fot. PAP/Tomasz Gzell

Politycy opozycji próbują podważy zwycięstwo prezydenta Andrzeja Dudy

Platforma Obywatelska nie może się pogodzić z porażką w wyborach prezydenckich i składa protest wyborczy w Sądzie Najwyższym.

Rzekome naruszenia konstytucji, stronniczość mediów publicznych, nieprawidłowości po stronie administracji rządowej, problemy z głosowaniem za granicą – to argumenty Platformy Obywatelskiej w sprawie konieczności uznania wyborów za nieważne.

– Chcemy, aby Sąd Najwyższy zbadał wszystkie zarzuty, które pojawiły się w stosunku do wyborów w sferze medialnej i szerzej publicznej – powiedział Grzegorz Wojtowicz, pełnomocnik komitetu wyborczego Rafała Trzaskowskiego.

Do protestu złożonego w Sądzie Najwyższym Platforma dołączyła 2 tys. indywidualnych skarg. Partia ma również zastrzeżenia do samego terminu głosowania. Mimo, że wcześniej torpedowała plan przeprowadzenia wyborów już 10 maja w formie korespondencyjnej.

– Wykorzystaliście aparat państwowy do tego, aby wybory nie były równe i nie były powszechne – mówił Borys Budka, przewodniczący Platformy Obywatelskiej.

Według lidera PO przez błędy Ministerstwa Spraw Zagranicznych tysiące Polaków mieszkających za granicą nie mogło oddać głosu.

To nie prawda – odpowiedział wiceszef MSZ Piotr Wawrzyk.

– 86 proc. tych, którzy chcieli brać udział w wyborach, w tych wyborach  wzięło udział. 86 proc. wyniosła frekwencja. Przy Państwa wyborach, które organizowaliście pięć lat temu, to było o 10 proc. mniej – podkreślił wiceminister spraw zagranicznych.

Według Platformy wysłanie smsów przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa z informacją o możliwości głosowaniu bez kolejki m.in. dla osób starszych było niezgodne z prawem.

To Państwowa Komisja Wyborcza apelowała do rządu o szerokie informowanie o tych ułatwieniach – wskazał wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker.

– Alert RBC umożliwia szybkie dotarcie do szerokiego grona odbiorców. W związku z tym apelem PKW wykorzystano, to do rozpowszechnienia informacji o zmianie prawa – podkreślił wiceminister MSWiA.

Platforma ma świadomość, że jej wniosek nic nie zmieni. Tu chodzi o podgrzewanie emocji – wskazał prof. Mieczysław Ryba.

– Mi się wydaje, że oni to robią właśnie z tego względu, aby cały czas trzymać w pewnych emocjach, takich negatywnych. Proszę zwrócić uwagę, że prawdopodobnie też z tego powodu Trzaskowski nie pojawił się w Pałacu Prezydenckim, żeby najnormalniej w świecie tylko uścisnąć dłoń swojemu konkurentowi w wyborach – dodał politolog.

O północy mija termin składania protestów wyborczych. Od ogłoszenia oficjalnych wyników wyborów Sąd Najwyższy ma 21 dni na rozstrzygnięcie o ważności głosowania.

Andrzej Duda ma zostać zaprzysiężony na drugą kadencję szóstego sierpnia.

TV Trwam News

drukuj