Niewidzialna pajęczyna

Na naszych oczach historia gwałtownie przyspiesza. Świat przypomina coraz bardziej niespokojny wulkan: kryzys pożera kolejne ofiary, przez całe połacie globu przetaczają się rewolucje, przewroty obalają rządy i władców, kreując nowych demiurgów. Ktoś powie: zawsze tak było. Ale można też zapytać inaczej: czy ktoś destabilizuje celowo świat, realizując jakiś znany tylko wtajemniczonym plan? Jakakolwiek nie padłaby odpowiedź, wiadomo, że efektem takiego działania będzie wielki, totalny, wielopłaszczyznowy kryzys, ponieważ, jak pisał Vittorio Messori: „Staranie się o utopijny Eden zawsze prowadzi do konkretnego piekła”.

Loże a rozbiory Polski

Tajemnicą poliszynela jest, że loże wolnomularskie, realizując swoje cele, inicjują pewne procesy historyczne czy istotne dla danego kraju, czy nawet całej Europy wydarzenia. Ich dziełem, a konkretnie międzynarodowej loży Lodge de Propagande, była rewolucja francuska. To oni wynieśli do władzy Napoleona Bonapartego i inicjowali wojny, które prowadził cesarz, rozprzestrzeniając po świecie wraz ze swoją armią struktury masońskie. W ten sposób powstały między innymi silne loże w Rosji i Hiszpanii. Bracia spod znaku cyrkla i kielni należący do międzynarodowej loży o nazwie Okrągły Stół, której siedzibą była Saksonia, planowali i przygotowywali rozbiory Polski; dużo na ten temat pisał polski historyk okresu międzywojennego Kazimierz Marian Morawski w swojej pracy pt. „Źródło rozbioru Polski”.

Zdecydowana większość osób, których nazwiska możemy znaleźć w podręcznikach historii dotyczących kolonizacji kontynentu amerykańskiego i powstania USA, w tym również tzw. ojcowie założyciele, było masonami wysokiego stopnia. Do loży należał pierwszy prezydent Stanów Zjednoczonych George Washington, a w ślad za nim na najwyższy urząd w państwie w większości obierano braci lożowych. Wymowny jest choćby fakt, że 55 z 56 sygnatariuszy Deklaracji Niepodległości i 30 z 33 generałów brygady Washingtona należało do masonerii. Wszędzie tam, gdzie tylko pojawiali się koloniści brytyjscy, powstawały lokalne loże masońskie, by tworzyć masońskie państwo idealne – Nową Atlantydę. Jego budowę, według jeszcze starożytnych wzorów opisanych przez Platona w rozprawie „Kritias”, zapowiadał w swoim dziele angielski filozof Francis Bacon. Dokonując opisu Atlantydy, Platon podkreślał, że jej władcy i obywatele byli głęboko przekonani, że ich cywilizacja, kultura i ustrój polityczny są najdoskonalsze w historii i należy zaszczepiać je innym narodom. Takie poczucie swojej wyższości i poczucie cywilizacyjnej misji zawsze było w USA pielęgnowane, głoszone i realizowane w polityce zagranicznej. Platon brał pod uwagę społeczeństwo panów, którzy nie będą pracować fizycznie – pracę za nich wykonają niewolnicy pochodzący z zewnątrz. Czy nie stało się tak w wypadku USA, gdzie tymi mędrcami mieli być odpowiednio dobrani ludzie stanowiący WASP (White Anglo-Saxon Protestant – biali anglosascy protestanci), a niewolnikami w pierwszym okresie czarnoskórzy, a potem imigranci? Niewolnictwo w Stanach Zjednoczonych istniało formalnie aż do 1865 r., kiedy to powstała 13. poprawka do konstytucji znosząca je. Czarnoskórzy traktowani byli jednak nadal faktycznie jak niewolnicy aż do lat 60. XX wieku. Stosunek „prawdziwych” Amerykanów (WASP) do innych białych oddaje świetnie nazwa, jaką stosowano wobec nich jeszcze w XX w.: PIGS (Poles-Italians-Greeks-Slaves). Warto podkreślić, że określając jako świnie (pigs) inne nacje, w pierwszym rzędzie wskazywano na Polaków.

Sieć powiązań

Masoneria intensywnie pracowała też nad zniszczeniem Rosji i utworzeniem w jej miejsce swojego państwa. Efektem tej pracy była rewolucja październikowa. Masonom nie udało się jednak do końca zrealizować swoich celów. Cud nad Wisłą 1920 roku zatrzymał pochód rewolucji bolszewickiej, a masońskie wpływy we władzy komunistycznej nie okazały się tak znaczne, jak to było planowane. Jednak masoneria nigdy nie przestała trzymać tu ręki na pulsie. Mówi o tym dziś głośno i pisze w swoich publikacjach Aleksander Dugin, jeden z doradców Putina, umieszczany w Rosji na liście najbardziej wpływowych w tym kraju osób na 36. pozycji. Dugin uważa, że GRU (Główny Zarząd Wywiadowczy – służby wywiadowcze armii rosyjskiej), który stanowi w Rosji od lat międzywojennych XX w. do dziś jedną z najbardziej wpływowych organizacji, był zawsze tajnym zakonem okultystycznym i że organizacja ta dbała i dba o to, by Rosja realizowała plan tworzenia rządu światowego. Jednym z etapów realizacji tego celu jest utworzenie pod egidą Rosji bloku eurazjatyckiego. W tej konstelacji nowego ładu światowego nie ma miejsca na niepodległą Polskę – o likwidacji naszej państwowości we współpracy Niemiec i Rosji mówi głośno wspomniany Dugin.

Wpływy masonerii w innych krajach również były i są olbrzymie. Loże wolnomularskie starają się dotrzeć na szczyty władzy, wysuwając swoich członków na najwyższe urzędy w danym państwie. Na przykład we Francji obejmują z reguły urząd prezydenta, ministra oświaty i ministra spraw wewnętrznych, co zapewnia im kontrolę nad edukacją, czyli młodym pokoleniem, i wgląd w struktury administracyjne. W Wielkiej Brytanii ujawniono pod koniec XX w. masońskie manipulacje w aparacie sprawiedliwości, co doprowadziło do uwięzienia wielu niewinnych osób. Efektem tego była lustracja antymasońska obejmująca wszystkich urzędników wysokiego szczebla, wymiar sprawiedliwości, policję, służby specjalne, a nawet radnych.

We Włoszech Loża P2, jak to udowodniono, próbowała w latach 80. XX w. obalić siłą demokratycznie wybrany rząd. Gdy ujawniono większość jej członków, okazało się, że masoni w znacznej mierze kontrolowali media, wymiar sprawiedliwości i niektóre partie polityczne.

Wpływy, siły, państwa i organizacje różnego typu współpracujące ze sobą w celu wywierania wpływu na losy świata miały różny, często partykularny charakter. Bezsprzecznie jednak podstawową i najbardziej znaczącą siłą była masoneria, której znaczenie wciąż wzrastało, a jej rola dzisiaj jest dominująca.

dr Stanisław Krajski

drukuj