fot.PAP/Paweł Supernak

Nowoczesna nie wyklucza złożenia wniosku o samorozwiązanie Sejmu

Opozycja nie odpuszcza i planuje święta spędzić na blokowaniu Sali Plenarnej Sejmu. Ryszard Petru zapowiedział dziś również, że złoży wniosek o samorozwiązanie Sejmu, jeżeli Prawo i Sprawiedliwość nie zaakceptuje żądań opozycji.

Dziś posłowie opozycji poskarżyli się w mediach, że poinformowano ich o możliwych karach za nielegalne okupowanie Sali sejmowej.

– Musimy zostać w Sejmie. Musimy zostać w Sejmie dlatego, żeby Polacy mogli zostać na święta w domu. Musimy zostać w Sejmie dlatego, żeby Polacy widzieli naszą determinację i widzieli, że coś się dzieje. Musimy zostać w Sejmie dlatego, że jeżeli kiedyś będziemy chcieli, żeby Polacy wyszli na ulicę, to żeby mogli wyjść – stwierdziła Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej.

Swoje dyżury protestujący posłowie traktują bardzo poważnie.

– Boimy się sytuacji, gdy zbyt mało osób na sali może spowodować, że nagle, np. we śnie, zostaną one wyniesione przez Straż Marszałkowską. W związku z tym na taki wariant nie możemy pozwolić. Blokada tej Sali polega na tym, że nie możemy np. zawiesić protestu na święta, bo zawieszenie oznacza wyjście z sali, na którą nie będzie potem powrotu – wskazywał Ryszard Petru.

Ryszard Petru zagroził, że jeśli 11 stycznia w Sejmie nie odbędzie się debata na temat budżetu, a posiedzenie po raz kolejny odbędzie się w Sali Kolumnowej, to złoży wniosek o samorozwiązanie Sejmu.  

– My sobie nie wyobrażamy, żeby można było zablokować pracę Sejmu. Parlament RP musi obradować. Jest regulamin, który reguluje możliwość działania Sejmu. Mam nadzieję, że najbliższe posiedzenie odbędzie się w trybie normalnym na Sali Plenarnej, natomiast nie wyobrażamy sobie, gdyby była dalsza obstrukcja, chęć blokowania fotela marszałka. Nie wyobrażamy sobie, żeby parlament nie obradował, ale dzisiaj jest przedwcześnie, żeby spekulować na ten temat – powiedział poseł PiS Michał Dworczyk.

TV Trwam News/RIRM

 

drukuj