fot. twitter.com/MRiRW_GOV_PL

Minister rolnictwa zlecił badanie norek na obecność COVID-19 po doniesieniach z Danii

Minister rolnictwa Grzegorz Puda zlecił służbom weterynaryjnym przeprowadzenie badań na fermach norek na obecność koronawirusa u tych zwierząt. Decyzja ministra rolnictwa ma związek z doniesieniami duńskich służb weterynaryjnych dotyczącymi wykrycia u zwierząt zmutowanego wirusa.

Władze w Danii podjęły decyzję o wybiciu wszystkich hodowanych w tym kraju norek. Mowa tu nawet o 17 milionach zwierząt.

W ocenie Szczepana Wójcika, hodowcy norek, działanie władz Danii jest na wyrost. Wskazuje, że nikt nie zbadał tego, jak wirus wykryty na fermach wpływa na ludzi.

Dopóki nie ma dowodów, nie powinniśmy podejmować żadnych działań nie tylko w Polsce, ale w żadnym innym kraju – zaznaczył hodowca.

– Na fermach jest wykryty COVID-19, ale nie ma żadnych dowodów, że jest on niebezpieczny dla ludzi. Badania duńskie są podważane przez Szwajcarów czy Holendrów. Normalną sprawą jest to, że wirusy przechodzą i mutują. Natomiast wszystkie niezależne źródła oceniają, że Duńczycy usypiając całą swoją hodowlę, kierują się chęcią prewencyjnego działania, żeby ktoś im nie zarzucił, że czegoś nie zrobili, aniżeli faktami – powiedział Szczepan Wójcik.

Ekspert zwraca też uwagę na to, że producenci norek w Danii otrzymują wysokie odszkodowania za wybicie swoich zwierząt.

Hodowcy norek od dawna z niepokojem patrzą w przyszłość. Prawo i Sprawiedliwość chce zakazać hodowli zwierząt na futra.  W tym celu przygotował tzw. Piątkę dla zwierząt. Nowela jest krytykowana przez gospodarzy. Rolnicy wielokrotnie wychodzili już na ulice. Teraz rząd zapowiada nową odsłonę przepisów.

RIRM

drukuj