Narasta spór o wybór kandydatów do Trybunału Konstytucyjnego. Postkomunista Włodzimierz Czarzasty próbuje pospieszać Prezydenta RP
Prezydent Karol Nawrocki żąda od marszałka Sejmu, Włodzimierza Czarzastego, wyjaśnienia wątpliwości prawnych dotyczących wyboru kandydatów na sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Tymczasem marszałek naciska na głowę państwa, aby jak najszybciej odebrał od nich ślubowanie.
Prezydent Karol Nawrocki wysłał list do marszałka Sejmu z konkretnymi pytaniami dotyczącymi okoliczności wyboru sześciu kandydatów na sędziów trybunału konstytucyjnego – poinformował rzecznik prezydenta, dr Rafał Leśkiewicz.
– Najpierw pan prezydent chce wyjaśnić wszystkie wątpliwości co do trybu wyboru sędziów do TK i decyzji marszałka Czarzastego, i 48 godzin na zgłaszanie kandydatów – mówił rzecznik Prezydenta RP.
Koalicja rządowa od dwóch lat nie uznaje Trybunału i nie publikuje jego orzeczeń. Nie wybierała też nowych sędziów pomimo pojawiających się w TK kolejnych wakatów.
Rządzący zmienili zdanie, gdy pojawiła się możliwość obsadzenia swoimi ludźmi większości stanowisk w 15 osobowym składzie Trybunału – skomentował Mateusz Kurzajewski z PiS.
– Po to, żeby mogła realizować polityczne cele ustanowione bezpośrednio przez Donalda Tuska – powiedział Mateusz Kurzajewski.
Marszałek Sejmu, postkomunista W. Czarzasty, próbował przekonywać, że hurtowy wybór sześciu kandydatów na sędziów odbył się zgodnie z prawem. Postkomunista wysłał list do prezydenta, w którym ponagla głowę państwa, aby jak najszybciej odebrał ślubowanie od nominatów władzy.
– Panie prezydencie odwagi życzę. Niech pan podejmie decyzję. Niech pan się zachowa, jak trzeba. Natychmiast, natychmiast. Niezwłocznie – wskazał Włodzimierz Czarzasty, marszałek Sejmu, były członek PZPR.
Żądania marszałka są nie na miejscu – skomentował prezydencki minister, Adam Andruszkiewicz.
– Pan prezydent jest wybrany bezpośrednio w wyborach, miał 10,5 mln głosów poparcia i zwierzchnikiem pana prezydenta jest polski naród, a nie pan Czarzasty, komunistyczny aparat – zauważył minister Adam Andruszkiewicz.
Koalicja rządowa w obawie przed tym, że prezydent może nie przyjąć ślubowania od wybranych przez większość sejmową kandydatów, próbuje obejść prawo i uprawnienia prezydenta. Prawnicy i profesorowie sprzyjający rządowi utrzymują, że wystarczy, iż nominaci złożą ślubowanie przed notariuszem, Zgromadzeniem Narodowym lub marszałkiem Sejmu, który w krytycznych sytuacja zastępuje prezydenta.
– Wchodzi każde takie rozwiązanie, które powoduje, że w sposób skuteczny rota tego ślubowania składana przez sędziów do pana prezydenta zostanie dostarczona – mówił mec. Sylwia Gregorczyk-Abram z „Wolnych Sądów”.
Jedynym organem, przed którym kandydaci mogą złożyć ślubowanie, jest Prezydent RP – wskazała konstytucjonalista, prof. Anna Łabno.
– Oczywiście, jeżeli władza nie chce stosować się do przepisów, to wiemy, jak może się zachować. Widzimy to niejednokrotnie w ostatnim czasie, nawet bardzo intensywnie, ale to będzie złamanie prawa – zwróciła uwagę prof. Anna Łabno.
Wszystkie próby obejścia decyzji prezydenta będą złamaniem prawna – dodał dr Michał Skwarzyński, który był kandydatem na sędziego zgłoszonym przez opozycję.
– Prezydent ma prawo – w skrajnych przypadkach oczywiście – nieodebrania ślubowania. Ma takie prawo, jeżeli jest naruszona procedura, a w tym przypadku ta procedura była naruszona – podsumował dr Michał Skwarzyński.
Niewykluczony jest scenariusz siłowego przejęcia Trybunału Konstytucyjnego przez rządzących, tak jak postąpili z mediami publicznymi czy prokuraturą.
TV Trwam News



