zdjęcie ilustracyjne | fot. PAP/Andrzej Lange

„Nasz Dziennik”: Ruszają badania nad amantadyną

Dziś w Lublinie odbędzie się narada lekarzy badających skuteczność amantadyny w leczeniu COVID-19.

Potwierdza to w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prof. Konrad Rejdak, neurolog, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

– Firma, która będzie obiektywnie nadzorować nasze badanie, dziś spotka się z lekarzami. Będziemy omawiać procedury i kwestie logistyczne związane z naszym przedsięwzięciem – informuje prof. Rejdak.

Na wagę spotkania wskazuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prezes Agencji Badań Medycznych, która finansuje przedsięwzięcie naukowców.

– Cieszymy się, że dokumentacja została zaakceptowana przez Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, bo to oznacza, że najprawdopodobniej już w poniedziałek ruszy rekrutacja pacjentów. Mamy nadzieję, że już wkrótce poznamy wyniki badań. Wszyscy już od dawna na nie czekamy – zauważa dr Radosław Sierpiński.

Nadal nieznany jest termin rozpoczęcia badań, które prowadzić ma prof. Adam Barczyk, specjalista w zakresie chorób wewnętrznych, chorób płuc, kierownik Katedry i Kliniki Pneumonologii Wydziału Nauk Medycznych Śląskiego Uniwersytetu Medycznego oraz ordynator Oddziału Pneumonologii w Górnośląskim Centrum Medycznym w Katowicach. W prace jego zespołu zaangażowany jest także Włodzimierz Bodnar, pulmonolog z Przemyśla, który w swojej przychodni od kilkunastu miesięcy leczy swoich pacjentów amantadyną.

– Nasz wniosek niemalże utknął w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. Urzędnicy już od przeszło tygodnia analizują dokumenty, choć wiadomo, że w obecnej sytuacji, czyli wzrastającej fali pandemii, każdy dzień jest na wagę złota – mówi nam Włodzimierz Bodnar.

Jako pierwszy pozytywny wpływ amantadyny na leczenie COVID-19 zauważył prof. Konrad Rejdak. Miał pod swoją opieką pacjentów poważnie chorych neurologicznie, którzy przyjmowali amantadynę na stałe. Okazało się, że ci pacjenci nadzwyczaj lekko przechodzili zakażenie wywołane koronawirusem.

– Już ponad rok temu rozpocząłem obserwację swoich pacjentów, którzy na co dzień przyjmowali amantadynę. To były osoby z poważnymi schorzeniami neurologicznymi. Spodziewano się, że ta grupa pacjentów będzie ciężko przechodzić zakażenie wirusem SARS-CoV-2, ale tak się nie stało. Mimo chorób współistniejących i podeszłego wieku COVID-19 przeszli bardzo łagodnie lub bezobjawowo. To był początek moich dociekań – wspomina prof. Rejdak.

Gotowy lek i placebo

Nasz rozmówca jest współautorem (wraz z prof. Pawłem Griebem, kierownikiem Zakładu Farmakologii Doświadczalnej Instytutu Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej im. M. Mossakowskiego Polskiej Akademii Nauk) pierwszej na świecie publikacji na temat wpływu tego leku na leczenie COVID-19. Praca była cytowana już w ponad 44 pracach naukowych na świecie. Neurolog nie kryje zadowolenia, że zakończył się właśnie etap intensywnej pracy nad przygotowaniem przedsięwzięcia finansowanego przez Agencję Badań Medycznych.

– Wszystko jest już gotowe: mamy lek i placebo, które przeszło wszystkie kontrole, uzyskaliśmy wszelkie niezbędne zgody, m.in. komisji bioetycznych, udzielone wszystkim siedmiu ośrodkom, które z nami współpracują, a także Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych – relacjonuje.

Badacz nie przesądza o wynikach, ale wstępne obserwacje są obiecujące.

Dodatkowo o korzystnym działaniu amantadyny w leczeniu zakażenia wywołanego wirusem SARS-CoV-2 mogą świadczyć najnowsze ustalenia amerykańskich lekarzy, którzy już w drugim badaniu potwierdzili skuteczność fluwoksaminy, leku z grupy antydepresantów. Doniesienia naukowe z zainteresowaniem śledzi prof. Paweł Grieb.

