MSZ Ukrainy: nie mamy nic wspólnego z incydentem dotyczącym materiałów wybuchowych przy gazociągu w Serbii
Ukraina kategorycznie odrzuca próby powiązania państwa z incydentem dotyczącym materiałów wybuchowych znalezionych przy gazociągu w Serbii – oświadczył w niedzielę rzecznik MSZ w Kijowie Heorhij Tychyj. Stwierdził, że najprawdopodobniej jest to rosyjska operacja pod „fałszywą flagą”.
– Kategorycznie odrzucamy próby fałszywego powiązania Ukrainy z incydentem dotyczącym materiałów wybuchowych znalezionych w pobliżu rurociągu TurkStream w Serbii – napisał Tychyj.
Rzecznik MSZ podkreślił, że Ukraina nie ma z tym zdarzeniem nic wspólnego.
– Najprawdopodobniej jest to rosyjska operacja pod fałszywą flagą, stanowiąca część intensywnej ingerencji Moskwy w wybory na Węgrzech – zaznaczył.
Wcześniej w niedzielę prezydent Serbii Aleksandar Vuczić ogłosił, że na północy kraju – przy gazociągu dostarczającym rosyjski surowiec na Węgry – odkryto ładunek wybuchowy „o dużej sile rażenia”, który mógł „zagrozić dużej liczbie osób i spowodować poważne zakłócenia w dostawach gazu”.
Vuczić poinformował o sprawie premiera Węgier Viktora Orbana, który zwołał na niedzielne popołudnie nadzwyczajną radę obrony Węgier. „Śledztwo trwa” – zaznaczył Orban.
Gazociąg jest częścią systemu rurociągów Balkan Stream, którym rosyjski gaz ziemny przesyłany jest przez Turcję, Bułgarię i Serbię na Węgry. W lutym Orban nakazał wzmocnienie bezpieczeństwa infrastruktury energetycznej po wielokrotnym oskarżeniu Ukrainy o to, że dąży do zakłócenia dostaw surowców energetycznych na Węgry.
Do incydentu doszło na tydzień przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech. Główna partia opozycyjna tego kraju, TISZA, wyprzedza Fidesz Orbana w większości niezależnych sondaży. W marcowym badaniu firmy Median uzyskała poparcie na poziomie 58 proc. wśród zdecydowanych wyborców, a Fidesz – 35 proc. Środowe badanie ośrodka 21 Research Center wykazało, że TISZA cieszy się poparciem 56 proc. zdecydowanych wyborców, a ugrupowanie Orbana – 37 proc.
PAP



