fot. PAP/Wojtek Jargiło

„Nasz Dziennik”: Nie zamykajcie kościołów. Ks. bp I. Dec: Eucharystia jest najcenniejszym skarbem, jaki mamy na ziemi. W pełni możemy w niej uczestniczyć jedynie we wspólnocie Kościoła i w świątyniach

Jako katolicy jesteśmy zaniepokojeni informacjami o planowanych przez rząd kolejnych ograniczeniach. Czy drugi rok z rzędu nie będziemy mogli uczestniczyć w Mszy św. w czasie świąt Zmartwychwstania Pańskiego? Z kręgów rządowych płyną niepokojące sygnały. Profesor Andrzej Horban, główny doradca premiera ds. COVID-19, stwierdził, że jeżeli w tym lub przyszłym tygodniu wskaźnik dziennych zakażeń przekroczy 30 tys., to możliwy jest całkowity lockdown, w tym zamknięcie kościołów.

Ksiądz bp Ignacy Dec, biskup senior diecezji świdnickiej, zauważa, że ponowne zamknięcie świątyń lub wprowadzenie nowych limitów to posunięcie, którego nie można zaakceptować.

Przyjrzyjmy się dotychczasowej historii świata. Gdy dochodziło do strasznych epidemii, a ludzie masowo umierali, to żadna władza – nigdy – nie zdecydowała się na zamknięcie świątyń. To były te miejsca, gdzie ludzie wierzący szukali ratunku i gdzie go znajdowali. Na kolanach błagano Miłosierdzie Boże o oddalenie zagrożenia. Teraz próbuje się nam wmówić, że świątynie są niebezpieczne dla naszego zdrowia – zauważa ks. bp Ignacy Dec.

Pamiętajmy o naszej ponad 1000-letniej historii. Przez wieki nasz Naród był świadomy tego, dokąd zmierza. Wiedzieliśmy też, skąd przychodzimy, a więc z doświadczeń i tradycji zakorzenionych w prawdzie Ewangelii. Obecny rząd wielokrotnie odwoływał się do wyższych wartości. I wierzę w to głęboko, że drugi rok z rzędu nie dojdzie do zamknięcia świątyń. Byłoby to coś strasznego – podnosi ksiądz biskup.

Powodem do ewentualnego zamknięcia świątyń miałaby być tzw. trzecia fala COVID-19. Przedstawiciel Ministerstwa Zdrowia zapewnia, że na razie kościoły i wspólnoty religijne funkcjonują na dotychczasowych zasadach.

Nie ma żadnych decyzji o jakichkolwiek nowych obostrzeniach – poinformował „Nasz Dziennik” Wojciech Andrusiewicz, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia.

W ocenie rządowych ekspertów szczytowy moment „trzeciej fali” ma nadejść pod koniec marca lub na początku kwietnia. W tym okresie przypadają Święta Wielkanocne. Jednak my, katolicy, potrzebujemy uczestnictwa we Mszy św. Dla nas to bardzo ważne.

Setki tysięcy ludzi w Polsce nie może od ponad roku uczestniczyć we Mszy św. z racji obostrzeń. Głód Eucharystii jest ogromny – zauważa ks. bp Ignacy Dec w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. Jak mówi, liczy na to, że obudzą się sumienia wierzących i ludzie wreszcie upomną się o swoje prawo do wolności religijnej.

Mamy prawo się gromadzić i oddawać Bogu chwałę. A to możliwe jest w pełni tylko w świątyniach. Dlatego mam nadzieję, że katolicy i organizacje katolickie wyjdą z oficjalnym stanowiskiem, w którym stwierdzą, że na ponowne zamykanie świątyń nie ma zgody – podkreśla.

Służba ludziom

Jak zwraca uwagę rzecznik Akcji Katolickiej w Polsce dr Artur Dąbrowski, to rząd jest dla nas.

Bycie ministrem czy posłem jest służbą, a nie realizacją własnych wyobrażeń i zaspokajaniem ambicji. A suwerenem jest Naród. I ten Naród chce spędzić święta zgodnie ze swoją wiarą i polską tradycją. I żadna władza nie ma prawa tej możliwości nas pozbawiać. Zadaniem rządu jest umożliwić nam uczestnictwo w wydarzeniach, które są dla nas najważniejsze. To jest potrzeba, która płynie z głębi naszych serc – mówi dr Artur Dąbrowski.

Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” podnosi, że katolicy jasno powinni zaakcentować, że nie ma zgody na zamykanie świątyń.

