Peru: strajk kierowców wobec rosnącej przestępczości
Do przepychanek z policją i zakłóceń w ruchu drogowym doszło w czwartek w stolicy Peru, Limie, w związku ze strajkiem kierowców autobusów i taksówek. Protestowali oni przeciwko nieskuteczności władz w radzeniu sobie z rosnącą liczbą zabójstw i wymuszeń.
Grupa demonstrantów kierowała się w stronę siedziby peruwiańskiego Kongresu, ale na moście Balta w pobliżu historycznego centrum Limy drogę zastąpiły im oddziały policji. Doszło do przepychanek, a protestującym udało się przełamać policyjny kordon i kontynuować marsz – podał dziennik „Correo”.
„Chcemy pracować bez strachu! Bez kolejnych wymuszeń!” – krzyczeli uczestnicy protestu, odnosząc się do rosnącego w ostatnich latach poczucia zagrożenia ze strony gangów wymuszających haracze od taksówkarzy i pracowników firm przewozowych.
W 2024 roku w Peru odnotowano 2059 zabójstw, o ponad jedną trzecią więcej niż rok wcześniej, gdy było ich 1508. W pierwszym kwartale 2025 roku liczba wyniosła 562, czyli o 100 więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Wśród ofiar jest kilkunastu kierowców.
„To musi się skończyć! 16 kierowców zostało zabitych przez gangsterów tylko w tym roku” – powiedział dziennikarzom podczas marszu przewodniczący związku zawodowego transportowców w Limie Martin Valeriano.
W związku ze strajkiem i demonstracjami na ulice Limy skierowano około 13 tys. policjantów. Wstrzymanie ruchu wielu autobusów doprowadziło do powstania długich kolejek na stacjach metra – podały peruwiańskie media.
Prezydentka Peru Dina Boluarte, uznawana za jednego z przywódców cieszących się najmniejszym poparciem społecznym, ogłosiła w marcu powstanie tzw. gabinetu wojennego, złożonego z przedstawicieli rządu, policji i wojska, mających wspólnie zaradzić fali brutalnej przestępczości. Krytycy oceniają jednak, że nie przyniosło to poprawy sytuacji.
PAP




