fot. PAP

Narodził się Pan!

„Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom” – to strofa anielskiego śpiewu, która jako jedyna, zachowała się dla nas w Ewangelii o Bożym Narodzeniu [ŁK 2, 9-14].

Wcześniej (jak nauczają doktorzy Kościoła) pochwalny śpiew stworzenia był „niemy”, a aniołowie przemieniali go w „muzykę nieba”. Teraz zdarzyło się coś niepojętego – Bóg (Stwórca Wszechświata, który jest Panem wszystkich rzeczy) narodził się jako zwykły człowiek, ktoś kto wpisuje się w dzieje ludzkości, ktoś kto cierpi.

Wtedy zrodziła się, cytowana powyżej, nowa anielska pieśń pochwalna, pieśń zachwytu i radości. Jej fragment mówi o Chwale Boga, która jest na wysokościach. Teraz ta Chwała jest także na ziemi, w ubogiej stajence, stając się Chwałą pokory i pokoju, ale nade wszystko bezgranicznej miłości.

Ta prawda objawia się tym, którzy na tę miłość się otworzą i przyjmą ją tak, jak pastuszkowie. To właśnie oni usłyszeli anielski śpiew uwielbienia („Chwała Bogu na wysokościach”). Choć byli to ludzie prości, często pogardzani, jednak to ich upodobał sobie Bóg, to oni zostali „ogarnięci świetlistym blaskiem”. Dlaczego? Bo szukali Boga, pokładali w Nim nadzieję i na Niego czekali.

Przyjęcie tej prawdy nie byłoby możliwe bez wiary. To ona pozwala dostrzec człowiekowi nowe światło; światło prawdy o Bożym Narodzeniu. Prawda jest bowiem „…miłością, która wymaga wiary”.

Wiara z kolei rodzi się w sercu łagodnym i pokornym. Takim sercu, jakim jest serce Maryi. To Ona – Matka Jezusa, jako pierwsza zawierzyła Bogu. Wiara rodzi się również w takim sercu, jakim jest serce Józefa: odważnym, posłusznym, oddanym. Ale także w pokornych sercach pasterzy, którzy na wieść o Bożym Narodzeniu udali się do szopy, by oddać Mu pokłon i chwalić Jego przyjście.

„Udali się pośpiesznie” (Łk 2, 15). Informacja o Narodzeniu Zbawiciela była dla nich tak ważna, że nie mogli zwlekać. Chcieli zobaczyć Słowo, które stało się Ciałem. Być może kierowała nimi ciekawość, ale przede wszystkim wielka nowina objawiona im przez Aniołów, objawiona im – zwykłym ludziom: „Dziś (…) w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan” (Łk 2, 11). Ale do Betlejem przybyli przecież także mędrcy. Mieli do przebycia długą drogę, na pewno także trudną.

Także i my zdążamy do żłóbka. Każdy inną drogą. Nierzadko ciężką. Bóg nam pomaga, daje znaki, wychodzi naprzeciw i wzywa, byśmy jak pastuszkowie i mędrcy spieszyli do Nowonarodzonego Jezusa. Szli radować się z Jego przyjścia. Zachętę można odczytać m.in. w Psalmie 96: „Niech się cieszy niebo i ziemia raduje; niech szumi morze i to, co je napełnia; niech się weselą pola i wszystko, co jest na nich (…) przed obliczem Pana, bo nadchodzi” (Ps 96, 11 -13).

Ta zachęta jest odczytywana przez Kościół jako zadanie do tego, by każdy z nas przyłączył się do śpiewu uwielbienia. Bóg bowiem przyszedł na świat dla człowieka; dla niego umarł i dla niego Zmartwychwstał.

RIRM

ŹRÓDŁA:

Chrystus rozpoczyna „święty dzień”, który nie zna zachodu — Bożonarodzeniowe orędzie „Urbi et Orbi” Benedykta VI (25 XII 2007 r.)

Uczyńmy wszystko, aby światło z Betlejem dotknęło ludzkich serc (homilia Ojca św. Benedykta XVI wygłoszona podczas pasterki w Bazylice św. Piotra 25 XII 2008 r.)

Światło Bożego Narodzenia ogarnia tych, którzy otwierają się na miłość – Bożonarodzeniowe orędzie „Urbi et Orbi” Benedykta VI  (25 XII 2010 r.)

Betlejemscy pasterze pospieszyli nie zwlekając (homilia Ojca św. Benedykta XVI wygłoszona podczas pasterki w Bazylice św. Piotra 24 XII 2009 r.)

drukuj