fot. PAP

Obniżenie wyników polskich rafinerii

Niskie ceny za baryłkę ropy naftowej wpłyną na obniżenie wyników polskich rafinerii i wpływów do budżetów samorządowych – powiedział Janusz Kowalski, ekspert ds. bezpieczeństwa energetycznego.

Ropa naftowa straciła od połowy czerwca ponad 50 proc. wartości – ze 115 dolarów do 55 dolarów za baryłkę. Przyczyniły się do tego: obfitość podaży, wzmocnienie dolara i spadek zapotrzebowania w kontekście spowolnienia światowej gospodarki.

Janusz Kowalski mówi, że to ma swoje konsekwencje dla portfeli Polaków. Z jednej strony widzimy taniejące paliwa na stacjach benzynowych w Polsce. Z drugiej strony jest to pewien problem dla polskich rafinerii.

– Tak szybko taniejący surowiec oznacza duże straty księgowe w polskiej rafinerii LOTOS i PKN ORLEN dlatego, że zapasy ropy naftowej, które były kupowane przez wiele ostatnich lat są wyszacowane na poziomie ponad 100 dolarów za baryłkę. A kiedy dzisiaj trzeba dokonać pewnej korekty oznaczać to będzie, że wyniki polskiej rafinerii na koniec roku mogą być drastycznie odmienne. To oczywiście przełoży się na wpływy do budżetu państwa, czy samorządów. Jest to szczególnie niekorzystna informacja dla województwa pomorskiego ponieważ każda strata grupy LOTOS w sposób ewidentny uderza w budżet tego województwa – powiedział Janusz Kowalski.

Ekspert dodał, że dla gospodarki taniejąca ropa naftowa i surowiec do produkcji paliw to dobra wiadomość; to szansa na niższe koszty funkcjonowania całej gospodarki.

Na razie nic nie wskazuje na zmianę trendu spadków cen baryłki. Arabia Saudyjska, lider OPEC i inni wielcy producenci ropy w ubiegłym tygodniu poinformowali, że OPEC nie zmniejszy wydobycia surowca, nawet jeśli cena baryłki spadnie do 20 dolarów. Pomimo tej deklaracji, algierski minister energetyki zażądał wczoraj od krajów OPEC ograniczenia produkcji ropy, by zahamować spadek jej cen. Algieria jest członkiem Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC).

RIRM

drukuj