Nie było nacisków ze strony Błasika

Nie było żadnego nacisku ze strony gen. Andrzeja Błasika na załogę samolotu Tu-154M. Prokuratura wojskowa, która prowadzi śledztwo smoleńskie jednoznacznie dementuje spekulacje komisji Jerzego Millera.

Prokuratura prowadząca śledztwo smoleńskie bezwzględnie dementuje tezę komisji Jerzego Millera o wywieraniu przez gen. Andrzeja Błasika wpływu na pracę i decyzje załogi samolotu – powiedział na konferencji prasowej mec. Bartosz Kownacki, pełnomocnik Ewy Błasik, wdowy po generale.

 – Prokuratura w swoim postanowieniu stwierdziła, iż gen. Błasik był jednym z pasażerów samolotu, dlatego też dowodowe ustalenia okoliczności związanych z osobowością, mentalnością i zachowaniami względem podwładnych oraz przestrzeganiem przepisów regulujących wykonywanie lotów gen. Andrzeja Błasika nie mają znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy – powiedział mec. Bartosz Kownacki.

To kolejny krok ku prawdzie i demaskacja kłamstw urzędników rządu Donalda Tuska – mówi poseł Antoni Macierewicz, przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej.

 – To bardzo ważna informacja. Cieszę się, że prokuratura  zdecydowała się po 3 latach od tragedii smoleńskiej na wspomnienie o oczywistych prawdach. Żałuję, że stało się to tak późno, gdy szereg mediów w Polsce i osób publicznych stwierdzało, że to miało miejsce. Przede wszystkim przypominam o oświadczeniu pana Edmunda Klicha, akredytowanego przez premiera Donalda Tuska, który publicznie oznajmił, że to właśnie gen. Błasik był w kokpicie i wywierał presję – powiedział poseł Antoni Macierewicz.

Prokuratura wojskowa wyraziła zgodę na przekazanie do publicznej informacji treści jednego ze swoich procesowych postanowień, dzień po emisji filmu National Geographic „Katastrofa w przestworzach: Śmierć prezydenta”. Jak mówi poseł Antoni Macierewicz, kłamstwa urzędnicze miały wpływ na kształt produkcji filmu.

 To kłamstwo było powielane dziesiątki razy, także na arenie międzynarodowej przez panią Tatianę Anodinę. Było przyjmowane do wiadomości, a tym samym  akceptowane przez najbliższych urzędników rządu Donalda Tuska. Jest to jeden z motywów filmu, który przy akceptacji urzędników Donalda Tuska został wyprodukowany i rozpowszechniony w Polsce. Przypomnijmy, że ze strony Donalda Tuska występują minister Jerzy Miller, Maciej Lasek – przewodniczący komisji  badania wypadków lotniczych oraz członek tej komisji Wiesław Jedynak. A więc urzędnicy oficjalnie pełniący ważne funkcje w badaniu wypadków lotniczych w Polsce. W tej sytuacji oświadczenie prokuratury ma istotne znaczenie i dobrze, że zostało upowszechnione przez Nasz Dziennik. Należą się temu dziennikowi szczególne podziękowania za to, że dba o to by prawda docierała do opinii publicznej – zaznaczył poseł Antoni Macierewicz.

Warto dodać, że Amerykańskie Towarzystwo Geograficzne- właściciel telewizji, która wyemitowała film „Śmierć prezydenta” i Rosyjskie Towarzystwo Geograficzne łączy ścisła współpraca. Prezesem rosyjskiego towarzystwa jest bliski współpracownik Władymira Putina i minister obrony Rosji Siergiej Szojgu. To on był na miejscu już w dniu tragedii smoleńskiej i koordynował akcję „zabezpieczania” wraku, podczas której rosyjscy funkcjonariusze cięli piłami fragmenty samolotu i wybijali szyby oknach.

Film „Śmierć prezydenta” wywołał oburzenie Polaków na całym świecie. Po protestach Polonii, kanadyjski kanał National Geographic nie kupił produkcji o katastrofie smoleńskiej. Nie doszło także do  jego emisji.

RIRM

OŚWIADCZENIE

Przez ostatnie dwa lata media na całym świecie prezentowały nieprawdziwą wersję przebiegu katastrofy zaprezentowaną przez MAK, a następnie, z niewielkimi modyfikacjami, przez komisję Jerzego Millera. Podawano, że winnym tragedii w Smoleńsku był pijany generał, naciskający na żądanie Prezydenta RP na pilotów. Stwierdzenie o presji pośredniej zaprezentowano również w filmie pt. ŚMIERĆ PREZYDENTA.

Pomimo pojawiających się dowodów przeczących przyjętej wersji, rząd Rzeczypospolitej nie podejmował jakichkolwiek działań zmierzających do sprostowania dokumentów i obrony dobrego imienia Polski. Zadanie to spadło zatem na rodzinę zmarłego generała.

W tym celu m.in. złożono do Wojskowej Prokuratury Okręgowej wniosek dowodowy o przesłuchanie świadków. Mieli oni wykluczyć wersję o rzekomej kłótni Dowódcy Sił Powietrznych z kapitanem Arkadiuszem Protasiukiem, jego obecności w kokpicie w chwili katastrofy i wywierania presji na pilotach.

Prokurator Wojskowej Prokuratury Okręgowej zdecydował o oddaleniu niniejszego wniosku na podstawie art. 170 § 1 pkt 2 kpk. Prokuratorzy odmówili przesłuchania zgłoszonych świadków uznając, że okoliczności te nie mają znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy, bądź zostały już udowodnione. Jak stwierdziła prokuratura gen. Andrzej Błasik: „(…) był jedynie jednym z pasażerów samolotu. Dlatego też, dowodowe ustalenia okoliczności związanych z osobowością, mentalnością i zrachowaniami względem podwładnych oraz przestrzeganiem przepisów regulujących wykonywanie lotów przez gen. Andrzeja Błasika nie mają znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy”.

Powyższą decyzję prokuratury traktujemy, na tym etapie śledztwa, jako zamykającą kwestie rzekomej obecności Dowódcy Sił Powietrznych w kokpicie samolotu i jego przyczynienia się do katastrofy.

Pragniemy podkreślić, iż doceniamy działania Wojskowej Prokuratury Okręgowej, które pozwoliły na obronę dobrego imienia Dowódcy Sił Powietrznych.

Z przykrością zauważamy, że film opublikowany trzy dni temu opierał się na dokumentach, które podważyły ustalenia oficjalnej instytucji państwowej jaką jest prokuratura.

Uznając powyższa kwestie za zamkniętą oświadczamy, że jakiekolwiek dalsze spekulacje o rzekomym przyczynieniu się do katastrofy Dowódcy Sił Powietrznych spotkają się ze zdecydowaną reakcją, w tym ze skierowaniem spraw na drogę postępowania sądowego.

Ewa Błasik

Adw. Bartosz Kownacki

drukuj