fot.: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

P. Jaki: Zamierzam zawiadomić prokuraturę ws. zabierania dokumentów dot. Noakowskiego 16

Zmierzam złożyć doniesienie do prokuratury w sprawie możliwości popełnienia przestępstwa w resorcie sprawiedliwości – zabierania kluczowych dokumentów dotyczących sprawy Noakowskiego 16 – powiedział w środę wiceminister sprawiedliwości i szef komisji weryfikacyjnej Patryk Jaki.

Patryk Jaki powiedział, że biegli za zlecenie komisji weryfikacyjnej wykonali ekspertyzę teczki z dokumentami dot. Noakowskiego 16. Dodał, że komisja poprosiła o tę teczkę w Ministerstwie Sprawiedliwości i na „pierwszy rzut oka było widać, że ona jest wybrakowana”.

„W przedmiotowej teczce aktowej brakuje kilku istotnych załączników, to po pierwsze. Po drugie, zagięcia wskazują, że pierwotnie teczka zawierała więcej niż obecnie (…). Mamy takie miejsca w tej teczce, gdzie jest informacja o załączonym dokumencie ważnym dla sprawy, a tego dokumentu nie ma” – powiedział Jaki.

„Wiele wskazuje na to, że (…) ktoś zabrał kluczowe dokumenty z tej teczki, ktoś chciał ukryć dokumenty dot. Noakowskiego 16. Kto to mógł zrobić, ja dzisiaj nie wiem. Możecie państwo sami zadawać sobie pytanie, kto miał motyw, żeby usunąć kluczowe dokumenty z punktu widzenia tej sprawy” – powiedział Patryk Jaki.

„Dlatego chciałem poinformować, że w dniu dzisiejszym zamierzam złożyć doniesienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa w Ministerstwie Sprawiedliwości dot. zabierania kluczowych dokumentów dot. sprawy, w którą zamieszana jest rodzina prominentnego polityka PO” – zapowiedział Patryk Jaki.

Przed wojną właścicielami Noakowskiego 16 były osoby pochodzenia żydowskiego, które zginęły w czasie II wojny światowej. W 1945 r. Leon Kalinowski, wraz z Leszkiem Wiśniewskim i Janem Wierzbickim, zaczął posługiwać się w warszawskich urzędach antydatowanym na czas sprzed wojny pełnomocnictwem właścicieli do dysponowania przez niego ich nieruchomością; miał on sfałszować akt notarialny i wypisy z niego. Dzięki temu Kalinowski sprzedał kamienicę Romanowi Kępskiemu (wujowi Andrzeja Waltza) i Zygmuntowi Szczechowiczowi. Potem okazało się, że wojnę przeżyła Maria Oppenheim, żona jednego z dawnych właścicieli, która wykazała oszustwo. Pod koniec lat 40. Kalinowski został skazany na więzienie. Sąd unieważnił też wtedy pełnomocnictwa, którymi się posługiwał.

Po wydaniu „dekretu Bieruta”, Kępski i Szczechowicz wszczęli – jako pokrzywdzeni przez dekret – postępowanie o ustanowienie prawa własności czasowej gruntu pod kamienicą, czego odmówiono im w 1952 r. W 2001 r. Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło orzeczenie z 1952 r. W 2003 r. prezydent m.st. Warszawy ustanowił prawo użytkowania wieczystego nieruchomości na rzecz kilkunastu spadkobierców Kępskiego i Szczechowicza, w tym – Andrzeja Waltza i jego córki. W 2007 r. 91 proc. udziału kamienicy nabyła od nich Fenix Group. Według mediów, rodzina Gronkiewicz-Waltz miała na tym zarobić 5 mln zł.

PAP/RIRM

drukuj