(fot. PAP)

Myśmy poszli o jeden most za daleko

Tomasz  Moszczak,
rzecznik prasowy strajku stoczniowców

Kiedy byłem wiceprzewodniczącym Komisji Zakładowej i zastępcą pana Szablewskiego, byłem również rzecznikiem prasowym oraz wiceprzewodniczącym Komitetu Strajkowego na Stoczni Gdańskiej. Tak mówiła uchwała z Komisji Krajowej o przekształcaniu się Komisji w Komitety Strajkowe.

Myśmy nie mieli czasu myśleć nad tym co się wokoło nas dzieje. My się po prostu czuliśmy w obowiązku działać. Przede wszystkim nie odczuwaliśmy strachu, bo wiedzieliśmy, że za nami stoi te 14-15 tysięcy ludzi. Wiedzieliśmy, że oni się o nas zawsze upomną. Jednak wśród ludzi były różne nastroje, bo to jednak była zima, 15/18 st. mrozu. Wtedy nagle pojawił się dekret o stanie wojennym, wprowadzający w tamtym czasie wysokie kary, łącznie z karą śmierci. Ludzie w związku z tym różnie do tego podchodzili, ale nikt nikogo na siłę nie zmuszał do pozostawania na terenie stoczni. Jednak większa część załogi była z nami do końca, aż do drugiej pacyfikacji.

W momencie protestu nie zastanawialiśmy się nad losem naszych rodzin. My byliśmy wybrani przez ludzi i w takich prawdziwych demokratycznych wyborach wiedzieliśmy, że Ci ludzie będą zawsze z nami, i że naszym rodzinom również pomogą. To się potem sprawdziło, kiedy poszliśmy do więzień, stocznia utrzymywała nasze rodziny. Moja żona otrzymywała pomoc właśnie od załogi, która zbierała pieniądze od darczyńców. Tak to wtedy wyglądało. My byliśmy wtedy bardzo pewni siebie.

Dziś niestety nie widać tego o co wtedy walczyliśmy. Po prostu część naszych kolegów nie zdała egzaminu. Bo to był wielki egzamin odpowiedzialności, z tego co należy robić. Większość z tych ludzi, którzy nie zdali tego egzaminu, nic w tym czasie nie zrobiła. Teraz są na stanowiskach, kreują się na bohaterów. Przejęli tą władze polityczną i gospodarczą. Dogadali się za naszymi plecami z tamtą stroną i czerpią teraz z tego profity. A Ci ludzie co faktycznie, osłaniali przed czołgami bramę naszego zakładu, teraz są praktycznie na uboczu, zapomniani, rozstrzelani informacyjnie. Tak jak jeden z naszych kolegów twierdzi: „myśmy poszli o jeden most za daleko”. Nie wpasowaliśmy się do tamtej rzeczywistości. Tamci się dogadali i teraz nie pasujemy także i do tej rzeczywistości.

***

WSPOMNIENIA ŚWIADKÓW STANU WOJENNEGO

Stanisław Fudakowski, który stanął  na czele Regionalnego Komitetu Strajkowego powiedział dla Radia Maryja że „wprowadzenie stanu wojennego przez komunistów było aktem tchórzostwa  i próbą ratowania własnej skóry. Rozmowy przy okrągłym stole nazwał obustronną zdradą. Zwrócił też uwagę, że walka z tamtych lat trwa do dnia dzisiejszego poprzez zmasowany atak na kościół katolicki, Telewizję Trwam, Radio Maryja, opozycję i  niezależnych dziennikarzy”.

Wypowiedź Stanisława Fudakowskiego

Audio MP3
Pobierz

Tomasz  Moszczak, rzecznik prasowy strajku stoczniowców, ma żal do niektórych kolegów, że dla profitów zdradzili wspólną sprawę. Natomiast Ci, którzy faktycznie walczyli dla idei, zostali odstawieni na boczny tor i traktowani są jak zacofani, wręcz trędowaci.

Wypowiedź Tomasza  Moszczaka

Audio MP3
Pobierz

Dla związkowca Zenona Kwoki, największą tragedią stanu wojennego było zdławienie ruchu skonsolidowanego społeczeństwa.  Niepokojącym wydaje się także fakt, że po przemianach – do chwili obecnej – nie udało się zintegrować społeczeństwa.  Problem nie leży po stronie społeczeństwa, ale rządów i mediom im podległych.

Wypowiedź Zenona Kwoki

Audio MP3
Pobierz

Alicja Kowalczyk, członek Prezydium Komisji Zakładowej w Stoczni Gdańskiej na temat wydarzeń z grudnia 81’ roku do dziś mówi z wyraźną dozą emocji w głosie. „Nie sposób zapomnieć prób nawiązania dialogu z żołnierzami, częstowania ich kawą i posiłkiem” – wspomina Alicja Kowalczyk. Jak mówiła władze komunistyczne wrogo nastawiały żołnierzy przeciw stoczniowcom, walczącym o obiecane prawa.

Wypowiedź Alicji Kowalczyk

Audio MP3
Pobierz

Zdzisław Złotkowski od początku 1981 r. reprezentował Stocznię Remontową w Prezydium MKZ. Uczestnik strajków stoczniowych, był internowany i przesłuchiwany w czasie stanu wojennego. To była walka o wolność, mówi Zdzisław Złotkowski. „Nie ubiegam się o odszkodowanie od państwa. Pragnę tylko sprawiedliwości, wolności. To będzie dla mnie najlepszym zadośćuczynieniem, ponieważ wolna Polska jest najważniejszą sprawą”. 

Wypowiedź Zdzisława Złotkowskiego

Audio MP3
Pobierz

RIRM

drukuj