Niektóre amerykańskie stany w związku z koronawirusem wstrzymują tzw. aborcje

Władze Teksasu wstrzymały zabójstwa nienarodzonych dzieci na czas koronawirusa. Tzw. aborcja została uznana za zabieg, który nie jest obecnie „medycznie konieczny”. Podobne wytyczne wydał prokurator generalny Ohio.

Z planów szerokiego dostępu do zabijania dzieci nienarodzonych wycofuje się też Wielka Brytania. Tamtejszy rząd chciał zalegalizować tzw. aborcję farmakologiczną w domu. Premier Boris Johnson zapewnił, że nie będzie żadnych zmian w tym zakresie.

Waldemar Jaroszewicz z Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” uważa, że działania środowisk pro-life przynoszą efekty.

– Środowiska pro-life od wielu lat były bardzo aktywne na Zachodzie – w Anglii, Irlandii – skąd przyszła duchowa adopcja dziecka poczętego. Tego typu działania miały wpływ również na świadomość społeczną. Ta działalność uświadamia też, czym jest aborcja, również ta farmakologiczna, która się w tej chwili coraz bardziej rozszerza. Ma ona takie same konsekwencje, jak aborcja mechaniczna, która jest w szpitalach – mówi Waldemar Jaroszewicz.

W ubiegłym tygodniu lekarze z Ameryki broniący życia przypomnieli, że tzw. aborcje „oferują zerowe korzyści zdrowotne i nie leczą żadnej choroby”.

 

RIRM

drukuj