fot. PAP/EPA

MSZ Iranu: Nie zrezygnujemy ze wzbogacania uranu; wojska USA w regionie „nie wywołują strachu”

Szef irańskiego MSZ, Abbas Aragczi, zapowiedział w niedzielę, że jego kraj nie zrezygnuje ze wzbogacania uranu „nawet w przypadku narzucenia Iranowi wojny”. Minister przekonywał podczas konferencji prasowej w Teheranie, że koncentracja amerykańskich wojsk w regionie nie wzbudza strachu u władz Iranu.

Abbas Aragczi podkreślił, że Iran „zapłacił bardzo wysoką cenę za swój pokojowy program jądrowy i wzbogacanie uranu”.

„Dlaczego tak bardzo nalegamy na wzbogacanie (uranu), nawet jeśli zostanie nam narzucona wojna? Ponieważ nikt nie ma prawa dyktować nam, jak mamy się zachowywać” – oświadczył szef irańskiej dyplomacji.

Dodał, że koncentracja amerykańskich wojsk na Morzu Arabskim i w rejonie Cieśniny Ormuz, która łączy wody tego akwenu z Zatoką Perską, „nie przeraża Iranu”.

„Jesteśmy narodem dyplomacji. Jesteśmy również narodem wojny, ale to nie oznacza, że dążymy do wojny” – podkreślił Abbas Aragczi.

W ostatnich tygodniach USA wzmocniły obecność militarną na Bliskim i Środkowym Wschodzie. Amerykański myśliwiec F-35 zestrzelił 3 lutego irańskiego drona Shahed-139, który – w ocenie amerykańskich wojsk – „agresywnie” zbliżył się do lotniskowca USS Abraham Lincoln, przebywającego na neutralnych wodach Morza Arabskiego.

W piątek w stolicy Omanu, Maskacie, wysłannicy prezydenta USA, Steve Witkoff i Jared Kushner, rozmawiali z szefem MSZ Iranu o możliwości wznowienia oficjalnych rokowań na temat irańskiego porozumienia nuklearnego. Po spotkaniu prezydent USA, Donald Trump, powiedział, że były to „bardzo dobre rozmowy”, a Teheran „bardzo chce” zawrzeć umowę z Waszyngtonem.

Szef MSZ Iranu poinformował natomiast, że Teheran „jest gotowy” zawrzeć z Waszyngtonem porozumienie, które – jak się wyraził – uspokoi sytuację wokół programu jądrowego Iranu. Abbas Aragczi podkreślił, że uzgodnił już z USA wznowienie negocjacji, a sprawą otwartą pozostaje ich termin.

PAP

drukuj