fot. flickr.com

Orban: Węgrzy i Polacy mają prawo oczekiwać więcej szacunku ze strony USA

Węgrzy i Polacy mają prawo oczekiwać więcej szacunku od byłych i obecnych przywódców Stanów Zjednoczonych – oświadczył dziś premier Węgier Viktor Orban w Radiu Kossuth, odnosząc się do słów Billa Clintona.

Orban powiedział, że podoba mu się, co na ten temat powiedział przywódca Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński – oznajmił on, że jeżeli ktoś twierdzi, że dzisiaj w Polsce nie ma demokracji, to znaczy, że jest w stanie, który by trzeba zbadać metodami medycznymi.

Węgierski premier powtórzył, że Bruksela traktuje Polaków niesprawiedliwie i obraźliwie.

„W Brukseli mogą się uważać za nie wiadomo jak dużych chłopców, ale Bruksela nigdy nie wygra tej bitwy z Polakami” – oświadczył.

Bill Clinton tydzień temu w wystąpieniu w New Jersey ocenił, że Polska i Węgry, które „nie byłyby wolne” bez udziału USA, uznały, że „z demokracją jest za dużo kłopotu”. „Chcą przywództwa w stylu Putina” – oznajmił.

Orban podkreślił, że Węgry pragną demokratycznej Unii Europejskiej, w której wewnętrzne stosunki, zasady życia, skład etniczny i kultura są określane przez Europejczyków, a nie brukselską elitę biurokratyczną, jaka obecnie działa wbrew woli narodów europejskich.

Dodał, że uważa niekontrolowaną imigrację za kwestię bezpieczeństwa, nie zaś praw człowieka. „Nikt nie chce oddać kluczy do swojego domu zupełnie obcym ludziom” – powiedział. Według niego, gdyby Węgry zgodziły się na osiedlanie imigrantów, za 10-20 lat nie można by poznać Budapesztu i innych dużych miast węgierskich.

Orban ocenił też, że negatywne uwagi na temat Węgier, Polski i generalnie Europy Środkowej, jakie się mnożą od czasu kryzysu związanego z napływem imigrantów, nie są przypadkowe.

„Za przywódcami Partii Demokratycznej(…) powinniśmy dostrzegać George’a Sorosa” – oznajmił Orban, zarzucając Sorosowi, że według niego co roku należy wpuścić do Europy przynajmniej milion muzułmanów. Ocenił, że Węgry stwarzają przeszkodę dla tego rodzaju amerykańskich planów, i zapewnił, że „nie zostaną one tutaj zrealizowane, dopóki na Węgrzech jest rząd narodowy”.

„Usta Clintona, ale głos George’a Sorosa” – oświadczył węgierski premier.

O tym, że za słowami Clintona stoi Soros, mówili wcześniej minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto i szef kancelarii Orbana, Janos Lazar.

PAP/RIRM

drukuj