PAP/EPA

MSZ: Polacy w Grecji są w bezpiecznych miejscach

Według aktualnej wiedzy polskich służb konsularnych wszyscy Polacy przebywający w Grecji znajdują się obecnie w bezpiecznych miejscach – poinformował w środę PAP dyrektor biura prasowego MSZ Artur Lompart.

Jak powiedział Artur Lompart, z informacji uzyskanych od strony greckiej wynika, że „pożary są pod kontrolą” i powoli są wygaszane.

„Wszyscy Polacy są w bezpiecznych miejscach; ci spośród polskich obywateli, którzy byli poszukiwani, po przywróceniu łączności zostali odnalezieni” – dodał.

Szef biura prasowego resortu dyplomacji przekazał ponadto, że obywatel polski, którego żona i dziecko zginęli wskutek pożarów, znajdował się od rana pod opieką psychologa i konsula; uzyskuje również od polskich służb pomoc w załatwieniu formalności dot. sprowadzenia do kraju ciał zmarłych.

We wtorek na skutek pożarów w pobliżu Aten zginęło co najmniej 79 osób, a 187 odniosło rany. Bilans ofiar może rosnąć; liczba osób zaginionych wciąż nie jest jasna.

Grecki minister ds. porządku publicznego Nikos Toskas oświadczył w środę rano, że prawie wszystkie pożary, które od poniedziałku szalały w Grecji, głównie w regionie Attyka w pobliżu Aten, ale również m.in. w Koryncie i na Krecie, już są pod kontrolą.

Wśród ofiar są całe rodziny z dziećmi. W wyniku pożarów zginęło między innymi dwoje Polaków – zatonęła łódź, na której była matka z synem po ewakuacji z hotelu na terenach zagrożonych pożarem. Dwoje Polaków było mieszkańcami miejscowości Wysoka koło Wadowic.

Większość ofiar to ludzie, którzy z powodu pożarów zostali uwięzieni w swoich domach lub samochodach; pozostali utonęli w morzu, uciekając przed płomieniami. Ogień zniszczył wiele budynków i wymusił ewakuację kilku miejscowości. W Grecji ogłoszono stan wyjątkowy i trzydniową żałobę narodową.

Tegoroczne pożary w Grecji są jednymi z najtragiczniejszych w skutkach w Europie w XXI wieku. Liczba ofiar przekroczyła już liczbę osób, które zginęły w licznych pożarach na Półwyspie Peloponeskim z 2007 roku; zginęło wówczas około 70 osób i spaliło się 200 tys. hektarów lasów i pól uprawnych.

PAP/RIRM

drukuj