Negocjacje ws. skrócenia nocnych zmian w aptekach

Naczelna Izba Aptekarska i samorządowcy chcą ukrócić spory o nocne dyżury w aptekach. Dziś w tej sprawie będą rozmawiać z wiceministrem zdrowia Marcinem Czechem.

Obowiązek dyżurowania nocą nakłada na aptekarzy Prawo farmaceutyczne. Regulacje uprawniają też rady powiatu do ustalania aptekom grafików tak, by mieszkańcy mieli możliwość zakupu leków nocą i w święta.

Tymczasem większości aptekarzy nie opłaca się zatrudniać pracowników dla jednego czy dwóch klientów – mówi wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Marek Tomków. Dyżur nocny kosztuje bowiem właściciela apteki ok. 400 zł.

– Na tych dyżurach tak naprawdę bardzo często nie ma ruchu. One są często bezsensowne, dlatego że ustalane są w miejscowościach, gdzie dyżuruje również apteka całodobowa albo ustalane są w weekendy, gdzie w danej miejscowości jest galeria handlowa, w której funkcjonuje apteka np. do 22.00. Przede wszystkim, chcemy wraz z powiatami ustalić racjonalność tych dyżurów, one nie wszędzie są potrzebne. Taki dyżur nie może być prowadzony przez jedną osobę, w związku z czym należy zatrudnić pracownika i pokryć koszt jego wynagrodzenia. Stąd rozmawiamy z ministerstwem o zwrocie kosztów. Tu kompletnie nie chodzi o to, żeby na tych dyżurach zarabiać, bo nie taka jest rola apteki. Mówimy o pokryciu kosztów pracownika, energii, itd. – podkreśla Marek Tomków.

Wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej dodaje też, że brak chętnych do dyżurowania nie wynika tylko z tego, że praca w godzinach nocnych nie przynosi dochodów. Bardzo często – jak mówi – jest to praca ponad siły, zwłaszcza, jeśli aptekę prowadzi jedna osoba. Racjonalizacja tych dyżurów jest więc konieczna. Aptekarze i samorządowcy proponują też, by za nocne dyżury płacił aptekom NFZ.

Warto też przypomnieć, że zaplanowane na popołudnie spotkanie z wiceministrem zdrowia w tej sprawie odbędzie się w przypadającym dziś Dniu Aptekarza.

RIRM

drukuj