fot. pixabay

Niemcy chcą zwiększyć restrykcje wymierzone w działaczy pro-life

Środowiska lewicowe w Niemczech próbują przeforsować restrykcje uderzające w obrońców życia. W ostatnich dniach Katja Mast, deputowana do Bundestagu, wezwała niemieckie ministerstwa sprawiedliwości oraz rodziny, by opracowały przepisy „chroniące kobiety” przed przeciwnikami tzw. aborcji.

Działania podjęte przez niemiecką polityk to odpowiedź na akcje modlitewne przed klinikami, gdzie zabija się nienarodzone dzieci oraz próby dialogu z kobietami, które zamierzają dokonać tam tzw. aborcji.

Środowiska lewicowe chcą też poszerzenia specjalnych stref, w których nie mogłyby się odbywać manifestacje i modlitwy.

Magdalena Guziak-Nowak, dyrektor ds. edukacji Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka, ocenia, że to próba zamykania ust obrońcom życia.

– To próba wsadzania do więzienia, karania sankcjami i grzywnami osób, które w geście pokojowego protestu, jaki dla tych kobiet może być jedyną okazją na usłyszenie przeciwnej opinii. Odbieram to jako próbę totalnego domknięcia nam ust. Niemieckie skrajnie proaborcyjne organizacje mówią, że czują się przez katolików, przez obrońców życia, napastowane, nagabywane, nękane. Mam poczucie, że jest zupełnie odwrotnie. To nam knebluje się usta, aby prawda o aborcji nie mogła wyjść na jaw – mówi Magdalena Guziak-Nowak.

Z ostatnich danych federalnego urzędu statystycznego wynika, że tylko od kwietnia do czerwca w Niemczech poprzez tzw. aborcję zabito 27 tys. nienarodzonych dzieci.

RIRM

drukuj