fot. PAP/EPA

Pamiętajcie o uwięzionych

Pamiętajcie o uwięzionych, jakbyście byli sami uwięzieni” – ten cytat z Listu do Hebrajczyków mówi o ważnym zaleceniu chrześcijańskim, które w okresie Wielkiego Postu powinno wybrzmiewać częściej, a które przypomina o tym, że jeżeli jeden członek ciała cierpi, to współcierpią z nim wszystkie członki. Pamiętamy zaś, że św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian bardzo precyzyjnie określił, że Kościół to ciało Chrystusa i my jako przynależący do Niego jesteśmy współodpowiedzialni za umęczone części tego Ciała. Głębia Prawdy, jaką stanowi chrześcijaństwo, siła jego zasad wiary, symboli, Tradycji opiera się od samego początku na świadectwie krwi oddanej w obronie wiary, na krwi wylanej za Chrystusa, który dobrowolnie poszedł na Golgotę.

Okres Wielkiego Postu w sposób szczególny ukierunkowuje nas na los współczesnych męczenników, których wciąż przybywa, chociaż wydawać by się mogło, że wiek XXI powinien być wolny od zabijania kogokolwiek za jego poglądy. Pakistan jest właśnie takim krajem, gdzie zgodnie z prawem zabija się ludzi za ich światopogląd religijny. Absurdem jest istnienie prawa, które pod pretekstem obrony religii dopuszcza mordowanie ludzi. A taki kodeks karny funkcjonuje w Pakistanie od 1986 roku. Przerażające dodatkowo jest to, że Zachód milczy w tej sprawie, pomimo istnienia ONZ, Unii Europejskiej, padających ze strony USA wielkich słów o prawach człowieka.

Chrześcijanie w Pakistanie to obywatele drugiej kategorii. Każde przestępstwo, jakie ich dotyka, jest w gruncie rzeczy bezkarne. Od napaści słownej, bluźnierstwa wypowiadanego przeciwko chrześcijaństwu, osobie Jezusa Chrystusa, przez niszczenie mienia, okradanie, niewypłacanie pensji, blokowanie kariery, spychanie na margines społeczny, aż po pobicie, gwałty, także na małych dziewczynkach, których masowo dopuszczają się muzułmanie, porwania, wreszcie mordy oraz mordy prawne.

Szokująca sytuacja

Jakże bolesne jest to, że w Pakistanie wydano ostatnio trzy wyroki śmierci na chrześcijan. 4 kwietnia chrześcijańskie małżeństwo Szafqat Emmanuel i Szagufta Kausar zostało skazane przez sąd Toba Tek Singh za wysyłanie „bluźnierczych” SMS-ów rzekomo ośmieszających Mahometa. Pomimo twardych dowodów na ich niewinność Sąd Najwyższy skazał tę parę na śmierć. Małżeństwo katolików zostało aresztowane w Godżra już w lipcu 2013 roku i od tego czasu pozostawało w areszcie śledczym.

Kilka dni wcześniej taki sam wyrok zapadł w sprawie innego katolika Sawana Masiha. Rok temu został on oskarżony o rzekome bluźnierstwo wobec osoby Mahometa podczas dyskusji z muzułmańskim przyjacielem. W wyniku tej plotki tłum składający się z trzech tysięcy muzułmanów zaatakował dzielnicę chrześcijańską w Lahore. Była to głośna sprawa. Spalono niemal dwieście domów chrześcijan, dwa kościoły i sprofanowano Pismo Święte. To cud, że wówczas nikt nie został zamordowany. 26-letni Masih, ojciec trojga dzieci, od roku był bezprawnie przetrzymywany w więzieniu i bez przekonujących dowodów skazany na śmierć.

Fanatycy wiedzą swoje

Państwo, które skazuje niewinnych ludzi na śmierć, nie ma przyszłości, a te wyroki są daniną krwi dla islamskich fanatyków, którzy z euforią je przyjmują i domagają się więcej. W Pakistanie wystarczy dwóch męskich świadków, aby skazać każdego bezbronnego człowieka na karę więzienia, a nawet na karę śmierci. A kiedy jakimś cudem zdarza się, że dana osoba zostanie ułaskawiona przez skorumpowany i zastraszony rząd, to i tak wolność nie rozwiązuje jej problemu, ponieważ pozostaje ona nadal na celowniku fanatyków. Dla nich jest ona winna, nawet bez konieczności udowodniania „przestępstwa”, i wkrótce zabijana.

Rimsha Masih, niepełnosprawna dziewczynka, która została oskar- żona o bluźnierstwo, musiała wraz z całą rodziną uciec do Kanady, żeby nie zginąć od kul zamachowców. Ci, którzy zostaną, umierają. Tak stało się na przykład z braćmi Rahidem oraz Sajjidem Emmanuel, kiedy 19 lipca 2010 roku zostali zastrzeleni na schodach sądu w Faisalabad przez zamachowców, tuż po tym, jak zostali ułaskawieni przez sędziego. Obaj byli w kajdankach, ponieważ mieli jeszcze wrócić do sali rozpraw. Do zamordowania „niewiernych” podburzali imamowie w meczetach.