– Pozornie może się wydawać, że nie ma związku między amantadyną a fluwoksaminą. Wiemy, że ten lek psychiatryczny używany jest do leczenia napadów paniki. Jednak w badaniach na zwierzętach, wykonanych jeszcze przed pandemią, stwierdzono, że zapobiega rozwojowi sepsy – informuje prof. Grieb.

Kiedy wybuchła epidemia koronawirusa, postanowiono sprawdzić jego przydatność w leczeniu COVID-19.

– Fluwoksamina działa na tzw. receptor sigma 1, który znajduje się m.in. w mózgu, ale także w wielu innych tkankach, w tym w płucach. Na receptor sigma 1 działa również amantadyna. Być może amantadyna ordynowana pacjentowi w zwykłej dawce w podobny sposób jak fluwoksamina hamuje rozwój choroby COVID-19 – argumentuje prof. Grieb.

Oczywiście, jak przypomina prof. Rejdak, jest wiele czynników, które muszą współwystąpić, aby lek przyniósł pożądany efekt.

– Po pierwsze, uważamy, że amantadynę należy przyjąć na samym początku choroby. Kiedy tylko mamy pozytywny wynik testu PCR, a objawy zakażenia są jeszcze łagodne, to jest to odpowiedni czas na rozpoczęcie terapii – mówi.

Przypomina, że pacjenci, którzy będą chcieli wziąć udział w badaniu, powinni się zgłosić do jednej z siedmiu placówek medycznych. A są to: szpital MSWiA w Warszawie, UCM w Warszawie, specjalistyczny szpital w Grudziądzu, powiatowy szpital w Wyszkowie, szpital uniwersytecki w Rzeszowie, szpital Jana Bożego w Lublinie oraz koordynator SPSK4 w Lublinie. Rozmowy trwają z placówkami medycznymi z Kalwarii Zebrzydowskiej i z Wadowic, które to na ostatniej prostej zgłosiły chęć współpracy.

Katowice po świętach

Tymczasem w Katowicach na ukończeniu są przygotowania drugiej grupy badawczej, która również będzie badać skuteczność amantadyny w leczeniu COVID-19. Lekarze pod kierownictwem prof. Adama Barczyka sprawdzą działanie leku u pacjentów, którzy w wyniku rozwijającego się covidowego zapalenia płuc muszą się znaleźć w szpitalu na oddziale pulmonologicznym. Chodzi więc o osoby, u których choroba zaczyna się ciężej już od samego początku.

Włodzimierz Bodnar bez ogródek mówi, że działania naukowców są blokowane.

– Urzędnicy z URPLWMiPB i ABM już od przeszło tygodnia analizują dokumenty, choć wiadomo, że w obecnej sytuacji, czyli wzrastającej fali pandemii, każdy dzień jest na wagę złota – denerwuje się nasz rozmówca.

Lekarz przypomina, że ich wniosek otrzymał – podobnie jak w przypadku prof. Rejdaka – pozytywną ocenę komisji bioetycznej.

– Jesteśmy już na końcu tej żmudnej papierologii. Mam nadzieję, że rekrutację pacjentów będziemy mogli rozpocząć tuż po świętach. Wcześniej nie było na to szans. Cały czas, mimo zapewnień władz, mieliśmy czerwone światło na działania – wyjaśnia.

Nie szczędzi też gorzkich słów pod adresem części środowiska medycznego, które za wszelką cenę próbowało i próbuje torpedować zmagania zmierzające do pomagania pacjentom przy użyciu amantadyny, taniego starego leku przeciwwirusowego.

– Ciągle słyszymy o tym, że to jest lek toksyczny. To bzdura. Nie ma na to żadnych medycznych potwierdzeń. Ten lek nie koliduje z obowiązującymi schematami leczenia – ocenia pulmonolog.

I dodaje, że czas otrzymania ewentualnych pozytywnych wyników dotyczących tego leku nie będzie oznaczał natychmiastowej akcji leczenia nim Polaków.

– Jeśli my wyniki otrzymamy np. w czerwcu, to czeka nas kolejny etap zmagań biurokratycznych, m.in. rejestracji leków. Dlatego myślę, że najwcześniej amantadyną Polacy będą mogli się leczyć bez przeszkód dopiero pod koniec roku. To jest co najmniej o rok za późno – prognozuje Włodzimierz Bodnar.

„Nasz Dziennik”/radiomaryja.pl

drukuj