Niejasności po rezygnacji z budowy elektrowni atomowej w Polsce 

Wycofywanie się premier Ewy Kopacz z planów budowy elektrowni atomowej w Polsce wywołuje szereg pytań.

W interpelacji skierowanej do szefowej rządu, poseł PiS-u Maciej Małecki pyta o prawdziwy cel powołania spółek PGE Energia Jądrowa i PGE EJ1, które miały przygotować i zrealizować budowę tej inwestycji. Chce także wiedzieć, m.in. jakie są całkowite koszty i wydatki z tym związane.

Premier Ewa Kopacz, albo ma krótką pamięć albo udaje, że nie wie, co rząd PO-PSL robił w sprawie elektrowni jądrowej – stwierdził poseł Maciej Małecki, członek sejmowej komisji skarbu.

– Dlatego, w interpelacji poselskiej, przypominam pani premier, że przygotowania do budowy elektrowni jądrowej w Polsce koalicja PO-PSL zaczęła w 2008 r. Prezesem w spółkach, które miały budować elektrownię był jej kolega z PO – były minister skarbu Aleksander Grad. Mówiło się nawet, że zarabia ł100 tys. zł miesięcznie. Dzisiaj premier Ewa Kopacz próbuje wmówić opinii publicznej, że chociaż była ministrem, marszałkiem Sejmu, premierem, wiceprzewodniczącą i przewodniczącą PO, to nie miała pojęcia, że jej koledzy z partii od lat wydawali grube pieniądze na elektrownię jądrową w Polsce – wskazał polityk.

Interpelacja poselska dotyczy niedzielnej wypowiedzi premier Ewy Kopacz. Powiedziała ona, że w przeciwieństwie do jej oponentów politycznych nie ma „w tyle głowy” budowania po cichu elektrowni atomowych. Zamiast tego ma stawiać na polski węgiel. Tymczasem rządowy plan ratowania kopalń pozostaje wątpliwy. Nie wierzą w niego m.in. górnicy, którzy dziś po południu w Brzeszczach rozpoczynają akcję protestacyjną.

RIRM

drukuj