Nasze życie jest tylko etapem w drodze do Ojca. Potrzebujemy sakramentów, potrzebujemy Kościoła. A państwo jest zobowiązane dbać o nas i pozwolić nam na pełne życie wiarą. To zobowiązanie wypływa nie tylko z naszej tradycji, ale też z konkordatu. Dlatego katolicy powinni jasno określić swoje stanowisko: zamykanie świątyń lub wprowadzanie drastycznych limitów jest niedopuszczalne – akcentuje Robert Bąkiewicz.

Jako wierni Kościoła katolickiego, bardzo potrzebujemy głosu naszych biskupów, który przypomniałby wszystkim – a zwłaszcza rządzącym – jak wielkie znaczenie mają sakramenty i uczestnictwo we Mszy św. Zwłaszcza w czasie Wielkanocy – zauważa Robert Bąkiewicz.

Z kolei dr Artur Dąbrowski podkreśla, że Kościół to nie budynki czy instytucje, ale ludzie, którzy tworzą wspólnotę.

W tej wspólnocie są owce i pasterze. Dopiero wtedy jesteśmy jednością, gdy wszyscy mówimy jednym głosem – powiedział rzecznik Akcji Katolickiej w Polsce.

Dodał też, że czas letnich katolików już się skończył.

Niestety, coraz większa rzesza katolików sprawuje kult tzw. świętego spokoju i nie chce zabierać głosu w sprawach fundamentalnych. Często chowają się za księżmi i biskupami, czekając na ich reakcję. A czas jest taki, że każdy z nas powinien w jasny sposób wyrazić swój sprzeciw wobec trwającego od roku ograniczania praw katolików do praktyk religijnych. Głos księży i biskupów jest ważny. Ale my – świeccy – też jesteśmy posłani do niesienia Ewangelii na mocy chrztu i bierzmowania – przypomina dr Dąbrowski.

Pamiętajmy o życiu wiecznym

Dotychczasowe działania regulacji życia religijnego wiernych w wielu sytuacjach doprowadziły do prawdziwych dramatów.

Ludzie odchodzili z tego świata bez sakramentów. Kapłanów nie wpuszczano na sale szpitalne. Chorzy szukali najdrobniejszej okazji do kontaktu z kapłanem. Dla wierzących to jest coś niewyobrażalnego, strasznego. Limitowano możliwość uczestnictwa w pogrzebach. Dzieci nie mogły żegnać rodziców. Na kontynuowanie tych praktyk nie może być zgody – podnosi dr Artur Dąbrowski. Zamknięcia kościołów na czas świąt konsekwentnie domaga się Lewica i lewicowo-liberalne media. Prowadzą oni akcję zmierzającą do zastraszenia wiernych i zniechęcenia ich do udziału we Mszy św. w czasie Wielkanocy. Chcą wymusić na rządzących natychmiastowe zamknięcie kościołów. Gdyby jednak rząd nie chciał ugiąć się pod ich żądaniami, domagają się masowych kontroli policji i sanepidu w świątyniach w okresie świąt.

Jednak te same media i ci sami politycy nie widzieli problemu, gdy nawoływali do tzw. aborcyjnych marszów łamiących wszelkie ograniczenia sanitarne.

Według posła Lewicy Tomasza Treli wierni, którzy czują potrzebę uczestnictwa we Mszy św., powinni poprzestać na transmisjach w radiu, telewizji i internecie. Roszczenie to odrzuca ks. bp Ignacy Dec.

Eucharystia jest najcenniejszym skarbem, jaki mamy na ziemi. W pełni możemy w niej uczestniczyć jedynie we wspólnocie Kościoła i w świątyniach. Nonsensem jest więc w okresie epidemii zamykanie źródła uzdrowień duchowych i fizycznych – przypomina ksiądz biskup.

Z kolei dr Krzysztof Kawęcki, politolog, ostrzega, że uległość względem postulatów środowisk lewicowych może być bardzo niebezpieczna.

Doświadczenie krajów zachodnich pokazuje, jak daleko może posunąć się lewa strona w walce z Kościołem. Początkowo twierdzono, że obostrzenia są chwilowe, a zamieniło się to w otwartą wojnę z katolikami, którzy chcą żywo uczestniczyć w Eucharystii. Uniemożliwia się im przyjmowanie sakramentów, karze mandatami za modlitwę w miejscach publicznych. A początkiem wszystkiego była również rzekoma troska o zdrowie wiernych – stwierdza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Krzysztof Kawęcki.

Rafał Stefaniuk, „Nasz Dziennik”

drukuj