fot. flickr.com

Niemcy chcą przedłużenia kontroli granicznych

Kanclerz Niemiec Angela Merkel jest za stałym systemem rozdziału uchodźców w Unii Europejskiej. Jednocześnie Niemcy zwróciły się do Komisji Europejskiej o zgodę na przedłużenie kontroli granicznych.

Dla Angeli Merkel decyzja o podziale 120 tysięcy uciekinierów była pierwszym krokiem.

– Jestem głęboko przekonana, że Europa potrzebuje nie tyle punktowej relokacji, co raczej wprowadzenia stałego systemu uczciwego rozdziału uchodźców pomiędzy kraje członkowskie – mówiła kanclerz Niemiec.

Kanclerz podkreśliła, że jej rząd popiera propozycje Komisji Europejskiej w tej kwestii. Zdaniem niemieckiej polityk uczciwy rozdział będzie dobrze funkcjonował tylko, jeśli zostanie przywrócona kontrola granic zewnętrznych UE.

W tym celu mają powstać hot spoty – punkty rejestracyjne, gdzie uchodźcy będą sprawdzani pod kątem szans na uzyskanie statusu azylanta.

Tak zwane hot spoty mają powstać szybko w Grecji i we Włoszech, być może także w Bułgarii – zapowiedziała Merkel.

Czy będzie to skuteczny sposób weryfikacji?

– Szansa na identyfikacje nie jest stuprocentowa, to będzie dość luźne sito, przez które terrorystom może się udać przecisnąć – zwraca uwagę Paweł Nowak, specjalista ds. stosunków międzynarodowych.

Niemcy zwróciły się do Komisji Europejskiej o zgodę na przedłużenie kontroli na swych granicach – bądź co bądź – wewnątrz Unii. Rząd Niemiec wprowadził kontrole 13 września na okres 10 dni. Teraz Berlin chce wydłużenia ich o kolejne 20 dni. Kraje strefy Schengen mogą za zgodą Komisji Europejskiej tymczasowo przywracać kontrole graniczne na okres do dwóch miesięcy w przypadkach poważnego zagrożenia bezpieczeństwa. Wczoraj na szczycie w Brukseli ministrowie spraw wewnętrznych państw UE przegłosowali podział 120 tysięcy uchodźców.

– Wydaje mi się, że ani Unia, ani służby polskie nie są przygotowane, aby to robić w sposób bezpieczny i profesjonalny – ocenia Paweł Nowak.

Do Europy cały czas przybywają kolejni migranci i uchodźcy. Kraje tranzytowe przeżywają prawdziwe oblężenie – rekordowa liczba ponad 10 tys. migrantów dotarła wczoraj na Węgry. Polska ma przyjąć około 7 tys. przybyszów. Mówienie o tym, że skończy się na 7 tys. jest groteską i świadomym kłamstwem – wskazuje prof. Andrzej Nowak.

– Chodzi tutaj o liczby przynajmniej 10 razy większe, bo 10 razy więcej jest uchodźców tych, których trzeba jakoś rozdysponować, skoro Unia podjęła decyzję, że bierze tych uchodźców na siebie, że nie pilnuje granic, że nie pilnuje prawa, ci którzy bronią prawa są dziś prześladowani – mówi profesor.

Jak na razie województwa zbierają informacje na temat możliwości przyjęcia uchodźców – mówi Małgorzata Sworobowicz z biura prasowego Wojewody Pomorskiego.

– Deklaracje samorządów mają charakter wyłącznie orientacyjny. Dane odnośnie warunków bytowych mają charakter orientacyjny. Jesteśmy w trakcie pracy, zbierania informacji – zaznacza Małgorzata Sworobowicz.

Tymczasem pojawiły się już informacje, że wśród uchodźców na greckiej wyspie Kos rozpowszechniana jest mapa, na której pokazany jest szlak prowadzący przez Bułgarię, Rumunię, Ukrainę oraz Polskę do Niemiec. Sprawę nagłośnił dziennikarz niemieckiej gazety „Die Zeit” .


TV Trwam News/RIRM

drukuj