Partie polityczne walczą o głosy wyborców
Rząd oraz największe partie opozycyjne przedstawiły swoje propozycje mieszkaniowe. Największym zainteresowaniem Polaków cieszy się pomysł PSL, jednak deweloperzy przygotowują oferty pod rządowy projekt.
Mieszkalnictwo staje się jednym z najważniejszych tematów kampanii wyborczej do parlamentu. Rząd przyjął we wtorek projekt ustawy w sprawie programu „Pierwsze Mieszkanie”. W jego skład wchodzi tzw. bezpieczny kredyt o oprocentowaniu wynoszącym dwa procent oraz specjalne konto mieszkaniowe pozwalające na gromadzenie oszczędności.
– Marża banku nie będzie mogła być wyższa od marży w jego innych kredytach hipotecznych. Różnicę będzie dopłacało państwo – mówił premier Mateusz Morawiecki.
Kwota kredytu nie może przekroczyć 500 tys. złotych dla jednej osoby i 600 tys. złotych dla małżeństwa. Wkład własny nie będzie mógł przekroczyć 200 tys. złotych. Państwo będzie dopłacać do rat przez pierwsze 10 lat spłaty zobowiązania.
Kapitał będzie stanowił dużo większą część raty, niż banki proponują to obecnie.
– To oznacza, że w dziesiątym i jedenastym roku, gdy już ustaną dopłaty, rata nie powinna się zmienić, a według naszych prognoz ona może nawet spaść – podkreślał Waldemar Buda, minister rozwoju i technologii.
Program ma wejść w życie 1 lipca.
– Pierwsze decyzje kredytowe – jak zakładamy – oraz zakupy mieszkań to będzie gdzieś sierpień-wrzesień. W związku z tym nie przewidujemy limitu w 2023 roku – akcentował szef resortu rozwoju.
Co oznacza, że z niskiego kredytu będą mogli skorzystać wszyscy, którzy spełnią warunki formalne. Koszt programu przez pierwsze 10 lat to 16 mld złotych.
Inny program, który będzie kosztować budżet państwa 4 mld złotych już w pierwszym roku jego funkcjonowania, przedstawił Donald Tusk.
– My wydamy dużo pieniędzy na ten program, żeby każda zainteresowana rodzina mogła wziąć kredyt zero procent na mieszkanie – podkreślił Donald Tusk.
Odsetki i marże banku ma spłacać Bank Gospodarstwa Krajowego. Donald Tusk zapowiedział też dopłaty do najmu w wysokości 600 złotych.
Eksperci wskazali, że głównymi beneficjentami programu będą banki i deweloperzy. Program mieszkaniowy Platformy to na ten moment wyłącznie obietnica, a konkretnej ustawy brak.
– Wiele takich ustaw już składaliśmy. Wszystkie lądują w szafie u pani marszałek Witek – stwierdził Michał Krawczyk, poseł KO.
– Jak dzisiaj słyszę Tuska, który mówi o zero procent na mieszkania, to czuje pomieszanie wściekłości ze śmiechem. 8 lat miałeś człowieku, żeby wprowadzić zero procent i się nie udało – skomentował Paweł Kukiz, lider Kukiz’15.
Już w grudniu swój program mieszkaniowy – w postaci projektu obywatelskiego – przedstawiło Polskie Stronnictwo Ludowe.
– Program „Własny kąt” to nisko oprocentowany kredyt na 1,5 procent i wkład własny gwarantowany przez Bank Gospodarstwa Krajowego do 100 tysięcy złotych. Rynek pierwotny i rynek wtórny – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL.
Dr Jarosław Wąsowicz, ekonomista, wskazał, że ceny mieszkań wzrosły z powodu dużego popytu w ostatnich latach. Polacy ulokowali swoje środki w nieruchomościach. Na to nałożył się napływ uchodźców z Ukrainy.
Korzystny kredyt to kolejne zwiększenie popytu, co znów podniesie ceny – dodał ekonomista.
– Deweloperzy w odniesieniu do ostatnich 12 miesięcy, kiedy mieliśmy lekką stagnację w zakresie procesu inwestycyjnego, na pewno przygotowują swoje moce wytwórcze pod tym kątem – oznajmił dr Jarosław Wąsowicz.
Inny pomysł na rozwiązanie kwestii mieszkaniowej ma Lewica – budowa mieszkań komunalnych na wynajem z czynszem dotowanym przez państwo.
– Lewica proponuje państwowy, mieszkaniowy program, który da szansę, że w ciągu pięciu lat wybudujemy 300 tysięcy mieszkań – na wynajem, na które nie trzeba będzie brać kredytu na 20-30 lat – przekonywał Krzysztof Gawkowski, przewodniczący KP Lewicy.
Koszt programu Lewicy wyniesie 20 mld złotych. Według sondażu IBRIS dla „Rzeczpospolitej” najwięcej ankietowanych opowiada się za propozycją PSL, a następnie Lewicy. Jako trzecią wskazują pomysł PO, a ostatni jest projekt rządowy. Jednak deweloperzy przygotowują już oferty pod propozycję Prawa i Sprawiedliwości.
– Widocznie propozycje, które przedstawił PiS, zostały przeanalizowane przez deweloperów i wychodzi na to, że to one dają szansę deweloperom na porządny zarobek – podsumował prof. Robert Alberski, politolog.
Może to także oznaczać, że deweloperzy uznają propozycje PiS jako wiarygodną, która zainteresuje kredytobiorców.
TV Trwam News



