fot. flickr.com

Niemcy: Słowne utarczki między CDU i SPD przed pierwszym spotkaniem o koalicji

Przed pierwszym spotkaniem liderów CDU, CSU i SPD w sprawie koalicji rządowej, politycy z obu bloków politycznych usiłują krytycznymi wypowiedziami o drugiej stronie wzmocnić swoją wyjściową pozycję negocjacyjną. Do spotkania dojdzie w środę wieczorem.

W spotkaniu wezmą udział szefowie trzech partii – Angela Merkel (CDU), Horst Seehofer (CSU) i Martin Schulz (SPD), a także przewodniczący klubów parlamentarnych tych ugrupowań: Volker Kauder, Alexander Dobrindt i Andrea Nahles.

Wiceprzewodniczący SPD Ralf Stegner w wywiadzie dla radia Deutschlandfunk wezwał chadeków do „zaprzestania wywierania presji” na jego partię. Po fiasku rozmów o koalicji „jamajskiej” CDU i CSU wcale nie mają mocniejszej pozycji wyjściowej niż SPD – zaznaczył Stegner.

„SPD nic nie musi. Podejmujemy rozmowy pewni swojej wartości” – dodał polityk SPD.

Stegner potwierdził, że jedną z możliwości rozważanych przez jego partię jest „koalicja kooperacyjna – KOKO”. Forsowany przez lewe skrzydło SPD pomysł miałby polegać na uzgodnieniu w umowie koalicyjnej jedynie kilku wybranych tematów. Sprawy kontrowersyjne nie podlegałyby dyscyplinie koalicyjnej i mogłyby być rozwiązywane z udziałem innych, nie należących do koalicji partii.

Należący do kierownictwa CDU premier Hesji Volker Bouffier odrzucił taki wariant koalicji.

„Potrzebujemy dla Niemiec i dla Europy stabilnego rządu” – powiedział polityk CDU dziennikowi „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

„SPD musi się zdecydować, czego właściwie chce. Wygląda na to, że nie wie, czego chce” – zauważył Bouffier.

„Członkowie partii nie wierzą kierownictwu, a kierownictwo nie ma zaufania do siebie” – powiedział chadek. Podkreślił, że CDU nie ma zamiaru pełnić roli terapeuty dla SPD.

Inną propozycją jest rząd mniejszościowy CDU/CSU, tolerowany przez SPD. Zdecydowanym przeciwnikiem takiego rozwiązania jest jednak Merkel. Jej zdaniem taki rząd nie gwarantuje potrzebnej Niemcom stabilności.

W wyborach do Bundestagu z 24 września CDU i CSU uzyskały wynik znacznie poniżej oczekiwań – 32,9 proc. Próba stworzenia koalicji z FDP i Zielonymi, nazywanej „jamajską” od barw symbolizujących te partie, nie powiodła się. W tej sytuacji chadecy zaproponowali rozmowy o koalicji SPD. Po wyborach socjaldemokraci zapowiedzieli przejście do opozycji, jednak pod wpływem prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera zmienili zdanie i wyrazili gotowość do podjęcia rozmów.

Od ukonstytuowania się nowego Bundestagu 24 października rząd Merkel sprawuje swoje obowiązki komisarycznie, co ogranicza jego możliwości podejmowania decyzji, szczególnie w sprawach międzynarodowych.

PAP/RIRM

drukuj