fot. PAP

Niejasne napisy pod zdjęciami smoleńskimi

Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie ma zweryfikować niejasności dot. podpisu pod zdjęciami w kwestii złamania smoleńskiej brzozy. Fotografie te zawarto w analizie Służby Wywiadu Wojskowego – napisał jeden z dzienników.

Ekspertyza śledczych miała odpowiedzieć na pytanie: czy brzoza w Smoleńsku była złamana jeszcze przed katastrofą z 10 kwietnia 2010? Wojskowa prokuratura zleciła wykonanie tego badania po II Konferencji Smoleńskiej, na której prof. Chris Cieszewski przedstawił wyniki swoich analiz. Według niego drzewo było złamane przed 5 kwietnia 2010 r. Z kolei Naczelna Prokuratura Wojskowa twierdzi, że opinia Służby Wywiadu Wojskowego temu przeczy.

Tymczasem Służba Wywiadu Wojskowego w ujawnionej dzień przed Wigilią analizie wykazała, że zdjęcie zrobione po katastrofie podpisano datą o tydzień wcześniejszą – informuje dziennik.

Poseł Stanisław Piotrowicz, członek parlamentarnego zespołu ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej, podkreśla, że kolejne nieprawidłowości wynikają z wielu haniebnych zaniedbań.

– Mszczą się kardynalne błędy prokuratury, a szczególnie zaniechanie tuż po katastrofie określonych czynności procesowych. To jest pierwsza zasadnicza rzecz. Jeżeli nie przeprowadzi się dokładnych oględzin z udziałem specjalistów różnych dziedzin po kilku latach na jaw wychodzą różne rzeczy. Zachodzi wówczas konieczność naprawienia zaniechania poprzez inne czynności procesowe, w tym także opinie biegłych. Jeżeli oględziny miejsca zdarzenia byłyby przeprowadzone rzetelnie, dziś nie byłoby potrzeby ustalania, jak wyglądało miejsca zdarzenia tuż po katastrofie – powiedział pos. Stanisław Piotrowicz.
 

Poseł zwraca też uwagę, że przedstawiciele rządowych komisji badających katastrofę nie przyjmują zaproszeń i nie uczestniczą w konferencjach smoleńskich, gdzie mieliby możliwość zakwestionowania błędnych ich zdaniem badań np.: prof. Krisa Cieszewskeigo i przedstawienia swojego uzasadnienia.

Potem natomiast ośmieszają i szkalują wybitnych ekspertów; co więcej, w nierzetelny sposób podważają ich naukowe analizy i badania – stwierdził polityk.

– Prokuratura Wojskowa działa pod ściśle określoną tezę. To widać na każdym kroku, a szczególnie chodzi o to, co zrobić, żeby podtrzymać wersję MAK-u i komisji Millera. Są pewne rzeczy, które na to wskazują, przede wszystkim zaniechania w prowadzeniu sekcji zwłok, niedopuszczanie do udziału w sekcjach zwłok (po ekshumacji) pełnomocników rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. Nie wiem, czemu miałoby to służyć? Pewnie temu, że ktoś z zewnątrz, kto zetknąłby się z materiałami dowodowymi, mógłby wskazać na pewne nieprawidłowości, względnie wyciągać niewygodne dla prokuratury wnioski – dodał pos. Stanisław Piotrowicz.

RIRM

drukuj