Polscy biegli wracają ze Smoleńska. Zabezpieczyli ponad 300 próbek

Polscy biegli przywiozą dziś ze Smoleńska ponad 300 próbek pobranych z foteli rządowego Tu-154M. Rosjanie zgodzili się na bezpośrednie przekazanie próbek i pominięcie wielomiesięcznej biurokratycznej procedury.

Dotychczas wszystkie materiały zgromadzone w Rosji: próbki, fotografie, nagrania, wyniki badań czy protokoły przesłuchań, najpierw zabierał Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej, a następnie przekazywał je rosyjskiej Prokuraturze Generalnej. Ta dopiero wysyłała dokumentację do polskiej Prokuratury Generalnej. Tym razem wszystko odbyło się z pominięciem pewnych procedur. Ppłk Karol Kopczyk, główny referent śledztwa smoleńskiego, który kierował czynnościami w Smoleńsku, odebrał materiały od Komitetu Śledczego.

Próbek z foteli samolotu i innych drobnych przedmiotów jest ponad 300, to więcej niż pobrano we wrześniu i październiku z całego wraku i okolic miejsca katastrofy. Każda próbka lub wymaz jest w dwóch egzemplarzach – jeden dla strony polskiej, a drugi dla rosyjskiej.

Zabezpieczony materiał trafi do Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji.

Policyjni biegli wydadzą ostateczną opinię po zbadaniu próbek pobranych podczas ostatniego wyjazdu oraz materiału biologicznego uzyskanego podczas ekshumacji ciał ofiar katastrofy.

Mec. Piotr Pszczółkowski, pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, stwierdził, że jest to dobra wiadomość, ale pozostaje pytanie dlaczego tak późno doszło do poprawy w przekazywaniu materiałów z Rosji.

Należy zadać pytanie: Dlaczego  dopiero po 3,5 roku od katastrofy mamy do czynienia z satysfakcjonującym przejawem wymiany międzynarodowej w zakresie pozyskiwania dowodów. Powinniśmy także odpowiedzieć na taką kwestię: Czy wcześniejsze działania polskich organów nie były wadliwe w jakimś zakresie? – powiedział mec. Pszczółkowski.

Wczoraj pełnomocnik rodzin ofiar, mec. Piotr Pszczółkowski i mec. Stefan Hambura, złożyli wnioski o możliwość uczestniczenia w poszukiwaniu przez biegłych śladów materiałów wybuchowych w próbkach z Tu-154M oraz z ciał ofiar.

– Chciałbym uczestniczyć w procesie badania tych próbek. Nie ukrywam, że ma to związek z treścią komunikatu Naczelnej Prokuratury Wojskowej, jak i opinii publicznej. Komunikat mówił, że śladów materiałów wybuchowych nie stwierdzono, w sytuacji kiedy wcześniejsze wskazania urządzeń używanych przez prokuratorów nie mogły się aż tak mylić. Proces badawczy tych próbek musiał przebiegać niepoprawnie – zaznaczył mec. Piotr Pszczółkowski, pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej.

Polska ekipa była w Smoleńsku od 22 lipca. Zebrany materiał kończy pozyskiwanie dowodów związanych z wątkiem wybuchu śledztwa smoleńskiego.

RIRM

drukuj