fot. R. Sobkowicz/Nasz Dziennik

Minister Siemoniak oszukał związkowców?

– Zostaliśmy oszukani przez ministra obrony narodowej i to dwukrotnie – powiedział w imieniu Krajowej Sekcji Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność” przewodniczący Roman Jakim, gość środowych Rozmów Niedokończonych na antenie TV Trwam.

Tematem rozmów była „Przyszłość polskiego przemysłu wojskowego”. Wśród zaproszonych gości znaleźli się poseł Antoni Macierewicz, poseł Bartosz Kownacki oraz przedstawiciele „Solidarności”: Marian Kokoszka – przewodniczący NSZZ „Solidarność” PZL Mielec, Andrzej Kuchta – przewodniczący NSZZ „Solidarność” PZLS Świdnik oraz Roman Jakim – przewodniczący Krajowej Sekcji Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność”.

Goście analizowali obecną sytuację w polskim przemyśle zbrojeniowym, zwracając uwagę na liczne problemy wynikające z przegranego przez zakłady w Mielcu i Świdniku przetargu na śmigłowce dla armii. Jak ogłosił wcześniej MON, do etapu prób zakwalifikowano maszynę H225M Caracal produkcji Airbus Helicopters.

Poseł Antoni Macierewicz akcentował, że warty 13 mld zł przetarg na śmigłowce obejmuje 1/10 wszystkich pieniędzy przeznaczonych na wieloletni proces modernizacji polskiej armii.

13 mld zł pójdzie do Francji, a nie do Polski. Pieniędzy nie dostanie żadna z polskich firm – ani Mielec, ani Świdnik – tylko Airbus. (…) Okazuje się, że faktyczna polityka związana z polskim przemysłem zbrojeniowym jest przeciwna temu, co nieustannie mówi się publicznie. Zamiast polskich miejsc pracy będą francuskie miejsca pracy, zamiast rozwoju polskiego przemysłu – rozwój francuskiego przemysłu – mówił poseł Antoni Macierewicz.

Poseł Bartosz Kownacki zauważył, że nie ma w Europie i na świecie liczącego się kraju, który tak poważne inwestycje zbrojeniowe przeprowadzałby za granicą.

Musimy myśleć o tym, żeby to był jak najnowocześniejszy sprzęt, ale żeby był to również nasz sprzęt. Nie ma bowiem żadnego liczącego się kraju w Europie – już nie mówię o tym, że również na świecie – który kupowałby tak poważne zamówienia jak np. śmigłowce czy innego rodzaju systemy obrony poza granicami swojego kraju. Takie państwa jak Francja, Hiszpania, Włochy, Anglia kupują u siebie, a jeśli nawet są to firmy pochodzące z innych państw, to zakłady produkujące muszą być w tym państwie. Szczególnym przykładem mogą być Stany Zjednoczone, które by sobie nie pozwoliły na kupienie sprzętu poza granicami kraju. (…) Jeżeli chcemy tworzyć miejsca oraz zagwarantować sobie bezpieczeństwo gospodarcze, to tego rodzaju inwestycje powinny być w Polsce – argumentował poseł Bartosz Kownacki.

W ocenie Mariana Kokoszki, przewodniczącego NSZZ „Solidarność” PZL Mielec, decyzja rządu o zakupie francuskich śmigłowców jest niewłaściwa z punktu widzenia gospodarczego, ekonomicznego i społecznego.

13 mld zł zostanie prawdopodobnie wytransferowanych na zewnątrz, a byłaby przecież szansa, aby umacniać bądź tworzyć nowe miejsca pracy o bardzo wysokich standardach w Polsce. Z punktu widzenia ekonomicznego śmigłowce Caracal są eksploatacyjnie najdroższe. Z punktu widzenia społecznego jest to uderzenie w miejsca pracy, które są ulokowane już w Polsce. Jest to również fatalny sygnał dla inwestorów, którzy tę produkcję w Polsce ulokowali – tłumaczył Marian Kokoszka.

Andrzej Kuchta z „Solidarności” PZL Świdnik akcentował różnicę między montażem śmigłowców, a produkcją oferowaną przez zakłady w Mielcu i Świdniku.

Dzisiaj słyszymy, że Airbus Helicopters uruchomi montownię Caracali w Łodzi. Końcowy montaż śmigłowca to od 5 do 10 proc. godzin roboczych całości produktu. Produkcja, czyli to, co proponował Świdnik czy Mielec, zakłada ok. 60 proc. roboczo godzin. (…) Montaż w przypadku Airbusa 50 sztuk zająłby 5 lat. Produkcja 70 śmigłowców – bo i Świdnik i Mielec proponowały w tej samej, a nawet niższej cenie 70 śmigłowców, a nie 50 – zagwarantowałaby produkcję na lat 30, a nawet 40 – mówił Andrzej Kuchta.

Roman Jakim, przewodniczący Krajowej Sekcji Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność”, przekonywał, że wicepremier Tomasz Siemoniak oszukał związkowców ws. dopuszczenia do dokumentów przetargowych i technicznych społecznego obserwatora przetargu.

Pierwszy raz zostaliśmy okłamani na etapie, kiedy była rozstrzygana procedura samego przetargu, chodzi o rozpatrzenie ofert. Premier Siemoniak zaproponował społecznego obserwatora, który tak naprawdę po trzech miesiącach od pierwszego spotkania został poproszony do MON-u. Na 9 dni roboczych przed ogłoszenie przez prezydenta Komorowskiego decyzji miał się on zapoznać z całą dokumentacją przetargową. Było to po pierwsze niemożliwe, po drugie podczas tego spotkania ta dokumentacja nie została mu udostępniona. (…) Później wicepremier Siemoniak prosił, żebyśmy dali społecznego przedstawiciela do testów Caracala. Zwróciliśmy się do ministra z zapytaniem, czy ten, którego wyznaczymy, będzie miał dostęp do dokumentacji technicznej. Dostaliśmy odpowiedź, że tak, więc zgłosiliśmy przedstawiciela. Następnie od gen. Szczepaniaka otrzymaliśmy informację, że skoro obserwatorzy pochodzą ze Świdnika i z Mielca, a jest to konkurencja dla Caracala, nie zostaną dopuszczeni do obserwacji przetargu – tłumaczył Roman Jakim.

Pod koniec maja śmigłowce Caracal pomyślnie przeszły w Polsce testy weryfikacyjne, mające potwierdzić zgodność oferty Airbus Helicopters z rzeczywistymi osiągnięciami maszyny.

RIRM

drukuj