fot. PAP/EPA

Co z unijną solidarnością w czasie pandemii?

Unijne państwa pozostają bez wsparcia w obliczu epidemii koronawirusa. Środki zaproponowane przez Komisję Europejską to pieniądze z obecnego, przyznanego już budżetu. Realna pomoc może nadejść z przyszłych ram finansowych, ale te będą dopiero negocjowane.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przeprasza Włochów za spóźnioną reakcję wobec epidemii koronawirusa i niewystarczające wsparcie.

„Przepraszam was, jesteśmy z wami. […] Tylko solidarność może sprawić, że podniesiemy się z tego kryzysu, solidarność między osobami i między państwami – napisała w liście do Włochów.

Gest przewodniczącej Komisji Europejskiej niewiele znaczy – mówi prezes Instytutu Globalizacji dr Tomasz Teluk.

– Te deklaracje czy przeprosiny to jest już musztarda po obiedzie. Nikomu już nie zwróci życia ani pomoże w opanowaniu sytuacji – wskazuje.

Włosi potrzebowali realnej pomocy, a nie listu z przeprosinami.

– Unia faktycznie uznając, że kwestia ochrony zdrowia jest kwestią państw narodowych, powinna mieć funkcję wspierającą. Oczywiście zawsze te młyny unijne zawsze mielą nieco wolniej, na pewno Unia tutaj musi zastanowić się nad kwestią polityki wspierania państw Wspólnoty – podkreśla europoseł PiS Beata Kempa.

Obecna postawa Unii zaprzecza idei europejskiej solidarności.

– Włosi zostali pozostawieni sami sobie i doszło do tego, że ostentacyjnie wyrażali potem swoją frustrację. Internet jest pełen filmików włoskich polityków, którzy ze złością niszczą i wyrzucają flagi Unii Europejskiej – wskazuje dr Tomasz Teluk.

To kolejny dowód słabości Unii Europejskiej, która zamiast zająć się realnymi problemami milionów ludzi, forsuje ideologiczne projekty, takie jak tzw. Europejski Zielony Ład i całkowita redukcja emisji dwutlenku węgla.

„Zaproponowaliśmy ustawę klimatyczną, która uczyni ten cel prawnie wiążącym. Prace legislacyjne nad tym wnioskiem rozpoczęły się, nawet w tych trudnych okolicznościach” – oświadczył wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans.

Nad projektem toczą się prace, choć wiele państw członkowskich apelowało i nadal apeluje, by wstrzymać realizację polityki klimatycznej.

– Pewne kwestie musimy odłożyć, jak kwestie tzw. Zielonego Ładu, bardzo kosztowne kwestie, które realizując teraz w sposób zgodny z harmonogramem, mogłyby tak naprawdę uderzyć w dość już w tym momencie osłabione gospodarki krajów Unii Europejskiej – mówi Beata Kempa.

Zwłaszcza w gospodarki Polski, Węgier oraz państw Europy Środkowo-Wschodniej. Na koronawirusie stracą jednak wszyscy. Aby ratować sytuację ekonomiczną Europy potrzebne będzie konkretne wsparcie finansowe. Tego jednak na razie nie ma. Rzekomo przyznane środki to w rzeczywistości pieniądze już rozdysponowane z obecnego budżetu.

– Po prostu Komisja Europejska proponuje, aby te środki, które do tej pory nie były wydatkowane przez poszczególne kraje członkowskie, mogły być wydane przez nie już tylko na cele związane z walką z pandemią koronawirusa – wskazuje europoseł dr Zbigniew Kuźmiuk.

To nie będą wielkie pieniądze. W przypadku Polski dotychczas niewykorzystane unijne środki mogą wynieść około dziesięciu miliardów euro. To przyszły unijny budżet ma być odpowiedzią Komisji Europejskiej na obecny kryzys.

– Wieloletnie ramy finansowe są najsilniejszym narzędziem, jakie posiadamy, cieszą się zaufaniem, wszyscy je znają, są więc bardzo przejrzyste, są potężnym narzędziem, akceptowanym przez wszystkie państwa członkowskie oraz wszystkich szefów państw i rządów i rzeczywiście chcemy ukształtować budżet w taki sposób, aby był on istotną częścią naszego planu naprawy gospodarczej – mówi Ursula von der Leyen.

To oznacza, że będą konieczne kolejne negocjacje w sprawie unijnego budżetu na poziomie państw członkowskich. Dotychczasowe rozmowy nie przyniosły konsensusu, a kraje podzieliły się na dwie frakcje: ambitną i oszczędną.

 

TV Trwam News

drukuj