fot. PAP/EPA

Mija rok od kiedy IS ogłosiło kalifat w Iraku i Syrii

Mija rok od ogłoszenia przez Państwo Islamskie „krwawego kalifatu” na podbitych terytoriach w Iraku i Syrii. Terrorystyczny reżim unicestwił 12 tys. mieszkańców i według ekspertów nic nie zapowiada jego końca, nie można też mówić o powrocie do przeszłości.

Organizacja kierująca się radykalnym sunnickim islamem opanowała Irak osłabiony przez wojnę i napięcia religijne oraz Syrię pogrążoną od czterech lat w wojnie domowej.

Pomimo kontrofensywy sojuszu międzynarodowego pod przywództwem USA, IS – według Pentagonu – nie utraciło więcej niż kilkanaście tysięcy kilometrów kwadratowych.

Działania te nie są skuteczne za to budzą wiele pytań – mówi prof. Bessam Aouil, Syryjczyk, wykładowca Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego.

– Syryjczycy mają ogromne wątpliwości czy to jest poważna akcja czy tylko taka akcja propagandowa dla realizacji jakichś tam celów. Trudno mi teraz powiedzieć, jakie są to cele, ale na pewno nie są to cele walki z terroryzmem, bo jeżeli taka potężna koalicja międzynarodowa, która posiada przeogromny dostęp do informacji i przeogromny dostęp do wszystkich informacji wywiadowczych, nie radziła sobie przez cały rok, czyli nie chciała poradzić sobie inaczej, to to jest niestety przedłużenie stanu rzeczy dla realizacji jakichś tam celów, na pewno niekorzystnych ani dla pokoju na świecie ani dla rozwiązywania problemów – podkreśla prof. Bessam Aouil.

Niemal codziennie dżihadyści publikują w internecie widea i zdjęcia z przeprowadzanych morderstw.

Ponad 120 tys. Kurdów, jazydów i chrześcijan zdołało uciec z terenów przyłączonych do „kalifatu”. Tysiące zginęły z głodu i pragnienia, chroniąc się w górach Iraku.

RIRM

drukuj