu odchodzi z Uniwersytetu Śląskiego

Profesor Ewa Budzyńska rezygnuje z wykładów na Uniwersytecie Śląskim. Socjolog odchodzi z uczelni na znak protestu. Rzecznik dyscyplinarny wszczął przeciwko niej postępowanie po wniosku studentów, którzy zarzucali jej rzekomą homofobię i nietolerancję, tylko za to, że przedstawiała definicję chrześcijańskiej rodziny i mówiła o dziecku w łonie matki.

Po jednym z wykładów profesor Ewy Budzyńskiej studenci, związani najprawdopodobniej ze środowiskiem LGBT, złożyli na nią skargę. Nie spodobał się im wykład na temat rodziny chrześcijańskiej, którą – jak usłyszeli na wykładzie – tworzą mąż i żona, dzieci, krewni i powinowaci. Zarzucili profesor, że ma poglądy homofoniczne i dyskryminujące, promuje radykalny katolicyzm, a przekazywane informacje są niezgodne ze współczesną wiedzą. Nie spodobało się im także nazwanie człowieka w prenatalnej fazie rozwoju „dzieckiem”.

Sprawą zajął się rzecznik dyscyplinarny uczelni i skierował wniosek do komisji dyscyplinarnej o ukaranie profesor naganą. Argumentował, że ukaranie jej będzie „wyrazem prewencji ogólnej i prewencji szczególnej”.

– Jest to sugestia, że należy już stosować cenzurę na uczelni, żeby przypadkiem inni wykładowcy nie podejmowali pewnych tematów – mówiła w Polsat News profesor Ewa Budzyńska.

Socjolog podjęła decyzje, że na znak protestu odejdzie z uczelni. Była z nią związana 28 lat. Prof. Ewa Budzyńska podkreśliła, że walczy o pełną wolność naukową dla swoich młodszych kolegów i koleżanek.

– Nie może powrócić forma cenzurowania w jakiejkolwiek sytuacji – cenzurowania zajęć, ograniczania wolności i badań – zaznaczyła socjolog.

Po skandalu związanym z postępowaniem dyscyplinarnym przeciwko profesor Budzyńskiej minister nauki i szkolnictwa wyższego, wicepremier Jarosław Gowin zapowiedział nowelizację ustawy o nauce i szkolnictwie wyższym.

„Nie ma zgody na ograniczanie wolności słowa, myśli i badań na polskich uczelniach. Sprawa prof. Budzyńskiej musi niepokoić każdego, komu bliski jest uniwersytecki etos. Dlatego jako minister powołam przy Radzie Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego specjalną komisje, która będzie przeciwdziałać przypadkom naruszenia wolności akademickiej. Szczegółowe rozwiązania jeszcze w styczniu” – napisał na Twitterze Jarosław Gowin.

Sprawą zajmie się też prokuratura, do której wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Decyzję w tej sprawie podjął prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

– Absolutnie nie może być zgodny na wprowadzenie tego typu cenzury na polskich uczelniach. Nie może być zgody na dyskryminowanie osób z uwagi na ich poglądy, na ich przekonania. Nie może być zgody na takie podejście do polskiej nauki – mówił minister Michał Woś.

Parlamentarzyści Solidarnej Polski zapowiedzieli utworzenie parlamentarnego zespołu do spraw walki z cenzurą na uczelniach.

– Będziemy monitorować tego typu przypadki, ponieważ – niestety – przypadek pani prof. Budzyńskiej jest skrajny, jawny, dyskryminujący. Natomiast według raportu jednej z organizacji pozarządowych, jest to już 28. przypadek w ostatnich kilku latach dyskryminacji właśnie ze względu poglądy – wskazał minister Michał Woś.

W obronie profesor Ewy Budzyńskiej występowały środowiska katolickie. Pod internetowym apelem do władz w jej obronie uczelni podpisało się ponad 24 tysiące osób.

TV Trwam News

drukuj