fot. Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Nie milczmy, gdy atakują. Państwo powinno zdecydowanie reagować na ataki wobec katolików

Od dłuższego czasu obserwujemy nieustające ataki na katolików, duchownych i świątynie. Nasiliły się one w ostatnim czasie. Jak można się przed tym bronić? „Przede wszystkim trzeba konsekwentnie każdy taki przypadek zgłaszać do prokuratury lub na policję, ponieważ stanowi to naruszenie prawa” – podkreśla Dariusz Matecki, szczeciński radny, w rozmowie z red. Zenonem Baranowskim z  „Naszego Dziennika”.

Nie możemy milczeć, szczególnie w sytuacji, gdy dochodzi do profanacji.

– Jeżeli mamy do czynienia z aktami profanacji, naruszania uczuć religijnych, wandalizmu, wybryków chuligańskich, to trzeba bezwzględnie reagować, zawiadamiać stosowne organy i wykorzystać wszystkie ścieżki prawne. Trzeba być w tym konsekwentnym – mówi „Naszemu Dziennikowi” senator Jan Maria Jackowski.

– Kodeks karny jednoznacznie określa czyny, które są sprzeczne z prawem, i chroni wartości, wolność sumienia, wyznania i nienaruszania uczuć religijnych – dodaje.

Kazimierz Smoliński zaznacza, że w polskim systemie normatywnym są instrumenty, które pozwalają katolikom reagować na łamanie naszych praw.

– Przepisy są uniwersalne. Każda osoba wierząca ma prawo bronić się przed tego typu zachowaniami, które ewidentnie obrażają uczucia religijne – mówi nam poseł PiS i adwokat, który uczestniczył w wielu procesach o obrazę uczuć religijnych.

– Katolicy powinni korzystać z tych instrumentów i zawiadamiać prokuraturę, że obrażono ich uczucia religijne, domagać się ścigania, żeby to nie spoczywało tylko na nas, politykach, ponieważ często robi się z tego wówczas sprawę polityczną, co przecież nie jest tożsame – wskazuje.

Bluźnierstwa „Gazety Wyborczej”

Ostatnio, kilka dni przed Bożym Narodzeniem, w dodatku do „Gazety Wyborczej” doszło do profanacji wizerunku Matki Bożej.

– W przypadku grafiki opublikowanej w „Wysokich Obcasach” mamy do czynienia z przestępstwem w postaci obrazy uczuć religijnych. Wizerunek Matki Bożej to też element naszego narodowego polskiego dziedzictwa. I ten wizerunek, a właściwie to, co on dla nas, chrześcijan, znaczy, zbezczeszczono tutaj nazistowską błyskawicą. Symbolem cywilizacji śmierci. Znakiem noszonym przez niemieckich esesmanów podczas II wojny światowej. To promocja antykultury – stwierdza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski.

– Lewactwo poprzez bluźniercze przejęcie naszych katolickich symboli chce nadać im nowe, wręcz diaboliczne znaczenie. Zresztą to nie pierwsza, lecz kolejna z wielu obrzydliwych profanacji ze strony lewactwa hołubionego przez środowisko „Wyborczej” – zauważa wiceminister.

Przewlekłe procesy

Problemem są jednak działania organów śledczych, które często umarzają tego typu sprawy, a jeżeli już trafi ona do sądu, to procesy toczą się latami i zapadają w nich sprzeczne wyroki.

– Dodatkowo trzeba egzekwować od policji i prokuratury, żeby prawo było rzeczywiście respektowane, jeżeli mamy zapisane w Kodeksie karnym przepisy chroniące katolików, to dlaczego mamy pozwalać na to, żeby ktoś katolików obrażał? Mamy przykład poseł Joanny Scheuring-Wielgus, która zakłóciła Mszę św., za co grozi do dwóch lat więzienia. Ona żyje w przekonaniu, że jest całkowicie bezkarna – mówi Dariusz Matecki, szczeciński radny.

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro wystąpił o uchylenie jej immunitetu.

– W tej chwili posłowie opozycji robią z niej bojowniczkę o wolność. A ona jest po prostu zwykłą zadymiarą, która zakłóciła Mszę św. – dodaje.

Dariusz Matecki, pracujący z grupą Fidei Defensor, która monitoruje przypadki ataków chrześcijan w Polsce i podejmuje interwencje, zaznacza, że należy również podejmować mocniejsze działania wobec lewackich grup ekstremistycznych i ich działaczy.

– Moim zdaniem przede wszystkim ABW, ale i inne służby powinny stale inwigilować te środowiska, skrajnie przecież antypolskie – podkreśla.

Niektóre działania lewicowych bojówek i ich przedstawicieli przypominają te z lat 30. XX w. w Hiszpanii, gdzie doszło do masowego prześladowania Kościoła.

– Możemy powiedzieć, że w pewnym sensie jest to ta sama ideologia i ten sam kierunek myślenia, i te same działania, które absolutnie są sprzeczne z demokracją, wolnością wyrażania poglądów, sumienia, wyznania, i jest to pewien przejaw totalitarnego myślenia – mówi senator Jan Maria Jackowski.

Przede wszystkim poraża agresja wylewająca się w ostatnim czasie na polskie ulice.

– Fidei Defensor na bieżąco śledzi te wszystkie skrajnie lewackie grupy na portalach społecznościowych. Oni tam piszą wprost, żeby strzelać do księży, żeby ich mordować, żeby zabijać ludzi o konserwatywnych poglądach. Mamy to udokumentowane na screenach. Są to środowiska groźne, w Myśliborzu doszło do pobicia księdza, w wielu innych miejscach do obrażania duchownych – wskazuje Dariusz Matecki.

Lewicowe bojówki dopuszczają się coraz bardziej obrzydliwych aktów chrystianofobii.

– Wypuścili pseudoopłatki z błyskawicami, śpiewali też prymitywne, obrazoburcze pseudokolędy. Oni nie mają nic pozytywnego do zaproponowania, nie umieją stworzyć nic własnego. Potrafią tylko niszczyć – i dlatego tak pragną zniszczyć to, co cenne, ważne i dobre w chrześcijaństwie, w polskiej tradycji i kulturze – podkreśla wiceminister Marcin Romanowski.

Chrześcijanie na celowniku

Organizacje zajmujące się prześladowaniami chrześcijan wskazują, że szczególnie w Europie mamy wzrost agresywnego sekularyzmu, który walczy z chrześcijaństwem i chce je wyeliminować.

– Przyglądając się zmianom, które dzisiaj zachodzą w Europie, możemy zauważyć, że bardzo silnie rośnie ruch tzw. agresywnego sekularyzmu, w ramach którego wszystko to, co nie jest pozbawione jakiegoś odniesienia się do prawd nadrzędnych, praw Boskich, musi zostać wyrugowane z naszej rzeczywistości społecznej, kulturalnej, politycznej. Tego się mocno, jeśli chodzi o Europę Zachodnią, zaczyna pilnować – wskazuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Leszek Osieczko z Open Doors Polska.

– To, co jest świeckie, jest promowane, a to, co związane z wartościami chrześcijańskimi, jest ignorowane albo deprecjonowane. W ramach agresywnego sekularyzmu dąży się do tego, żeby człowiek mógł robić to, na co ma ochotę. Nie liczą się żadne prawa, zwłaszcza prawo Boskie – konstatuje Leszek Osieczko.

Zenon Baranowski/Nasz Dziennik

drukuj