Skąd nagle ta intensyfikacja wyroków skazujących? Otóż na początku grudnia 2013 roku wpływowy federalny sąd szariacki podjął decyzję o obowiązkowym karaniu śmiercią za bluźnierstwo. Sąd ten wezwał prezydenta Pakistanu do wdrożenia w życie tej decyzji. Obecnie większość skazanych za bluźnierstwo odsiaduje dożywocie, choć oficjalną karą za zniesławienie Mahometa jest śmierć, zgodnie z kodeksem karnym art. 295 C. Decyzja sądu szariackiego wyklucza kary więzienia dla winnych bluźnierstwa i wprowadza obowiązek wykonania egzekucji.

W tym świętym czasie módlmy się i pamiętajmy także o Asii Norin Bibi, 43-letniej katoliczce, która została skazana na karę śmierci za rzekome bluźnierstwo wobec Mahometa w listopadzie 2010 roku. Jest ona pierwszą w historii Pakistanu kobietą skazaną na śmierć za swoje przekonania religijne.

W połowie lutego Sąd Najwyższy prowincji Pendżab w Pakistanie odroczył po raz kolejny proces apelacyjny w sprawie Asii Bibi, ponieważ na rozprawę nie dotarł sędzia. Był to sprytny zabieg, gdyż także władze są zakładnikami sekciarskiego prawa islamskiego. Przypomnę tylko, że za obronę Asii Bibi śmierć poniósł gubernator Pendżabu Salmaan Taseer oraz katolicki męczennik, minister ds. mniejszości Shahbaz Bhatti. Chrześcijanka od czerwca 2009 roku przetrzymywana jest w więzieniu. Tej niewinnej ofierze systemu islamskiego, matce pięciorga dzieci, grozi wykonanie wyroku śmierci przez powieszenie.

Spośród znanych osób publicznych z Zachodu jedynym człowiekiem, który oficjalnie, odważnie, głośno domagał się wolności dla skazanej był Ojciec Święty Benedykt XVI, który w listopadzie 2010 roku podczas modlitwy „Anioł Pański” wołał o wolność dla tej dzielnej kobiety.

O uwolnienie Asii Bibi apelował też obecny Papież Franciszek.

Asia Bibi jest matką 24-letniej Nasimy, 20-letniego Imrana, 17-letniej Ishy, 15-letniej Sidry, 11-letniego Ishama. W pożegnalnym liście do męża Asiqa i pięciorga dzieci pisze o swojej wielkiej miłości do rodziny, do Boga i żegna się z najbliższymi, czyniąc wyznanie chrześcijańskiej wiary. Pomimo presji, jakiej została poddana, marginalizowana, lżona, zmuszana do przejścia na islam, bita, zastraszana, nie wyparła się Chrystusa. Asia Bibi jest tak groźna dla islamu, że za jej głowę wyznaczono już nagrodę. Jeżeli nawet zostanie ułaskawiona, to bez pomocy z zewnątrz w postaci miejsca schronienia w innym kraju jej życie będzie już zawsze zagrożone. A wszystko zaczęło się od słów, jakie wypowiedziała na polu podczas zbioru grewii w swojej rodzinnej wiosce w 2009 roku: „Jezus Chrystus oddał swoje życie za ludzi. A co dla ludzi zrobił Mahomet?”.

Była to reakcja na atak na nią muzułmańskich kobiet po tym, jak w ich mniemaniu „zanieczyściła” studnię, pijąc z niej wodę jako chrześcijanka. By się „zrehabilitować”, miała wyrzec się swojej wiary. Oprócz więzienia nałożono na nią karę grzywny w wysokości odpowiadającej dwuipółrocznym zarobkom robotnika.

Na koniec zacytuję bohaterkę wiary, której słowa są inspiracją, zachętą i budzą głęboki szacunek. „Moje dzieci, największym pragnieniem Waszego ojca i mnie było, abyśmy byli szczęśliwi i czynili Was szczęśliwymi, choć życie na co dzień nie jest łatwe. Jesteśmy chrześcijanami i ubogimi, ale nasza rodzina jest światłem. Chciałabym patrzeć, jak rośniecie, wychowywać Was na uczciwych ludzi. I takimi właśnie będziecie! Wciąż nie wiem, kiedy mnie powieszą, ale pozostańcie w pokoju, moi kochani; pójdę z podniesioną głową, bez lęku, bo będzie ze mną nasz Pan i Dziewica Maryja, którzy wezmą mnie w Swoje ramiona. Mój dobry mężu, wychowuj nasze dzieci tak, jak chciałabym to robić wraz z Tobą. Ashiq, moje ukochane dzieci, opuszczę Was na zawsze, ale będę Was kochać przez całą wieczność. Mama”.

 Dr Tomasz M. Korczyński

Autor jest socjologiem, publicystą, ekspertem ds. zjawiska prześladowań chrześcijan.

drukuj