fot. PAP/EPA

Nigeria: około 22 tys. osób uprowadzonych przez Boko Haram

Po 10 latach działania w północno-wschodniej Nigerii islamistów z Boko Haram liczba uprowadzonych przez tę organizację osób zbliża się do 22 tys. Według czwartkowego komunikatu Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża (MKCK), znaczna ich część została zamordowana.

Szacuje się, że 60 proc. uprowadzonych to nieletni.

„To tragiczna rzeczywistość, w której żyją tysiące nigeryjskich rodziców” – powiedział w czwartek szef MKCK Peter Maurer, który przez pięć dni przebywał w Nigerii, by szczegółowo zapoznać się z sytuacją.

Maurer na zakończenie pobytu spotkał z prezydentem tego kraju Muhammadu Buharim oraz z członkami rządu i społeczeństwa nigeryjskiego. Dotąd dzięki współdziałaniu władz nigeryjskich i MKCK zdołano w 367 przypadkach doprowadzić do uwolnienia uprowadzonych i połączenia rodzin, których dzieci bądź inni członkowie byli przez jakiś czas więźniami Boko Haram.

26 lipca upłynęło 10 lat od pierwszego zbrojnego ataku tej grupy islamistycznej w Nigerii; zaatakowała ona wówczas komisariat policji w odwecie za aresztowanie przywódców Boko Haram w tym kraju. Cztery dni później, 30 lipca 2009 roku, duchowy przywódca tej organizacji Mohamed Yusuf, który utworzył ją w 2002 roku, został zastrzelony przez policję. Jego następca Abubakar Shekau nadał Boko Haram bardziej radykalny charakter. Organizacja zaczęła atakować nie tylko członków nigeryjskich sił bezpieczeństwa, ale także cywilów.

Od tego czasu w większości muzułmańska północno-wschodnia Nigeria jest terenem, na którym Boko Haram walczy o ustanowienie szariatu. Ugrupowanie to znalazło się w 2014 roku na czołówkach światowej prasy, gdy jego bojownicy uprowadzili 276 dziewcząt, uczennic szkoły w miejscowości Chibok, w stanie Borno. Miejsce pobytu około setki spośród nich nadal nie jest znane.

Według danych ONZ, islamiści z Boko Haram, którzy przeprowadzają również zbrojne wypady na tereny sąsiednich krajów – Czadu i Kamerunu, mają dotąd na sumieniu śmierć ponad 27 tys. ludzi. W strefie działania tej organizacji około 2 mln ludzi musiało opuścić swoje miejsce zamieszkania.

PAP/RIRM

drukuj